Namieszała, wsadziła kij w mrowisko po czym zadarła kiecę i pojechała do Warszawy na weekend :-)
Weekend tak absorbujący, że na próżno wyglądałam spokojnej chwili na ustosunkowanie się do Waszych wypowiedzi. Czytać zresztą też czasu nie miałam. Na wokandzie więc wciąż te same dwie książki: Pielewin i Hill, i powiem Wam w sekrecie, że coraz bardziej tracę do nich zapał. Zresztą odnoszę wrażenie, że na czytanie czegokolwiek dłuższego niż 3 strony jest zdecydowanie za gorąco, więc jest szansa, że nadrobię zaległości w czytaniu Polityki, WO i DF. Na pisanie o „Katonieli” też jest za gorąco, więc może po prostu odpowiem na Wasze komentarze ;-)
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Oj tak, zdecydowanie za goraco na cokolwiek! Wyszlam dzis na chwile do biblioteki (a jakze!) i wrocilam z tajskim zbiorem opowiadan – cos mnie ciagnie w rejony, gdzie wprawdzie goraco, ale chociaz morze jest. W mieszkaniu na szczescie mam calkiem przyjemny chlod, nawet przeciag maly moge sobie zrobic na zyczenie, ale i tak popijam tylko wode z lodem, leze i sie lenie. Szczesciara ze mnie :)
PS. A swoja droga dobrze, ze juz z tej Warszawy wrocilas, bo czytalam, ze stolica zalana. Czy u Ciebie tez zagrozenie powodziowe?
Pozdrowienia przeciagowe :)
A ja się martwiłam, że Cię zalało Zosik ale już mi lepiej na wiadomośc o wizytowaniu Wawy!
TAK TAK ja też czuje się jak wrzucona do beczki ze smołą, wszystko tak wooolllnnnooo i leeeniiwwwieee, a i Safak się ciągnie przeraźliwie. Teraz już mi trochę lepiej bo nie jestem osamotniona w swoim lenistwie :-)
PS Zosik wiedziałam, że padnie pytanie o Wojtka C – nie Cejrowski nie, ale blisko a ze snobem w sama dychę strzeliłaś :-) (aut. służb. już nieaktualny, jeździ ale mnie już tam nie ma :-)), że powtórzę SZCZEŚCIARA ZE MNIE :-)!!!!
myślę,że miło spędziłaś weekend w moim mieście, tym bardziej, że mimo zapowiedzi pogody prognoza w weekend właśnie rozpieściła…Moja rada dotycząca lektury, jak Tracisz zapał, zrób sobie przerwę, przecież im bardziej na siłę, tym mniej staje się to przyjemnością,ale…to tylko dobra rada.
Chihiro ja się chyba pierwszy raz w życiu cieszę, że mam w pracy klimatyzację :) I nawet nie wiesz jak bym chciała uprawiać takie słodkie lenistwo w domu jak Ty, zamiast tego mam gigantyczne stresy w pracy. Stricte w Krakowie nie ma na szczęście zagrożenia powodziowego, ale w okolicy faktycznie jest nie za wesoło, a z Warszawy zdążyłam wyjechać przed rozpętaniem się nawałnicy :-)
Moni nie zalał mnie, a przynajmniej nie woda mnie zalała, za to całkiem sporo innych rzeczy w sumie niezbyt fajnych ;-)
Chiara faktycznie pogoda była świetna, więc zaliczyłam i spacer po Wilanowie i po ogrodzie botanicznym w Powsinie, posiedzenie w Czułym Barbarzyńcy. Tylko do Łazienek znów nie dotarłam. Cóż, może następnym razem :] I z książkami sobie teraz odpuszczam. Czas nadrobić zaległości prasowe. Naprawdę nie chce mi się czytać :-)
:-( oby szybko „odpłynęły”
Ciekawe, kiedy byłaś w Ogrodzie Botanicznym, bo my w niedzielę tam podeszliśmy, więc kto wie, kto wie, może się minęłyśmy (byłby zabawny zbieg okoliczności;). Co do Łazienek, to jak Napisałaś, co się odwlecze, to…;)