Niech nie zmyli Was tytuł. „Jak taka przemierzał Afrykę” jednego z najciekawszych czeskich prozaików dwudziestego wieku to nie literacki portret czarnego lądu a zbiór opowiadań bardzo, rzec by można, czeskich i to w najlepszym znaczeniu tego słowa.
Nie wiem czy istnieje druga osoba, która potrafiłaby pisać o swojej chorobie psychicznej w sposób tak ujmujący i wzruszający, z pogodnym dystansem i bez zbędnego rozczulania się nad sobą a tym bardziej czynienia ze swych problemów punktu centralnego twórczości, która była de facto częścią terapii. Miast tego Ota Pavel subtelnie akcentuje swe problemy z psyche dzięki czemu jego piękna proza nabiera zupełnie innego, głębszego wymiaru. Pavel pisał w sposób jedyny w swym rodzaju, niepowtarzalny, nastrojowy, piękny o rzeczach na wskroś banalnych i codziennych. Na dobrą sprawę wszystkie jego króciutkie opowiadanka zawarte w tym tomiku dotykają jednego z trzech tematów: łowienia ryb, sportu lub ojca, który nawiasem mówiąc był postacią wyjątkowo barwną: ex zawadiaką, zbiegłym żołnierzem Legii Cudzoziemskiej, niedoszłym aktorem niemieckiego kina, komiwojażerem, komunistą, a potem wrogiem jedynej słusznej ideologii i przede wszystkim niezwykłym człowiekiem, który sam sobie był panem. Tata Popper (bo tak brzmi prawdziwe nazwisko Pavla) nie jest jednak jedynym bohaterem zbioru. Drugim są góry, których pisarz okazał się wspaniałym piewcą i zagorzałym apologetą. Z całego zbiorku przebija wielka pogoda ducha i umiłowanie prostych przyjemności. Nawet jeśli za nic ma się łowienie ryb tudzież górskie wędrówki w czasie lektury „Jak tata przemierzał Afrykę” i tak udzieli się klimat wielkiej przygody, nieuchronne wrażenie obcowanie z czymś niezwykłym, wyrzuconym poza nawias szarej codzienności.
Opowiadania Oty Pavla to perełki. Ciepłe, proste i wzruszające. Polecam zwłaszcza zbiór „Śmierć pięknych saren”, który pozostaje bezdyskusyjnym arcydziełem, ale i pośmiertnemu „Jak tata przemierzał Afrykę” niczego nie brakuje.
Ocena: 





A to fragment „Śmierci pięknych saren”: Dostałem pomieszania zmysłów na zimowej olimpiadzie w Innsbrucku. Mózg mi się zaćmił, jak gdyby spłynęła mgła z Alp. Zobaczyłem pewnego pana jako diabła w całej okazałości, miał rogi, kopyta, sierść i wiekowe spróchniałe zęby. Potem poszedłem w góry nad Innsbruckiem, żeby podpalić zabudowania wiejskie. Byłem przekonany, że taka wielka jasność rozproszy mgłę. Wyprowadziłem już krowy i ogiery ze stajni, żeby nie spłonęły, kiedy dopadła mnie austriacka policja. Założyli mi kajdanki i poprowadzili w dolinę. Wymyślałem im, zdarłem z nóg buty i szedłem po śniegu boso jako Chrystus, którego prowadzą na krzyż.
Może Cię również zainteresuje:
- „Afrykańska odyseja” Klaus Brinkbäumer 06/10/2009
- „Gottland” Mariusz Szczygieł 06/06/2008
- „Kielonek” Alain Mabanckou 02/11/2008
- „Auteczko” Bohumil Hrabal 01/06/2008
- “Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej” Nicholas Drayson 14/08/2009
- „Czas Czerwonych Gór” Petra Hůlová 16/06/2008
- „Wycieczkowicze” Michal Viewegh 20/09/2008










Ja najpierw obejrzałam film „Śmierć pięknych saren”, a potem mój ojciec powiedział, że w domu stoi książka. No to przeczytałam i książkę. Było to z 15 lat temu. Czeski humor do dziś mnie powala. Cały urok jest w prostocie. ;)
Zgadzam się w pełni, Ota Pavel prostym jeżykiem potrafi zbudować nastój niesamowity. „Śmierć pięknych saren” wzruszyła mnie, rozśmieszyła i porwała. Filmu nie widziałam, z chęcią zobaczę, z podobnym zapałem sięgnę po książkę, kiedyś.
„Śmierć pięknych saren” to od kilkunastu już lat moja najukochańsza książka. A cytat, który podałaś, przytaczam, gdy chcę komuś książkę polecić. Ta druga jego książeczka jest dla mnie również bardzo ważna.
Brzmi wspaniale, na pewno przeczytam. Tym bardziej, że nie przypominam sobie, żebym czytała coś czeskiego…
Już sprawdziłam i jest w mojej bibliotece :) Dzięki za tą recenzje :)
wędruje do notesika.. bardzo mi sie spodobała Twoja recenzja.
off top – http://katalog.czasopism.pl/index.php/Guliwer_-_Hanna_Dymel-Trzebiatowska%2C_MUMINKI_%E2%80%93_NA_ZAWSZE! pomyślałam, że jako w temacie muminków, może Ci się spodobać.
Matylda a ja filmu nie widziałam i prawdę mówiąc nie jestem pewna czy mam ochotę go oglądać. Wolę pamiętać „Śmierć pięknych saren” jako książkę.
Zaułku w takim razie polecam „Jak tata przemierzał Afrykę”. Szkoda, że Pavel pozostawił po sobie tak mało tekstów.
Makowepole absolutnie Ci się nie dziwię :-)
Mandżuria w takim razie najwyższa pora nadrobić zaległości tym bardziej, że Czesi piszą w nietuzinkowy sposób.
Aklat cała przyjemność po mojej stronie.
Mary miło mi bardzo :-)
Zosiu nie otwiera się link :(
„Śmierć pięknych saren” jest kapitalnym tomem opowiadań, ale film też warto obejrzeć. Powiedziałbym, że w niczym nie ustępuje opowiadaniom, jeśli tylko pogodzimy się z filmową konwencją.
Cieszę się, iż dowiedziałem się o „Jak tata przemierzał Afrykę”, bo myślałem, że w Polsce wydano tylko „Śmierć” i „Jak spotkałem się z rybami”. Dziękuję za tę wiadomość.
Jeżeli mówimy o pisarzach czeskich, to niedawno Pogranicze wydało „Przypadki inżyniera ludzkich dusz” – książkę napisał J. Škvorecký i jest jak najbardziej warta polecenia. Wydaje mi się, że w tym roku nie czytałem nic lepszego.
Będę tutaj zaglądał, bo gust chyba trochę się pokrywa (właśnie zobaczyłem, że książką marca zostały „Pierścienie Saturna” Sebalda – cenię każde jego dzieło).
Pozdrawiam
mam problem z dostaniem tej książki. może ktoś pomoże mi namierzyć tę książkę. W pobliskiej bibliotece niestety jest tylko jedna pozycja „śmierć …”., po jej pochłonięciu czuję głód Pavla. chętnie odkupię pozostałe jego pozycje. chyba mnie rozumiecie :)