Home » Lekturki, Literatura dowcipna, Polska, Stareńkie

„Na ustach grzechu” Magdalena Samozwaniec

22 czerwca 2009 12 Comments

Na ustach grzechu - Magdalena SamozwaniecNieśmiertelna klasyka polskiej grafomani pióra Heleny Mniszek (w wydaniu, którego jakość idealnie współgra z wartością tej „prozy”) wciąż czeka na mej półce na odpowiedni moment (a czy taki kiedykolwiek nadejdzie to już zupełnie insza inszość), ale wydaje mi się, że nikogo już nie zdziwi, że do czytania różnych cykli zwykłam zabierać się według sobie tylko znanego klucza: zazwyczaj od końca, a w najlepszym razie od środka. Przypuszcza zatem, że nikogo nie zaskoczy, że przygodę z „Trędowatą” zaczęłam od jej parodii pióra jedynej w swym rodzaju Magdaleny Samozwaniec, która zresztą tą brawurową farsą debiutowała w świecie prozaików.

Książeczkę podsunęła mi koleżanka z pracy mówiąc: przeczytaj, to ci się na pewno spodoba. I faktycznie, miała rację. „Na ustach grzechu” bowiem to wyborna porcja satyry, dziełko w sam raz, pełne błyskotliwych językowych gierek cudnie parodiujących piętrową (grafomańską) metaforykę i ckliwość pani Mniszek, opowieść o tragicznej (a jakże!) miłości czy może lepiej o tragicznym afekcie urodziwej i szlachetnej Steńki Doryckiej z Doryc i zubożałego hrabicza Zenona. Ona nie może być z nim, bo urodzona jest zbyt nisko, on nie może być z nią, bo musi ratować podupadłe finanse rodziny poprzez małżeństwo z zamożną acz upiorną baronównę Świdrypajło. Tak, tak, jak łatwo przewidzieć wszystko zmierza ku dramatycznemu finałowi…

Na naiwność opowiastki litościwie spuśćmy zasłonę milczenia (dość powiedzieć, że trąci myszką na kilometr), wszak nie ważne jest to, co napisała Samozwaniec, a jak to napisała. Językowe żarty są bowiem wyśmienite, a zachowania arystokracji są tyleż nieprawdopodobne, co zabawne, z czego zapewne doskonale zdawała sobie sprawę Magdalena Samozwaniec trawestując wszystko to co w swym nieszczególnie lotnym umyśle stworzyła Mniszek. Chciałabym Wam zacytować jakiś najbardziej reprezentatywny fragmencik, ale tak na dobrą sprawę takiego nie ma. Musiałabym  przepisać całe „Na ustach grzechu”, bo każde zdanie jest tu małym mistrzostwem satyry.

Ot choćby to:
Gdy Steńka, zmęczona zapasami ze swawolnym ptactwem, poszła spocząć wśród szumowin lasu, ten ostatni był jeszcze wilgotny jak świeżo scałowana dziewczyna wiejska. [s.81]

Albo taki oto piękny opisik przyrody:
Był to świt przeciągle bolesny jak śpiew bociana. Siwa mgła – osmętnica mamrotała swym zjadliwym wyziewem świat w jakąś starą tucz, w której migotały tu i ówdzie kropelki wody, zwane przez cudzoziemców dżdżem. [s. 75]

Nie, zdecydowanie nie jest to dzieło wielkie, ani tym bardziej coś co każdy znać powinien, ale wedle uznania zgrzeszyć i pośmiać się z nim można.

Ocena: ★★★★☆☆

Może Cię również zainteresuje:



12 komentarzy »

  • Azja POLAND napisał/a:

    Uwielbiam Twoje recenzje. Obserwowanie tego bloga zaowocowało rosnącą stertą wydruków (książki do zapoznania się) na moim biurku.
    No to teraz wiem, po co mam się wybrać do biblioteki. Będzie co czytać do kolacji, po bardzo żmudnym dniu w redakcji (już nie czuję, jak rymuję).

    Jeszcze raz dzięki za sięganie po literaturę indyjską Trudno ją czasem dostrzec w tej masówce popkulturowej.
    :)
    Pozdrawiam

    Azja

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Azja dzień dobry! :-) Cieszę się, że stosik lektur rośnie! Po indyjską literaturę chętnie sięgam, ale raczej taką multikulti niż stricte indyjską. A cóż to za redakcja, w której pracujesz :> Czyżby w wydawnictwie?

  • liritio POLAND napisał/a:

    W sumie oryginał pani M. też jest niczego sobie, jeżeli chodzi o zabawną stronę książki :) ta kobieta po prostu sparodiowała samą siebie tekstami w stylu „Waldemarowi zmysły wypełzły na usta”. Czytałam „Trędowatą” dwa razy i oba cieszyły mnie niesłychanie, prawie płakałam ze śmiechu w niektórych momentach. Oczywiście tragizm tej historii również dostrzegam ;)
    A do Magdaleny Samozwaniec zraziłam się potwornie próbując przeczytać przed laty jej książki o Pawlikowskiej „Maria i Magdalena”, a potem „Zalotnicę niebieską” i poległam w obu, bardzo mi się ta pisarka nie spodobała.

  • peek-a-boo POLAND napisał/a:

    Ach Samozwaniec, Samozwaniec jest dobra na wszystko, zwłaszcza na takie ponure dni lata, jak te ostatnie ;)

  • chiara76 POLAND napisał/a:

    uwielbiam Samozwaniec, ale i tak najbardziej uwielbiam jej autobiografię o życiu jej rodziny i jej siostry…

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Liritio no masz, a mi się wydawało, że „Zalotnica niebieska” musi być czymś fajnym, już sam tytuł szalenie kokieteryjny i obiecujący. „Trędowatą” znam tylko z tych dwóch najwcześniejszych adaptacji kinowych (pierwsza z lat dwudziestych, druga z trzydziestych) i marzę o tym by w końcu móc się zapoznać z kwiecistą metaforyką pani Mniszek.
    Peek masz rację :-)
    Chiara, a jaki to to ma tytuł?

  • zosia POLAND napisał/a:

    to ja może podpowiem za Chiarę – „Maria i Magdalena”. Fantastyczna książka; do mnie „Na ustach grzechu” jakoś nie trafiło, nabyłam kiedyś Babci na urodziny, ale chyba to wrodzona awersja do pastiszy wszelakich ;-)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Dziękuję Zosiu :-)

  • chiara76 POLAND napisał/a:

    Zosia ma rację, „Maria i Magdalena” ale również „Zalotnica Niebieska”.Obie ogromnie polecam.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Chiara :)

  • Judytta POLAND napisał/a:

    Zosiku swoim postem wzbudziłaś moje zainteresowanie tą autorką.

  • cedro POLAND napisał/a:

    Ha Ha… A u mnie na blogu niespodziewanie też dyskusja nad niewygodnym przesadzonym stylem, ale swoja drogę… to te fragmenty zapowiadają faktycznie ucztę. Narobiłaś mi smaka na tę powieść siostry Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej nie ma co

Pozostaw swoj komentarz.

Dodaj komentarz poniżej lub trackback z własnej strony. Możesz również skorzystać z RSS.

Lekturki nie tolerują spamu i chamstwa.

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Lekturki sa przyjazne Gravatarom. Zalóż własny, na Gravatar.