„Dom na pustkowiu” Andrei Marii Schenkel przepada w przedbiegach do miana książki roku, ba, nawet miesiąca, nie mniej jednak ten niewielki objętościowo debiut urzędniczki pocztowej jest pozycją godną odnotowania z dwóch, bardzo istotnych, powodów: ma bardzo sugestywny klimat i jest zaskakująco dobrze napisany.
Schenkel bowiem ani nie jest zawodową pisarką, ba nawet nie ma humanistycznego wykształcenia. Na skrzydełku polskiego wydania można przeczytać, że ukończyła szkołę dla państwowych urzędników niższego szczebla, a obecnie jest prowincjonalną gospodynią domową, która w wolnych chwilach pisuje książki. I to jak! Debiutancki „Dom na pustkowiu” pomimo pewnych oczywistych niedostatków jest powieścią skonstruowaną w sposób szalenie przemyślany i świadomy, a Schenkel okazuje się pisarką obdarzoną naturalnym talentem do pisania i warsztatem, przy którym nie jeden zawodowy pisarz poczuje się niczym dyletant w tym fachu.
Po prawdzie „Dom na pustkowiu” jest literacką fikcją, nie mniej jednak Schenkel skonstruowała fabułę w sposób przywodzący na myśl technikę zastosowaną przez Trumana Capote’a w „Z zimną krwią”. Powieść zatem czyta się niczym zbeletryzowany dokument, a że napisana została w sposób szalenie sugestywny i realistyczny wciąż zmagałam się z poczuciem, że to wszystko musiało wydarzyć się naprawdę. Podskórnie wyczuwałam narastające, gęstniejące wokół mnie zło. „Dom na pustkowiu” jest bowiem przerażającym literackim świadectwem społecznej znieczulicy, czającego się prawdziwego zła, którym Schenkel utożsamia z przyzwalającym milczeniem, cichą akceptacją rozgrywającego się w odludnym domu rodzinnego dramatu. Niespiesznie, krok po kroku, oczami różnych mieszkańców wioski, odsłania kulisy rodzinnej tragedii, która rozegrała się w domu na pustkowiu.
Niepokojąca powieść, której lektura gwarantuje dreszczyk emocji.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- Klucz do Mefista [Mefisto - K. Mann] 08/04/2010
- Początek końca lub koniec początku 01/05/2010
- Na Mickiewicza w Krakowie mordują 24/10/2010
- „Wampir z Ropraz” Jacques Chessex 08/02/2009
- Mój dom moją twierdzą 18/06/2010
- „Czuję. Zawrót głowy” W.G. Sebald 30/04/2009
- „Dziewczynka, która za bardzo lubiła zapałki” Gaétan Soucy 01/11/2009










ooo. zapisałam tytuł. lubię takie książki
Zachęciłaś mnie nawet do tej książki :) mimo tego, że zdanie „niewielki objętościowo debiut urzędniczki pocztowej” rozbroiło mnie całkowicie. Padłam z wrażenia i tym bardziej to przeczytam.
Super. Naczytałam się już o tej książce i cieszy mnie, że i Tobie przypadła do gustu. Jak wpadnie mi w ręce to z chęcią przeczytam :) Fajna recenzja :)
Mary :-) Ja bym chciała, żebyś Ty kiedyś upubliczniła tą swoją słynną listę.
Liritio miało rozbroić, bo czy nie jest to zadziwiające, że pracownica poczty pisze zupełnie niezłe książki…
Aerien a dziękuję :-) Książkę polecam, bo jest naprawdę niezła…
oj moja droga – byłby szał !!! ;)
Oooo warte przeczytania, chociażby ze względu na „korzenie literackie” autorki, których w zasadzie nie ma!! (wynika z tego, że dla Pań na poczcie byłoby lepsze gdyby zamiast rozmawiać … pisały książki!- w myśl pisać każdy może?!)
Mary domyślam się :))
Moni a żebyś wiedziała… Gdyby choć kilka – kilkanaście urzędniczek pocztowych w Polsce miało taki dryg do pisania… Rozmarzyłam się :-)
Zosik marzenia dobra rzecz :-)))
intrygowała mnie ta książka, ciekawiła i chyba nie bezpodstawnie…
Chiara faktycznie jest to intrygująca powieść i do tego bardzo dobrze napisana!
a tak w ogole zaczelam ja spisywac w wersji internetowej czyli zakladka wishlist ;) to tak especialy for you ;)
Mary :-)
Hmmm…powiało grozą. Musze zdobyć tą książeczke :P
Gato :-)
bywając na poczcie przeczuwałem, że w tych paniach drzemie nieposkromiony potencjał ;)
Nie tak dawno czytałam ją po niemiecku i ciekawa jestem co sądzisz o tłumaczeniu? Zachowano gwarę wiejską?
Czytałam ją oceniłam jako dobrą.
Było coś niepokojącego w tej lekturze.
Marcin ;-)
Aniu bo ja wiem… Wydaje mi się, że chyba nie, choć relacje poszczególnych osób są pisane w różnym stylu.
Judytto dokładnie, dobrze to ujęłaś: coś niepokojącego.
Przeczytałam tą książkę jednym tchem………jest niesamowita, napisana „lekkim piórem”. Trzyma cały czas w napięciu i nie jest się wstanie oderwać od niej. Szczerze i z pełną odpowiedzialnością polecam ową lekturę.
Pozdrawiam.