„Lęk i odraza w Las Vegas” Hunter S. Thompson

Czekam na zmasowaną połajankę, coś w stylu werbalnego pręgierza, albo ekskomuniki od wyznawców i wielbicieli „Lęku i odrazy w Las Vegas” Huntera S. Thompsona, a biorąc pod uwagę średnią ocen w Biblionetce faktycznie mam się czego bać ;-)

Nie, „Lęk i odraza w Las Vegas” – powieść „epokowa”, flagowe dzieło amerykańskiej kontrkultury lat siedemdziesiątych, nie jest bezwartościowym bełkotem, co mogłaby zasugerować powierzchowna lektura początkowych stron. Ja pokusiłabym się raczej o stwierdzenie, że pod płaszczykiem piętrowych opisów kolejnych narkotykowych tripów Thompson zawarł sporo interesujących (i w dobie galopującego kryzysu ekonomicznego) niepokojąco aktualnych obserwacji nad naturą amerykańskiego jestestwa. Zabawne, że to co uznać by można za pochwałę niecnoty i moralnego rozpasania w rzeczywistości jest jadowitą krytyką amerykańskiego snu, który (pomijając barokowe opisy postnarkotycznych halucynacji dwójki cwaniaków) jest głównym bohaterem i zarazem wielkim nieobecnym powieści Huntera S. Thompsona.

American dream a’la H.S.T. jest zaprzeczeniem wszystkich światłych idei zawartych w powszechnym rozumieniu pojęcia. To powykrzywiany koszmarny sen dwójki szaleńców z przeżartymi mózgami, sen à rebours, który nie uosabia równości i wolności, a konsumpcjonizm w postaci totalnego i permanentnego zaćpania na czyjś koszt.  Thompson opowiada autentyczne wydarzenia, historię obłąkańczej odysei swego literackiego alter ego – Raoul i jego samoańskiego adwokata doktora Gonzo, którzy wraz z bagażnikiem pełnym środków odurzających wszelakiej maści, udali się do Las Vegas zrelacjonować jakiś pustynny wyścig. Nie ważne jaki, bo i tak nieszczególnie ich ta cała impreza interesuje. O wiele bardziej zajmujące są kolejne eksperymenty z drugami i przygodnymi panienkami, poprzecinane (ach ta proza życia!) niekontrolowanymi napadami torsji, panicznego lęku i morderczym kacem. Co ciekawe i znamienne dla odbioru powieści, w Ameryce „Lęk i odraza” zaliczany jest do literatury non-fiction. Inna sprawa, że przypadek twórczości Thompsona jest znakomitą egzemplifikacją płynności granic między kulturą „niską” a „wysoką”, jako że „Lęk i odraza” znakomicie wpisuje się tu i tu będąc jednocześnie sztandarowym tekstem popkultury i powieścią zaliczaną do kanonu klasyki literatury (sic!).

Nie powiem, Thompson bywa szalenie dowcipny. Rewelacyjna jest scena, w której Raoul i Gonzo robią  w konia hotelową pokojówkę, która na swe nieszczęście zobaczyła gołego jak święty turecki Gonza w trakcie wyrzygiwania swych wnętrzności do butów. Aby odwrócić jej uwagę od tego osobliwej scenki na poczekaniu wymyślają teorię spiskową o super tajnej antynarkotykowej organizacji, której oni, ćpuni recydywiści, są członkami.  Zresztą w „Lęku i odrazie…” wszystko zdaje się być wywrócone do góry nogami. Thompson konsekwentnie kontestuje porządek społeczny, kreuje parę swych obrzydliwych i antypatycznych bohaterów w kontrze do reszty społeczeństwa – głupkowatych pozerów i świętoszków, których towarzystwa na trzeźwo znieść się nie da. Jego „amerykański sen” to zbiór górnolotnych frazesów bez pokrycia, nijak mających się do opresyjnej rzeczywistości. Rzeczywistości, od której można uciec tylko w jeden sposób (zgadnijcie jaki?), a po wszystkim zostaje już tylko tytułowy lęk i odraza.

O dziwo czytało mi się Thompsona zaskakująco dobrze pomimo piętrowego nagromadzenia majaków i buzującego języka pełnego kolokwializmów i wulgaryzmów. Przesadą byłoby powiedzieć, że „Lęk i odraza w Las Vegas” literacko mi podeszło, raczej powiedziałabym, że względnie gładko weszło, z pewnym obrzydzeniem (odrazą?) i bez szczególnego entuzjazmu, ale weszło (co już samo w sobie jest w chwili obecnej sporym sukcesem).

Podobno kultowa, podobno wybitna. Wiecie co ja wam na to powiem? Eeeeee, przesada. Ciekawa analiza Ameryki czasu przewartościowań pod rządami Richarda Nixona, kilka niezłych momentów i tyle. Jak na powieść wybitną zdecydowanie za mało, ale uprzedzając już głosy sprzeciwu, tak, wiem, nie znam się. Wyznawcy Huntera S. Thompsona śmiało, nie krępujcie się, poużywajcie sobie na mojej ignorancji.

Ocena: ★★★☆☆☆

Wolę Jacka Kerouaca i kropka.

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lekturki, Piękna, USA i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „„Lęk i odraza w Las Vegas” Hunter S. Thompson

  1. matylda_ab POLAND pisze:

    Nie czytałam, nie znam się, więc bronić nie będę. Z tego, co napisałaś, to treść mogłaby mi się spodobać. Podoba mi się Twoja buńczuczność, chcesz wojny ze zwolennikami. ;)) Jakiejś ostrej dyskusyjki. ;) Z doświadczenia wiem, że lepiej nie wbijać kija w mrowisko. Ale może ja tchórzliwa jestem.. A skoro Tobie odwagi nie brakuje, to życzę Ci tej polemiki.

  2. marcin POLAND pisze:

    „to co uznać by można za pochwałę niecnoty i moralnego rozpasania w rzeczywistości jest jadowitą krytyką” – niby brzmi jak recencja houellebecqa, ale to chyba jednak zupełnie inna kategoria ;)

  3. zosik POLAND pisze:

    Matylda czasem trzeba być zaczepnym, zwłaszcza jeśli pisze się o jakiejś książce w kontrze do obiegowych (czy może raczej masowych) opinii. Wiem, że to dość ryzykowny krok tak się podstawiać, ale ryzyko trzeba podejmować ;)
    Marcin faktycznie Houellbecq i Thompson to dwie zupełnie różne bajki. Zupełnie ;) Niecnota w ich interpretacji ma zupełnie inny wymiar.

  4. gato POLAND pisze:

    Hmm…nie miałam zamiaru tego czytać, ale teraz skuszę się na tę pozycję, przynajmniej ze wzgędu na porównanie opinii:D Zaintrygowałaś mnie

  5. Simon ITALY pisze:

    Wyznawcą Thompsona nie jestem więc połajanki nie będzie ;P Przesyłam tylko najlepsze czytelnicze życzenia z okazji dzisiejszego święta i spieszę donieść, że zainspirowany Twoimi literackimi magdalenkami ożywiłem dziś własne wspomnienia związane z rozmaitymi lekturami. Piękna sprawa, aż łza się nieraz w oku kręci!
    Pozdrawiam i zapraszam!

  6. zosik POLAND pisze:

    Gato cieszę się, że udało mi się Ciebie zainteresować :) Nie da się ukryć, że taki był mój cel.
    Simon to ja biegnę poczytać o Twoich magdalenkach :)

  7. Gotha229 POLAND pisze:

    Według mnie książka jest „wybitna”, ale polskie tłumaczenie już nie…
    a mogło być tak pięknie…

  8. bobo9000 POLAND pisze:

    nie wiem jak ksiazka ale film jest konkretny, niestety zeby go dobrze zrozumiec trzeba stestowac chociaz czesc z tych narkotykow ktore oni brali :D chcialbym tego doswiadczyc co oni gdybym mial wiecej zyc bo po takm czyms ma sie troche zryty czerep ale co tam moze zaryzykuje :)) :D

  9. zosik POLAND pisze:

    bobo9000 ]:->

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>