„Cudowna kariera Magdy M.” Magdalena Miecznicka

Cudowna kariera Magdy M.Pretensjonalna proza z ambicjami, które uosabia przerost formy nad treścią.

Magdalena Miecznicka, krytyczka ze stajni Axela Springera, słynie z tego, że w swych recenzjach bez ogródek potrafi, za przeproszeniem, dokopać dosłownie każdemu tuzowi słowa pisanego. Dla Miecznickiej bowiem nie ma świętości. Czy taki nonkonformizm jest dobry czy zły – to już temat na osobną dyskusję, która nota bene toczy się na internetowych forach już od dosyć dawna. Ale oto niespodzianka, pierwsza krytykantka postanawia sama się na krytykę wystawić. Wydaje powieść! To znaczy niespodzianką nie jest, że Miecznicka powieść napisała, jako że już wcześniej każde zdanie z jej recenzji rościło sobie pretensje do miana literatury, co nawiasem mówiąc niekiedy dawało dość zabawny efekt i co w pełnej formie rozkwitło w „Cudownej karierze Magdy M.”, która bynajmniej cudowną powieścią nie jest.

Czymże zatem jest? Na pewno nie literaturą przez duże „L”, jak chciałabym sama zainteresowana. „Cudownej karierze” zdecydowanie bardziej po drodze z literaturą popularną. To porządnie, ba wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, intrygująco skrojone czytadło z ambicjami. Miecznicka bowiem, kreując się na poważną (nie popularną) literatkę popełniła powieść narcystyczną, manieryczną, poprzetykaną trącącymi grafomanią wynurzeniami, a jakby tego było mało -  napisaną w wyjątkowo upierdliwej drugoosobowej narracji. Inspiracje dla swej imienniczki z zadartym pod niebo nosem czerpała z życia odnoszącej sukcesy korporacyjnej Warszawki i serialu „Sex and the city”, co zaowocowało banalną opowiastką o karierowiczce, która „oddaje się” swej organizacji, a w tych niezwykle rzadkich chwilach, gdy nie jest w pracy – beztrosko randkuje i gra w tenisa.

Wydawać by się mogło, że zamiarem Miecznickiej była chęć poddania krytycznemu osądowi współczesną kulturę samorealizujących się korporacyjnych snobów, sęk w tym, że w „Cudownej karierze…” autorka nie potrafiła powiedzieć niczego nowego, a jej pseudo ironicznym rozważaniom nad sensem istnienia Magdy M. (który nawiasem mówiąc oscyluje wokół pytań pokroju: Kto powinien pierwszy zadzwonić? Ja czy on?) nie dość, że brakuje choćby szczypty głębszej refleksji to w dodatku toną pośród morza im podobnych banałów.

Miecznicka nie jest pierwszą debiutantką z pretensjami do miana portrecistki pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków, którzy zdążyli zasmakować i PRL-owskiej biedy, ale i owoców kapitalizmu. Paradoks w tym taki, że sama siebie zapędziła w kozi róg. Choć można uznać Panią Magdę za biegłą portrecistkę stylu życia (rzekomo) dystansującą się od tego całego blichtru, to jednak nie potrafi ona postawić żadnej trafnej diagnozy. Niby krytykuje, ale jednak mało przekonująco. Chyba sama chciałaby po uszy zanurzyć się w, z takim entuzjazmem opisanej, snobistycznej nieznośnej lekkości bytu.

Jako relaksującą bajkę czyta się „Cudowną karierę Magdy M.” zupełnie nieźle, jako głos pokolenia – już niekoniecznie. Niezła książka na wakacyjny reset, ale nic nad to.

Ocena: ★★★★☆☆ (ale z dużym minusem i tylko ze względu na lato)

Przy okazji polecm Waszej uwadze dwie recenzje: Dariusza Nowackiego oraz sytuującego się po drugiej stronie barykady, bodaj jedynego znanego mi apologety debiutu Miecznickiej i przy okazji jej kolegi z redakcji, Piotra Kofty.

A TUTAJ wideo promujące powieść z samą Magdą M. przechadzającą się z parasolem w dłoni.

[I już widzę przed oczami duszy mej to odżegnywanie od czci i wiary za to, że śmiałam skrytykować wspaniałą polską pisarkę i opacznie odebrałam jej przekaz ;]

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kobiece, Lekturki, Polska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

28 odpowiedzi na „„Cudowna kariera Magdy M.” Magdalena Miecznicka

  1. niebieski ptak POLAND pisze:

    Miałam nie czytać wyżej wymienionej knigi – nie moja „działka” zdecydowanie na taki temat wole dokument/reportaż ale jak się pojawi w bibliotece to przeczytam!
    Wracając do pani Miecznickiej – może być jeszcze jeden problem z odbiorem jej prozy. Jak ktoś innym robi koło pióra, niekoniecznie merytorycznych rzeczy się czepiając tylko na siłę „odbrązawia mity” samemu nie będąc specjalnie dobrym w tym co robi to jak wyda książkę {niekoniecznie złą} to dostaje mu się za to, jak gnębił innych i to ma wpływ na odbiór tejże książki. Być może taki będzie los pani Miecznickiej – vide jej twórczości. Odezwę się jak to przeczytam – może będzie na dniach w bibl.

  2. chiara76 POLAND pisze:

    kompletnie nie interesuje mnie współczesna proza polska , więc omijam często jak się da…nie mówię, że nie czytam nic, bo to już była by hipokryzja, ale niewiele, taka jest prawda…
    A już za tę książkę brać się nie zamierzam, brutalnie stwierdzę, kasy by mi było żal;) Wolę wydać na praliny.
    U Ciebie Zosik lubię konsekwencję z jaką Umiesz storpedować czyjeś nadzieje na pochwałę;))
    serio.
    Mnie się czasem robi żal krytykowanych i staram się wygrzebać chociaż jakąkolwiek resztkę pozytywnej strony „dziełka” …
    Pozdrawiam z ohydnej burzowej W-wy;)

  3. matylda_ab POLAND pisze:

    A czy ja dobrym tropem idę sądząc, że tytuł nawiązuje do bohaterki tvn-owskiego serialu o doskonałej i przecudownej prawniczce, która odzwierciedla wszystkie nasze pragnienia, tęsknoty, jest wręcz obrazem ideału do którego dążymy, my 30-latki. ;))
    (Kto nie wyczuwa drwiny w moim głosie, ten gapa)

  4. mary POLAND pisze:

    nie wiem, czy to wstyd czy nie, ale kompletnie nie znam tej pani…

    a co do polskiej prozy to słabo kumam autorów tak w ogóle.Kapuścinski, Stasiuk, Tokarczuk – jedynie to czytam w sumie. Reszta słabo mi znana i nie zachwycam sie zbytnio. W kazdym razie przyznaje że lubie te Twoje kąśliwe recenzje. Mimo iz ksiazki nie znam, to niezle jej sie oberwalo ;))

  5. marcin POLAND pisze:

    :))))

    mam nadzieję, że robiąca cudowną karierę Magda M. przeczyta tę recenzję :)

  6. niebieski ptak POLAND pisze:

    Oby nie, bo jeszcze Zosikowi blog zamkną!!

  7. Jarek POLAND pisze:

    Jeśli nie zamierzasz tej książki wyrzucić/zutylizować/wydać/sprzedać, chętnie pożyczę przy najbliższym spotkaniu :-)

  8. zosik POLAND pisze:

    Niebieski ptaku myślę, że i w tym tkwi problem z literackim debiutem Miecznickiej. Zapewne gdyby nie słynęła ze swego nonkonformizmu nad „Cudowną karierą…” wszyscy szybciutko przeszliby do porządku dziennego, a tym czasem swą słabawą powieścią wywołała intelektualny ferment, o którym mógłby pomarzyć nie jeden noblista.
    Chiara, a ja od pewnego czasu z nieskłamanym zainteresowaniem eksploruję polską współczesną prozę pisaną przez kobiety, co zresztą chyba dość dobrze widać tutaj :-) Wcześniej zupełnie sobie tego nie uświadamiałam, ale teraz faktycznie dochodzę do wniosku, że polska proza wcale nie jest taka zła, jak ją malują poza tym żywo interesuje mnie literacki obraz znanej mi z autopsji rzeczywistości.
    Może faktycznie storpedowałam zanadto tą biedną „Cudowną karierę…”. W sumie jako czytadło jest przyzwoitą książką, oczywiście pod warunkiem, że przymknie się oko na manierę Pani M. Oddać jej muszę, że nie jest pisarską dyletantką, że potrafi pisać zajmująco, ciekawie skonstruowała fabułę, ale banał goni w piętkę banał i to tyle jeśli chodzi o pochwały.
    Matylda nie oglądałam nigdy Magdy M., ale wydaje mi się, że Miecznicka celowo wybrała właśnie takie inicjały, które z jednej strony przykują uwagę wielbicielek tej z TVN-u (i faktycznie powieść jest taką bajeczką o 30-latce), a z drugiej strony będzie grą z nią samą.
    Mary, nie wstyd z pewnością to to nie jest ;-) Myślę, że za bardzo nie ma czego żałować. A pani Miecznicka udziela się na co dzień w Dzienniku.
    Marcin Ty tu nie miej nadziei tylko lepiej sam coś napisz :)
    Niebieski ptaku o nie, a kto miałby go zamknąć :>?

  9. awita22 POLAND pisze:

    Ale utarłaś nosa pani Miecznickiej :-) Zapewne trudno jest napisać niebanalną powieść kierowaną do współczesnych Polek, o nich samych. Jeśli taka powstanie, to na pewno znajdę informację na twoim blogu, a na razie zdecydowanie unikać będę takich prób jak „Cudowna kariera Magdy M.”

  10. niebieski ptak POLAND pisze:

    Zosiku żartowałam w sprawie „zamykania blogu”. Fakt jednak taki, że teraz po aferze z Kataryną różnym ludkom przychodzą durne pomysły do głowy. Nie daj bóg będzie najazd fanatyków i wyznawców twórczości pani Miecznickiej!

  11. zosik POLAND pisze:

    Jarek będę pamiętać :)
    Awita obiecuję trzymać rękę na pulsie. Jeśli chodzi o współczesne „kobiece” pisarki to zdecydowanie bardziej wolę Grażynę Plebanek, która mam nadzieję wkrótce coś nowego spłodzi.
    Niebieski ptaku już przeżyłam nalot wyznawców (bo nawet nie wielbicieli ;) Marcina Bruczkowskiego, w końcu on sam głos zabrał. Później dostało mi się za „Samo-loty”, więc już nic mnie nie zdziwi :] I wszystkiego spodziewać się mogę.

  12. yvonne UNITED KINGDOM pisze:

    moim zdaniem i tak lagodnie sie z nia obeszlas ;-) lato, rozumiem.
    a skoro jestesmy przy polskiej lit. kobiecej, hm, to jest juz nowe tomiszcze K. Grocholi ‘Krysztalowy Aniol’. chetnie przeczytalabym Twoja recenzje tej ksiazki, choc prawdopodobnie lektura kolejnej ‘relaksujacej bajki’ tego lata moglaby okazac sie nie lada frustrujacym zajeciem :) pozdrawiam serdecznie!

  13. zosik POLAND pisze:

    Yvonne muszę Cię rozczarować, ale Grocholi nie czytuję i nie sądzę, aby cokolwiek kiedykolwiek się zmieniło w tej kwestii :-)

  14. Martin Woolf POLAND pisze:

    jakoś nie widzę lektury tej książki na wakacyjny reset. przez to właśnie, że ona jest czymś więcej. po mnie tak ta fabuła nie spłynęła gładko.

  15. moni POLAND pisze:

    Zosiu święta racja, przecież ta cała „Cudowna kariera Magdy M” bynajmniej do cudownych nie należy – zawiodłam się na całej linii! Podzielę Twoją opinię i rownież pozwolę sobie określić ją jako czytadło,skojarzyła mi się jako książka-dodatek do gazetki (piszę gazetki bo żadna porządna Gazeta takiego dodatku by nie zamieściła). Wszystkie recenzje jakie ja czytałam na temat tej książki zachęcały do zakupu, opiewały CKMM w samych superlatywach i tylko dlatego się pokusiłam. W połowie przeczytanej książki (nie wiem czy chcę czytać dalej?) odnoszę również wrażenie, że autorce coś nie wyszło, że chciała dobrze ale albo przesadziła z „lekkością” i byciem trendy albo właśnie nawet nie była (podbnie jak ja w czytaniu) w połowe drogi ku temu. Nie no zaczęło sie całkiem nie źle ale nie wystarczyło polotu na tą swoistą wiwisekcję własnych poczynań …
    Zosiu z tego co piszesz o działalności Pani Magdy M mogę się domyślać skad te recenzje i opinie na temat książki, które stanowiły raczej reklamę i zachętę do zakupu miernej, że już nazwę książki i ja nawet nie mogę podzielić Twojej opinii na temat jakoby książka relaksującą bajką była i wakacyjnym resetem – miałam ją ze sobą na plaży i nic, udało mi się nad nią usnąć przy szumie fal, krzyku dzieci i mew! … a dziś leży na komodzie i koli w oko!
    P.S. zastanawiam się co ta Pani chciała nam pokazać zarówno w książce jak i w filmie, który zamieściałś Zosiu??? :-) dzielna, pewna siebie, doświadczona???hahaha

  16. chihiro UNITED KINGDOM pisze:

    Na pewno tej ksiazki nie przeczytam, ale z ciekawoscia przeczytalam Twoja recenzje. Cos mi sie wydaje, ze sporo osob, szczegolnie kobiet, w Polsce powzielo ambitny plan napisania powiesci bedacej „glosem pokolenia” kobiet okolo 30-letnich. I o ile plan jest fajny, o tyle z realizacji wychodzi zwykle chick-lit. Nie wiem z autopsji, zadnej takiej ksiazki nie czytalam sama, ale czytalam recenzje roznych. Czy to wynika z braku dystansu do tego wlasnego pokolenia i wlasnych marzen i ambicji, czy z braku glebokiego spojrzenia na nie czy po prostu braku talentu? W czym upatrywalabys problem w tej powiesci? Dlaczego jest ona tylko czytadlem? Dlaczego autorka pisala tylko o banalach?

  17. moni POLAND pisze:

    Zosik zapraszam Cię do czytelniczego łańcuszka – szczegóły na moim blogu :-)

  18. In Anna POLAND pisze:

    Z targów książki wśród różnych broszurek miałam i taką zapowiedź-reklamówkę Cudownej kariery Magdy M. I zawarte w niej fragmenty nijak mnie nie przekonały do zakupu całości. Mimo iż jestem tuż przed trzydziestką (o rany, ale to brzmi… poczułam się właśnie taka stara), mieszkam w wielkim mieście – to jednak chyba nie należę do opisywanego przez Miecznicką pokolenia. I ta drugoosobowa narracja faktycznie denerwująca.

  19. niebieski ptak POLAND pisze:

    Acha, czyli miałaś najazd dzikich Hunów w postaci fanów MR. Bruczkowskiego? Aż poszukam recenzji, ciekawa jestem co tam nie tylko Ty napisałaś ale i oni!

  20. Claudette POLAND pisze:

    Może przeczytam, żeby zapewne utwierdzić się w przekonaniu, iż wysokich lotów literatura to nie jest.
    I zastanawiam się tylko, czy dużo gorszych książek od tej całej „Magdy M.” przeczytałam w życiu… Muszę przekonać się „naocznie”.

    Czy już wspominałam, że nie znoszę tego dziwnego trendu ograniczania bohaterek współczesnej polskiej literatury i wsadzania ich na siłę w foremki karierowiczek, które marzą o dostatnim życiu i kochanym, idealnym facecie u boku?!

  21. marcin POLAND pisze:

    mi szkoda kasy. wolę nie mieć na sumieniu, że ta książka także przeze mnie stała się bestsellerem ;)

  22. zosik POLAND pisze:

    Martin o proszę to mnie zaskoczyłeś. Chyba muszę raz jeszcze przeczytać Twoją recenzję.
    Moni dałaś czadu! Ale cieszę się, że mamy podobne odczucia. Powiem Ci, że powieść się w sumie później nieco rozkręca, ale mogę nie być zbyt obiektywna, bo mi podoba się wszystko z akcją w Nowym Jorku :)
    Chihiro faktycznie brakuje porządnej pokoleniowej wiwisekcji. Wiele osób bierze się za analizę pokolenia trzydziestolatków z marnym skutkiem. A może z drugiej strony to nasz świat jest tak banalny, że nie sposób go inaczej opisać? Problem „Cudownej kariery” moim zdaniem kryje się w tym, że autorka za dużo naoglądała się „Sex and the city”. Bardzo chciała być krytyczna (bo tak wypada?), ale miast tego zanurzyła się po uszy w banałach.
    In Anno manieryczna, prawda?
    Claudette tak to fakt, większość kobiecych bohaterek na siłę wtłacza się w ten karierowy schemat.
    Marcin a stała się? Nie, ja nie żałuję, że przeczytałam. To było interesujące doświadczenie czytelnicze.

  23. niebieski ptak POLAND pisze:

    To znowu jaaaaa! Przeczytałam Twój tekst Zosiu o książce pana Bruczkowskiego no jego wypowiedź { cóż mogę rzecz – jeden normalny}, a tekst w porządku – konstruktywna krytyka. Ja mam swój blog ale jeszcze nie piszę {mam „małe” problemy ale życiowe niekoniecznie brak czasu, weny raczej co innego}. Jak w końcu napiszę ze 2 recenzje podeślę linka ok? PZDR Gośka.

  24. niebieski ptak POLAND pisze:

    miało być i jego wypowiedź

  25. In Anna POLAND pisze:

    Właśnie! Tego słowa mi brakowało – „manieryczna” jest i sama pani Miecznicka w tej słodkiej sukience i parasolką, i jej powieść.

  26. zosik POLAND pisze:

    Niebieski ptaku dajesz dajesz! Już doczekać się nie mogę :-)
    In Anno stylizacji pani M.M. to dla mnie wielka zagadka wciąż :)

  27. moni POLAND pisze:

    Zosik, może kiedyś ją skończę??? manieryczna!! DOBRE :-)

  28. marcin POLAND pisze:

    ooo widzę, że recenzja jest dziś recenzją dnia na stronie http://www.czytanieszkodzi.pl/
    :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>