Bo dawno go tu nie było.

Piątą pozycją od góry jest „Jedzenie rytuały i magia”, a na samym spodzie stareńkie wydanie „Mary Barton” Elizabeth Gaskell, z której cieszę się jak dziecko :] Każdy kto jeszcze nie miał do tej pory okazji przeczytać „Pań z Cranford” polecam jak najszybciej nadrobić tą zaległość.

A to wiosenny bonusik ku pamięci, jako że wciąż nadziwić się nie mogę jakim cudem w mym nieprzyjaznym dla roślin domostwie tak cudnie rozkwitły żonkile?
Może Cię również zainteresuje:
- Grubasy 12/08/2009










Imponujący :)
Ja wyruszam jutro na poszukiwanie tej trzeciej od góry, to już postanowione. Już nie mogę się doczekać, nie mam pojęcia jak do tej pory udało mi się omijać tę książkę.
Życzę miłej wiosennej lektury :)
Ciekawa jestem tej ksiązki o jedzeniu, bo też się nad nią zastanawiałam.
P.S. Ostatnio sie dowiedziałam, że kwiaty cebulowe są trujące dla Kotów. A przy okazji jak się miewa Twój kot?:)
Ja z kolei z niecierpliwością oczekuję na notkę z „oliwkowym”, który u mnie również wyjątkowo cierpliwie oczekuje na swój czas ;) Pozdrawiam
Mój mąż nazwał mnie kiedyś Żonkilą, nie żoną, żoneczką, itp., itd., tylko właśnie Żonkilą. Dlaetgo też lubię brzmienie tego słowa. ;))
„Nie opuszczaj mnie” leży też w moim stosiku, od zeszłego roku już. Na razie jednak jestem grzeczna i trzymam się postanowienia, że przeczytam go najwcześniej w lipcu.
Ale Ci zazdroszczę „Mary Barton”! Na „Panie z Cranford” poluję od dawna, bezskutecznie na razie, ale nie tracę nadziei:) „Za Morzem koralowym” bardzo mi się podobało. W ogóle bardzo ciekawy stosik:)
no to dopiero jest stosik obszerny! :) ale tytuły w większości niestety mi nieznane :( Ishiguro jedynie mam w planach a Bakuły jestem ciekawa. Miłego zaczytywania się !!
Ada polecam Ci Sebalda z całego serca. Wiem, że brzmi to histerycznie i w ogóle, ale był absolutnie genialnym pisarzem. Wybitnym pod każdym względem. Szkoda, że tak mało zdążył napisać.
Polecam Ci również dwie inne książki, które wcześniej tu recenzowałam: „Austerlitz” oraz „Wyjechali”.
Mbmm ja się nawet nie zastanawiałam, bo temat jedzeniowy pociąga mnie od dawna :) A kot, dziękuję, miewa się doskonale, zobaczymy czy nadal będzie mu tak dopisywać humor, jak pozbawimy go zdolności rozrodczych, a ta chwila zbliża się wielkimi krokami. Psoci i psuje wszystko co popadnie, ostatnio namiętnie depcze moją biedną łysą gardenię.
Krzysztof tak się składa, że trylogię Mendozy czytałam już jakiś czas temu, ale nie miałam egzemplarzy na własność. A teraz udało się „Oliwkowy labirynt” kupić po okazyjnej cenie to się pochwaliłam. A co mi tam :)
Matylda o jak ładnie
Karolina a czemu dopiero w lipcu? Mój Ishiguro to efekt zachwytów nad „Kiedy byliśmy sierotami”.
Padma musisz koniecznie przeczytać „Panie z Cranford” to taka staroświecko pocieszna literatura. A „Za Morzem Koralowym” chyba nie recenzowałaś, prawda?
Net.a.a też jestem ciekawa Bakuły (a zwłaszcza zawartych w książce PRL-owskich porad dotyczących urody)
Żonkile faktycznie piękne :)
Podobnie jak Adzie, najbardziej podoba mi się trzecia pozycja od góry. Miłego czytania :)
Jedno słowo: „zazdraszczam”:)
lał. to dopiero stosisko ;)))) suuuper. a żonkile cudne. kocham wiosnę ze względu na te wszystkie pieknosci kwiatowe. choć dzis u mnie śnieg!!!
Lilithin mogę Ci tylko pogratulować znakomitego wyboru :-)
Zaułku ach cóż rzec mogę: czasem trzeba trochę na pokuszenie powodzić
Mary w Krakowie dziś było kilka godzin pięknego słońca i dwie ostre zamieci śnieżne, tak więc „zimo precz” wciąż aktualne.
Bo do końca czerwca mam do przeczytania 28 książek. Lektur na egzamin z literatury powszechnej. Na szczęście kilka z nich nie ma nawet 100 stron. Większość ma około 300, albo i więcej ale może jakoś to będzie.
Eee, dasz radę. Co to jest 28 książek dla nas, moli książkowych? :]