Home » Europa, Lekturki, Piękna

„Pierścienie Saturna” W.G. Sebald

19 marca 2009 9 komentarzy

Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymkaLubię czytać publikowane w Dzienniku recenzje Piotra Kofty. Mamy dość podobne gusta i zbieżne oczekiwania względem literatury, jednak w przypadku tekstu na temat „Pierścieni Saturna” Winfreda Georga Sebalda poczuwam się do obowiązku głośnego zaprotestowania w pewnej kwestii.

Bynajmniej na myśli nie mam wartości „Pierścieni Saturna”, jako że jest to proza absolutnie i bezdyskusyjnie wybitna (a także, co koniecznie muszę po raz kolejny odnotować, kongenialnie przetłumaczona przez stałą tłumaczkę dzieł Sebalda – Małgorzatę Łukasiewcz). Chodzi mi raczej o postawioną w tekście tezę, jakoby czytelnicy przed trzydziestką nie  byli w stanie wzbić swych umysłów na odpowiedni poziom abstrakcji, który umożliwiłby im czerpanie pełnej satysfakcji z lektury. Kofta generalizuje na własnym przykładzie: jak podejrzewam – dekadę temu nie sięgnąłbym jeszcze po tę książkę, a jeślibym sięgnął, to pewnie bym ją z powrotem odłożył na półkę. Nie dlatego, że jest w jakikolwiek sposób zła – bo jest znakomita – ale z tej przyczyny, że jej konsumpcja wymaga szczególnego rodzaju nastroju, który u dwudziestoparolatka w zasadzie nie występuje, zaś u trzydziestoparolatka już owszem, a niekiedy nawet w nadmiarze. Zgodzić się z tym nie mogę i zaoponować po prostu muszę, bo w metryczce wciąż mam (i przez dłuższą chwilę mieć będę) dwójkę na froncie, a jednak ów szczególny sprzyjający percepcji nastrój i mnie się udzielił (jakkolwiek zaznaczyć również powinnam, że nie do końca pojmuję na czym jego osobliwość polegać by miała, ale mniejsza o to, być może klapki z oczu mi spadną gdy zaliczę trzeci krzyżyk). Zresztą moim zdaniem recepcja prozy Sebalda nie wymaga od czytelnika jakiegoś szczególnego nastroju, a raczej sensytywności. W przypadku „Pierścieni Saturna” – wrażliwości na unikalne piękno świata umierającego, na urok rozkładu, ale przemijanie myśli i ludzkich wytworów jest tylko jednym z wielu tematów podjętych w tej niezwykłej książce.

Punktem wyjściowym zapisków Sebalda jest odbyta latem 1992 roku piesza wędrówka po wschodnich rubieżach hrabstw Suffolk oraz Norfolk, ale „Pierścienie Saturna” nie są ani dziennikiem z podróży ani reportażem. Bliżej im do serii z pozoru nieco chaotycznych wspomnień i szkatułkowo poprowadzonych opowieści spiętych leit motivem, którym tym razem są mechanizmy pamięci, a właściwie pamięć  w ogóle. W.G. Sebalda niespiesznego piechura i erudytę, człowieka zdecydowanie niedzisiejszego, pociąga piękno minionej świetności, materialnego rozpadu, duszny odorek zakurzonej przeszłości odesłanej do lamusa i skazanej na zapomnienie. Portretuje dawną świetność i dziewiętnastowieczną pychę, która z dzisiejszej perspektywy była strategią szalenie krótkowzroczną. Jego myśli płyną w sposób nader swobodny, inspiruje go otoczenie, kolejne historyjki wynikają jedna z drugiej dążąc ku zaskakującym kierunkom. Jeden z rozdziału Sebald dedykował straconemu za zdradę główną Rogerowi Casementowi, na którego temat obejrzał fragment filmu dokumentalnego. Postać Casementa, wysoko postawionego urzędnika kolonialnego w Afryce, była jednak dla pisarza tylko punktem wyjścia bardziej złożonej opowieści o życiu Josepha Conrada, który Casementa uważał za jedynego prawego człowieka pośród skorumpowanych przez tropikalny klimat albo własną chciwość i żądzę posiadania Europejczyków [s. 118], którą okrasił wspomnieniem wujka Franza Kafki, dygresją na temat moralnej szpetoty Belgii uformowanej przez lata niepohamowanego kolonialnego wyzysku (W każdym razie pamiętam dobrze, że za mego pierwszego pobytu w Brukseli w grudniu 1964 roku napotkałem grubasów i obłąkanych niż gdziekolwiek indziej przez cały rok; s. 141), wspomnieniem wizyty w miejscu upamiętniającym bitwę pod Waterloo, które wg Sebalda jest kwintesencją owej przyrodzonej Belgom brzydoty. Tam spotkał staruszkę, której data urodzenia przywiodła mu na myśl kongijską kolej, a ta z kolei wprost doprowadziła do smutnych losów Rogera Casementa.

Efekty zastosowania pisarskiej maniery opierającej się na z pozoru chaotycznych wolnych skojarzeniach dają kapitalne efekty. „Pierścienie Saturna” to kolejna quasi powieść W.G. Sebalda, nieustanny dialog literackiej fikcji z  autentyzmem, którego nie sposób przyporządkować do żadnej szufladki. Raz jeszcze pisarz, w służbie przewodniemu motywowi, zaprzęg mnogość literackich gatunków, choć tym razem wyraźnie awangardzie sebaldowskiej miszkulancji przewodzi esej – popis rzadko spotykanej pośród współczesnych literatów erudycji i, upasionego w czasie tysięcy godzin spędzonych w bibliotekach, intelektu. Wędrówka po wschodnim wybrzeżu Anglii na dobrą sprawę jest najmniej istotnym elementem tej opowieści. Sebalda uczynił z niej pretekst, rodzaj fabularnej ramy, którą wypełnił relacją owszem z peregrynacji, tyle że po zakamarkach własnego umysłu. W zaludnionych przez dziesiątki autentycznych postaci „Pierścieniach Saturna” każdy fragment jest zasadny, a pozorny chaos okazuje się przemyślaną pisarską strategią, w której nie ma miejsca na przypadek.

Rzecz znakomita, ale to, znając inne książki Sebalda („Wyjechali” oraz „Austerlitz”), żadna niespodzianka. Pięknie spisana, osobliwie wstrząsająca i pociągająca zarazem. Wiem, że jest dopiero marzec, a przede mną jeszcze kilkadziesiąt lekturek, ale „Pierścienie Saturna” są poważnym kandydatem do miana książki roku 2009, a Winfred Georg Sebald – od teraz jest jednym z najbardziej znaczących pisarzy mego życia.

Obowiązkowo! Koniecznie! Kategorycznie!

Ocena: ★★★★★★!

Polecam również wspaniałą recenzję Juliusza Kurkiewicza

Może Cię również zainteresuje:



9 komentarzy »

  • Claudette POLAND napisał/a:

    Nie miałam jeszcze nigdy do czynienia z Sebaldem, ale czytając Twoje wrażenia po lekturze będę zdecydowanie musiała wcisnąć “Pierścienie Saturna” na moją listę (na razie) życzeń.
    Szczerze powiedziawszy wahałam się w związku z tym autorem, gdyż miałam już w ręku jego “Austerlitz”, z którym omal nie wyszłam z księgarni, ale przy badaniu zupełnie nowych pisarzy, nowych horyzontów, nowych stylów wolę chociaż w minimalnym stopniu posłużyć się cudzą opinią.
    Twoja opinia bardzo mnie zachęciła, tak bardzo, że przeglądnąwszy inne recenzje dot. tej książki, żadna już nie wydaje mi się bardziej wartościowa.
    Przykre jest niestety to, że Sebald będzie musiał poczekać w dosyć długiej kolejce, o której liczbie pozycji nie chcę nawet myśleć :)

    Pozdrawiam serdecznie.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Claudette ja zaczęłam poznawać Sebalda od “Austerlitz” i powiem Ci, że w pewnej chwili skłonna byłam ze złości rzucić książką o ścianę. To bardzo trudno lektura, napisana w specyficzny sposób, a jednak cieszę się, że doczytałam ją, bo prawdziwie sebaldowski geniusz objawia się mniej więcej w połowie historii. Dlatego myślę, że zaczynanie znajomości od “Austerlitz” nie jest najlepszym pomysłem, sugerowałabym raczej trzymanie się oryginalnej kolejności powstawania dzieł. Zacząć od “Wyjechali”, potem “Pierścienie Saturna”, a na koniec “Austerlitz”. Przede mną jeszcze “Czuję: Zawrót głowy”, najwcześniejsza książka Sebalda, a potem liczenie na to, że W.A.B. czy inne wydawnictwo wypuści tłumaczenie jego esejów.

  • Jarek POLAND napisał/a:

    Polecam w ramach porównania myśli
    http://artpapier.com/index.php?pid=2&cid=1&aid=1784

  • Lilithin POLAND napisał/a:

    Niedawno czytałam recenzję Nutty i poczułam się naprawdę zaintyrgowana. Po Twojej recenzji uczucie to przybrało na intensywności.

  • nutta POLAND napisał/a:

    Książka do parokrotnego odczytania. Zadziwiająca umiejętność przechodzenia od tematu do tematu bez robienia chaosu.Takie są moje spostrzeżenia.

  • mary POLAND napisał/a:

    zapisane.

  • Sara POLAND napisał/a:

    Cieszę się , że szybko napisałaś recenzję tej książki, która bardzo mnie ciekawiła w twoim stosiku. Mam nadzieję , że spodoba mi się ta lektura pomimo tego, że nie mam trzydziestki na karku.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Jarek dzięki :) Gdzieś mi się już ta dyskusja rzuciła w oczy, ale nie miałam czasu przeczytać. A tak na marginesie przekonałam Cię do Sebalda :>?
    Lilithin to się nazywa słuszna reakcja :]
    Nutta cieszę się, że mam swoje “Pierścienie Saturna”, bo nie wyobrażam sobie, aby nie sięgnąć po tą książkę jeszcze razy kilka.
    Mary – good answer ;)
    Sara “Pierścienie” już przeczytałam kilka dni temu, tylko jakoś zebrać się w sobie nie mogłam, aby podsumować lekturę. Tą trzydziestką się nie przejmuj, ja jestem najlepszym dowodem na to, że teza Piotra Kofty jest błędna.

  • InfoTuba - Kraków wiadomości wydarzenia kultura Białystok Gdańsk Lublin Łódź Olsztyn Opole Poznań Rzeszów Toruń Warszawa - Polska - Literatura - "Pierścienie Saturna" W.G. Sebald POLAND napisał/a:

    [...] i ludzkich wytworów jest tylko jednym z wielu tematów podjętych w tej niezwykłej książce. Przeczytaj całośćTagi: recenzja książki Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminuDodaj do: [...]

Pozostaw swoj komentarz.

Dodaj komentarz poniżej lub trackback z własnej strony. Możesz również skorzystać z RSS.

Lekturki nie tolerują spamu i chamstwa.

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Lekturki sa przyjazne Gravatarom. Zalóż własny, na Gravatar.