Tomy opowiadań, co by tam o nich nie mówić, posiadają jednak pewne zalety, które nawet w oczach najwytrwalszego antagonisty krótkich form muszą postawić je o oczko wyżej niż klasyczną, zwalistą i formalnie zwartą prozę. Opowiadania bowiem świetnie nadają się do lektury nielinearnej (a powieście, jak wiadomo raczej niekoniecznie, może za wyjątkiem „Gry w klasy” Julio Cortazara), a także do takiej nieprzyzwoicie rozciągniętej w czasie, którego nadmiar pomiędzy kolejnymi fragmentami lektury zdecydowanie nie służy odbiorowi powieści, a opowiadaniom – odwrotnie może nawet sprzyjać.
Taką „nieprzyzwoicie rozciągniętą w czasie” lekturę zafundowałam sobie przy okazji „Księgi innych ludzi”, która w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności wszelakich (głównie logistycznych) po mniej więcej 2/3 musiała pójść w przymusową odstawkę i dopiero kilka dni temu doczekała się ciągu dalszego należnej jej uwagi. Zgryz mam zresztą z tą antologią (czy może raczej kompilacją) powstałą pod pieczą Zadie Smith nie mały, bo w pamięci utkwiły mi jedynie trzy spośród 23 opowiadań, a to chyba nie jest najlepsza świadectwo jakości zbioru, prawda?
Zamysł miała Smith bajecznie prosty i podyktowany szlachetnymi pobudkami* w dodatku. Poprosiła dwudziestu dwóch przyjaciół po piórze, aby wymyślili kogoś. Stworzyli charakter, a następnie ładnie o nim opowiedzieli. Efekt tej akcji obiektywnie rzecz ujmując jest zaskakująco kiepski, tak jakby współcześni Anglosasi nie potrafili pisać opowiadań, w których nie mogą dać upustu przyrodzonej im rozwlekłości. Na dobrą sprawę obronną ręką z tego charakterologicznego galimatiasu wychodzą jedynie dwie stare wygi literatury: David Mitchell (ten od „Snu numer 9” oraz „Konstelacji”) i Nick Hornby (twórca takich sobie obyczajówek, choć wdzięcznych w lekturze i w dodatku dość zabawnych) oraz „autor jednej powieści” (nawiasem mówiąc ktoś czytał „Impresjonistę”? Wart uwagi? Nie wart?) Hari Kunzru. Tej trójce udało się bowiem wykreować postaci wyraziste, pomysłowe i z biglem. Natomiast cała reszta, w tym szanowna pomysłodawczyni przedsięwzięcia, poległa na tym polu i to w sposób dość sromotny.
To co powinno być jedną z większych zalet zbioru – ogromna stylistyczna i formalna różnorodność (bo w „Księdze innych ludzi” są i opowiadania słowne i rysunkowe) tym razem zupełnie się nie sprawdza. Trudno powiedzieć, aby teksty łączył choć jeden sensowny motyw, zresztą sama Zadie pisząc instrukcję do zadania nie popadła w zbytnią drobiazgowość, a posiadający tak szerokie pole do popisu twórcy mieli możność się wykazać. Tym czasem (a nie ukrywam, że jest to wniosek dość dojmujący) napisali tak jak umieli: nieszczególnie błyskotliwie, chwilami wręcz śmiertelnie nudno. Większość tekstów zbioru to niemalże akademickie przykłady tego jak nie powinno się pisać opowiadań: bez konkretnego pomysłu, bez wyrazistej puenty, mdło i bez wyrazu. Opowiadania, czego najlepszym przykładem są teksty Etgara Kereta, są wymarzoną formą do zadawania ostrych, szybkich i emocjonalnie intensywnych ciosów, bo tylko w ten sposób tekst może przykuć czytelniczą uwagę na dłużej niż te kilka-kilkanaście minut, które zajmuje lektura. Tym czasem w „Księdze innych ludzi” z ulgą przyjmuje się koniec opowiadania i szybko się o nim zapomina. Niestety.
Ocena: 





a to i tak tylko i wyłącznie za Mitchella, Hornby’ego i Kuznru.
* Zyski ze sprzedaży „Księgi innych ludzi” mają wspomóc konto organizacji 826 New York wspierającej umiejętność kreatywnego pisania pośród młodzieży. Dwudziestce dorosłych autorów też by się takie wsparcie przydało między nami mówiąc…
Ach i jeszcze jedno, tak dla jasności, należę do tej frakcji, która nic nie ma do pisarstwa Zadie Smith ;-)
Może Cię również zainteresuje:
- „Tłumacz chorób” Jhumpa Lahiri 06/10/2008
- „Ładne duże amerykańskie dziecko” Judy Budnitz 26/02/2009
- „Sen_numer_9” David Mitchell 10/03/2008
- „Piąta strona świata” Kazimierz Kutz 04/03/2010
- „Pałac snów” Ismail Kadare 20/12/2008
- „Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao” Junot Diaz 06/06/2009
- „Rzeczy pierwsze” Hubert Klimko – Dobrzaniecki 22/10/2009










Pingback: InfoTuba : Kraków Warszawa wiadomości, wydarzenia, kultura, Białystok, Lublin, Łódź, Poznań, Rzeszów, Toruń - Polska - Literatura - Zadie Smith przedstawia: Księga innych ludzi
Widzę, że „wyklikałaś” sobie sporo książek ze Znaku :-) Przede mną „Marzyciel” i nowy/stary Barańczak, a Zadie Smith – wstyd – jeszcze w ogóle nie znam, chociaż wszystkie jej książki leżą na półce…
Pozdrawiam
Jarek ;-) Też mam „Marzyciela”, a półce wciąż czeka „Betonowy ogród”, ale póki co nie mam nastroju na posępne książki. Junot Diaz mnie wprost wykończył i mam ochotę na coś prostego i lekkiego. Chyba czas wrócić do Mankella… :-)
To ja już nie wspomnę, co u mnie McEwana leży na półce i przypomina, że mam komuś wreszcie oddać :D
Spoko nie ma pośpiechu ;-) U mnie przecież wciąż cała kupka nieprzeczytanych od Ciebie.
A ja się zastanawiałam nad tą książką, ale poprzedni zbiór opowiadań, które wybrała Smith też nie ma zbyt wysokich not na biblionetce. Kiedy zobaczyłam, że ją czytasz postanowiłam jednak poczekać na Twoją opinię. Jak się okazuje, słusznie zrobiłam :)
Ja tam się akurat ocenami na Biblionetce zbytnio nie sugeruję ;-) I chwilę musiałaś poczekać na moją recenzję. IMHO nic nadzwyczajnego, przeciętna literatura, na szczęście opowiadania krótkie, więc szybko się czytało.