Home » Lekturki, Polska, reportaż

„Oko Świata. Od Konstantynopola do Stambułu” Max Cegielski

16 czerwca 2009 20 Comments

Oko świataŁatwo i wygodnie na mieszkańców wschodu patrzeć jak na nieokrzesanych barbarzyńców, jeszcze łatwiej myśleć o ich cywilizacji jako o wstecznej względem wspaniałej wolności oferowanej przez Zachód. Temu podobnej arogancji udało się uniknąć Maxowi Cegielskiemu w „Oku świata” – bardzo osobistym przewodniku i świetnym reportażu po Stambule. W swej postawie jest jednak odosobniony.

Cegielskiego do tej pory utożsamiałam przede wszystkim z jego muzycznym projektem – Masalą, tym czasem okazuje się, że nie tylko ma bardzo dobre pióro i umysł otwarty na kulturową inność, ale i podejście do opisywanej materii nieco przypominające postawę Ryszarda Kapuścińskiego: ową specyficzną mieszankę humanizmu, empatii, zrozumienia i dociekliwości. „Oko świata” jest zbiorem zapisków i rozmów odbytych przy okazji kilku wizyt Cegielskiego w Stambule, ale miano relacji z podroży byłoby sporym uproszczeniem, jako że autor nie jest li tylko turystą, ale również wnikliwym analitykiem żywo zainteresowanym miastem, w którym wciąż, od setek lat, ściera się postępowość z zaściankowością, hipernowoczesność z odległą przeszłością, Europa z Azją. Stąd książka Cegielskiego to nade wszystko dialog z głęboko zakorzenionym w zachodniej świadomości wizerunkiem orientu. Orientu a’la lord Byron, orientu jako miejsca zakazanych uciech, malowniczej i baśniowej krainy, do której przybywają spragnione odmienności i egzotyki dusze z cywilizowanego Zachodu. Cegielski go bezlitośnie demitologizuje krytycznie spoglądając na dawnych literackich podróżników (Lotiego, Chateaubrianda, Lamartine’a), którzy w Turcji nie chcieli widzieć odmiennego kulturowo kraju, a zwierciadło, w którym mogli ujrzeć siebie w orientalnym kontekście. A jaki był naprawdę orient to już obchodziło mało kogo.

Wschód a’la Byron nie ma zbyt wiele wspólnego z jego obecnym obrazem. Cegielski dochodzi do konkluzji, którą bez trudu można przetransponować na każde inne miejsce z rodowodem sięgającym kilku wieków wstecz. Współczesnych mieszkańców Stambułu bowiem nie interesuje dawna bizantyjska czy sułtańska świetność, której śladów z kolei doszukują się masy turystów domagające się wschodu a’la Byron. Serce współczesnego orientu bije gdzie indziej. W gigantycznych centrach handlowych, na nielegalnie zbudowanych osiedlach biedoty i w hipernowoczesnych apartamentowcach.

Co znamienne, i co Cegielskiemu znakomicie udało się oddać, to ciągłe konkury wpływów Europy Zachodniej, do której aspiruje Turcja, a muzułmańskiego Bliskiego Wschodu. Specyficzne mentalne rozdarcie, które doprowadziło między innymi do tego, że kobiety chcące zamanifestować swą niezależność w pracy (bo o takowej w rodzinie wciąż trudno mówić) farbują włosy na blond, bo ciemne utożsamiane są tradycją muzułmańską.

Orhano-Pamuko-lubów z pewnością zainteresuje fakt, że Cegielski chętnie odnosi się twórczości Noblisty i komentuje ją z własnej perspektywy. Cegielski wsłuchuje się w miasto, jego etniczną i wyznaniową różnorodność. Pokazuje jak bardzo było to niegdyś miejsce tolerancyjne i jak wiele od tamtego czasu się zmieniło.

Wnikliwa, świetnie napisana książka. Bardzo, bardzo dobra.

Ocena: ★★★★★☆

Może Cię również zainteresuje:



20 komentarzy »

  • moni POLAND napisał/a:

    Jestem Orhano-Pamuko-lubem, jestem też zafascynowana literaturą dalekiego wschodu (jestem też afrykanolubem :-) ) jestem też przerażona bo lista „powinnam” rośnie :-)!! P.S. Żałuję tylko, że literatura dla australolubów jest tak mało dostepna bo Australia mnie fascynuje :-)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Hmm kojarzę tylko „Gotowych na wszystko” Glovera, choć nie, pewnie jeszcze trochę „australijskich” książek się znajdzie :-)

  • In Anna POLAND napisał/a:

    A mnie zaintrygowało porównanie do Kapuścińskiego, którego bardzo sobie cenię. Jeśli faktycznie jest, jak piszesz, to muszę mieć tę książkę. Chętnie zanurzę się w baśniowo kolorowy świat orientu :)

  • moni POLAND napisał/a:

    … nie no pewnie! gdyby się dobrze poszukało to by się znalazło :-) ale zawsze lepiej gdy coś jest oczywiste i podane na tacy :-) – czy to nie sugeruje przypadkiem mojego lenistwa??? :-)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    In Anno gorąco polecam Ci „Oko świata”, ale baśniowego orientu to u Cegielskiego nie zobaczysz, on raczej w kontrze do takiego poglądu. Bardzo interesująca pozycja.
    Moni od razu lenistwo ;-)

  • mary POLAND napisał/a:

    Nie czytałam jeszcze nic Cegielskiego, a wiem że różne są opinie. W każdym razie jeśli piszesz że bardzo dobra, to bardzo dobra być musi. No i porównanie do Kapuścińskiego również skłania by sięgnąć po tą książkę. Myslę że jakas moda nastała na Turcję, nie sadzisz?

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Tak Mary coś w tym jest… To pewnie po części zasługa Nobla dla Pamuka, który rozkręcił wydawniczy biznes.
    Innych publikacji Cegielskiego również nie czytałam, jakoś nie specjalnie mnie interesują…

  • moni POLAND napisał/a:

    Zosik – miło z Twojej strony, że tego nie zauważasz :-)

  • nutta POLAND napisał/a:

    Ja chcę wpierw przeczytać Pamuka, potem Cegielskiego – Twoja recenzja przyspieszy decyzję wyboru. A w ksiegarni znowu kusi mnie „Biała gorączka” Hugo-Badera;-)

  • mandżuria POLAND napisał/a:

    Brzmi wspaniale. Jest już na mojej liście, teraz muszę gdzieś zdobyć… :)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Moni :-)
    Nutta to ja jak zwykle zaczęłam od końca ;-) Pamuk wciąż niepoznany
    Mandżuria polecam!

  • Lilithin POLAND napisał/a:

    Czekałam i się doczekałam! Książka dodana na listę i to raczej na sam jej czubek.

  • chihiro UNITED KINGDOM napisał/a:

    Po przeczytaniu Twojej recenzji tym bardziej zaluje, ze nie udalo mi sie zdobyc tej ksiazki ostatnio. Coz, nadejdzie kiedys okazja, mam nadzieje. Dziekuje za doskonala recenzje.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Lilithin to dobrze, że na sam czubek :-)
    Chihiro cała przyjemność po mojej stronie

  • rafky POLAND napisał/a:

    Porównanie do Kapuścińskiego nie jest chyba dobrym porównaniem. Ale to na dłuższą dyskusję. Z tego co się orientuję i Cegielski zdaje się nie widzi w swoich reportażach podobieństwa. jedyne co ich łączy to literatura, którą uprawiają.

  • Vampire_Slayer POLAND napisał/a:

    Stereotypy, stereotypy i jeszcze raz stereotypy. Łatwo jest mówić o innych, że są źli. A trudno mówić tak o sobie. Grr.
    Niestety tak funkcjonują ludzie. To mnie przeraża.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Rafky oj, chyba źle mnie zrozumiałeś, nie chodzi mi o jakieś ogólne podobieństwo w sposobie pisania czy tematyce a o podobne podejście do opisywanej materii.
    Vampire_Slayer niestety tak jest :(

  • liritio POLAND napisał/a:

    No proszę, piszesz, że to naprawdę dobra książka, więc taką być musi. A ja starałam się jakiś rok czy dwa lata temu przeczytać „Pijanych bogiem” Cegielskiego i utknęłam na amen w jednej trzeciej.
    I teraz nie wiem, czy to „Pijani bogiem” są aż o tyle gorsi, czy po prostu nie pasuje mi jego styl albo coś… Jak ja nie lubię drugich i trzecich podejść do pisarzy, którzy mnie od początku nie zainteresowali, chociaż wiem, że często któraś z kolei książka okazuje się bardzo dobra po dwóch wcześniejszych rzuconych w połowie.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Liritio nie czytałam żadnej poprzedniej książki Cegielskiego. Kilkukrotnie widziałam w bibliotece „Pijanych bogiem”, ale jakoś nigdy ostatecznie nie zdecydowałam się na ich lekturę i, tak jak pisałam w którymś z poprzednich komentarzy, wciąż nie bardzo mam ochotę się za nią zabierać.

  • Jan Pezus POLAND napisał/a:

    droga zosik,
    muszę zgodzić się z rafky’m i za liritio proponuję zapoznać ci się z „Pijanymi Bogiem”. świetny temat, intrygujący ‘bohaterowie’, mistycyzm i nędza, słowem niezwykle interesujący Pakistan, ze swoim tysiącem i jednym smaczków. a jednak… czyta się to fatalnie. przy całej mojej sympatii dla postaci pana Maxa (i jego ojca), trzeba to powiedzieć otwarcie- zestawianie Cegielskiego z nieżyjącym, niestety, R.Kapuścińskim jest co najmniej chybione. ani rwane, niespójne i jakieś takie niepewne pióro autora „Oka…”, ani jego trochę ‘bezpłciowy’ ogląd nijak nie przystają do standardów uczestniczącej obserwacji Kapuścińskiego. w przypadku tej publikacji, jest już nieco lepiej, ale pewnie i tak się komuś tymi słowami naraziłem. niestety nic nie poradzę, że nadal czuje niedosyt po lekturze czegokolwiek spod ręki Maxa Cegielskiego. i jest to ten paskudny rodzaj niedosytu, który nie krzyczy „jeszcze raz! jeszcze raz!”, tylko nerwowo szepcze, że czegoś tej książce brakuje, że nie wiem do końca co to jest, ale jest niekompletna. szkoda.

Pozostaw swoj komentarz.

Dodaj komentarz poniżej lub trackback z własnej strony. Możesz również skorzystać z RSS.

Lekturki nie tolerują spamu i chamstwa.

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Lekturki sa przyjazne Gravatarom. Zalóż własny, na Gravatar.