“Mały słownik chińsko-angielski dla kochanków” Xiaolu Guo

Mały słownik chińsko - angielski dla kochanków - Xiaolu GuoZnacie ten dowcip o papudze – alkoholiczce, której właściciel zagroził, że jeśli raz jeszcze przyłapie ją na popijaniu gorzałki powyrywa jej wszystkie pióra? Przez jakiś czas był spokój, ale któregoś dnia, gdy wrócił do domu zastał papugę w sztok pijaną, z pasją wyrywającą swoje piórka i mrucząc pod dziobem: Po co mi te pióra? Do podobnych wniosków doszła główna bohaterka „Małego słownika chińsko-angielskiego dla kochanków”, ale nie uprzedzajmy faktów.

Xiaolu Guo, pisarka a właściwie wszechstronnie utalentowana artystka znana w Polsce dotąd jedynie z opublikowanej przed kilkoma laty „Kamiennej wioski”, popełniła powieść interesującą z przynajmniej kilku powodów. Po pierwsze „Mały słownik…” jest jedną z nielicznych pozycji, która (odwrotnie niż zdążyliśmy przywyknąć) traktuje o zachodnim świecie widzianym z perspektywy dalekowschodniego obserwatora. To zdecydowanie jeden z najwyżej cenionych przeze mnie literackich motywów, wzajemne ścieranie, przenikanie i oddziaływanie na siebie skrajnie różnych kultur. I faktycznie z łatwością mogłabym wymienić przynajmniej dwa tuziny publikacji rożnych amerykańskich i europejskich mądrych głów próbujących objąć i usystematyzować fenomen kultury ludów Azji. A w drugą stronę nie działa to już tak dobrze, a przynajmniej tego typu literatura nie jest zbyt chętnie tłumaczona na język polski.

Co wynikło ze zetknięcia rdzennej Chinki z Anglikiem? Zważywszy na lekką formę powieści Xiaolu Guo – sporo zabawnych perypetii, ale i kilka gorzkich refleksji. Humorystyczny potencjał „Małego słownika…” kryje się, co nie trudno odgadnąć, w językowych kłopotach bohaterki, którą rodzice (nawiasem mówiąc wieśniacy, którzy dorobili się na fabryce obuwia) wydelegowali do Londynu na roczny kurs angielskiego.

Oto zarządzanie rodziców: uczyć jak pisać i czytać angielski w Anglii, potem wrócić do Chin, zostawić posadę w państwowym zakładzie pracy i robić mnóstwo pieniędzy z wielki międzynarodowych stosunków biznesowych dla ich butnej fabryki. [s. 19]

Książka jest zatem językowo i gramatycznie nieporadnym pamiętnikiem czy może raczej zeszytem do słówek opatrzonych osobistymi komentarzami nieco zagubionej narratorki, która stara się nie tracić rezonu nawet w obliczu tak rażących kulturowych zawiłości, jak choćby „bita śmietana” (Jak ludzie biją śmietanę? Blisko Chinatown widzę plakat. Na plakacie naga kobieta tylko nosi skórzane botki i skórzane majtki i bije nagiego mężczyznę klęczącego pod nogami. Więc angielski kucharz także bije w kuchni?) albo niepojętej ciągłości angielskich czasów. Komizm kryjący się w językowych lapsusach dość szybko się jednak wyczerpuje, a wtedy na scenę wkracza angielski kochanek i zabawna historyjka o perypetiach dwudziestoletniej Chinki za wielką wodą zmienia się w dość przewidywalne romansidło. Wciąż obłożone sporą dawką błyskotliwej ironii i intrygujących komentarzy na temat natury związków damsko-męskich, ale jednak przewidywalne i niestety nadmiernie upraszczające pewne kwestie.

Gdy rok mija, a troskliwy urząd imigracyjny Zjednoczonego Królestwa odmawia przedłużenia wizy, panna Z. powraca na stare śmieci, do Chin. Jednak rok w stolicy zepsutego kraju zachodniego (który, cytując „Misia”, może i ma jakieś plusy, ale chodzi o to, aby plusy nie przysłoniły minusów) musiał odbić na jej osobowości jakieś piętno. Niczym papużka z cytowanego wcześniej dowcipu Zhuang odrzuca piórka i państwową posadę, pijana nowymi doświadczeniami chce żyć na modłę zachodnią z dala od rodzinnej fabryki. I jakie z tego wniosek? Zachód przewróci w głowie nawet najzagorzalszym konserwom. Co zaś tyczy się samego „Małego słownika…” – nie, nie jest to literatura wielka, raczej sympatyczne czytadełko i choć Xiaolu Guo nie wnosi nic nowego do kulturoznawczego dyskursu nie można odmówić jej pisaninie świeżości i wdzięku.

Ocena: ★★★★½☆

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Daleki Wschód, Lekturki, Literatura dowcipna i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „“Mały słownik chińsko-angielski dla kochanków” Xiaolu Guo

  1. Pingback: InfoTuba - Kraków wiadomości wydarzenia kultura Białystok Gdańsk Lublin Łódź Olsztyn Opole Poznań Rzeszów Toruń Warszawa - Polska - Literatura - “Mały słownik chińsko-angielski dla kochanków” Xiaolu Guo POLAND

  2. Pingback: “Mały słownik chińsko-angielski dla kochanków” Xiaolu Guo UNITED STATES

  3. litera POLAND pisze:

    Jeszcze nie czytałam, dopiero podczytywałam fragmenty w księgarni i przyznam, że „Mały słownik…” nawet mi się podoba. Wydaje mi się sympatyczny przez swą nieporadność językową i tak swoją drogą, brawo dla tłumaczki, która podjęła się przekładu – jak dla mnie, było to swoiste wyzwanie.

  4. zosik POLAND pisze:

    Oj tak, fakt, to musiało to być językowe wyzwanie.

  5. In Anna POLAND pisze:

    Wiem, wiem, nie ocenia się książki po okładce, ale to właśnie ta śliczna okładka sprawiła, że któregoś dnia w empiku wzięłam do ręki „Mały słownik…”. Przekartkowałam i stwierdziłam jednak wtedy, że to lektura nie dla mnie. A teraz czytam Twoją notkę i wychodzi na to, że może coś fajnego mnie ominęło… Czyżbyś miała taki dar przekonywania ;))). Pozdrawiam serdecznie z Warszawy.

  6. zosik POLAND pisze:

    In Anno, gdyby nie okładka nie wiem czy bym sięgnęła po książkę, a tak miałam dodatkowy argument na tak, bo powiem Ci w sekrecie, że mimo wszystko porządna okładka to ważny argument. Niby liczy się tylko treść, a nie opakowanie, ale… Przyjemniej czyta się coś w ładnym opakowanku, a akurat okładka „Małego słownika…” świetnie pasuje do treści.

  7. matylda_ab POLAND pisze:

    A ja dziś przechodząc obok księgarni, w witrynie której wdzięczyła się ta okładka, przystanełam i popatrzyłam na nią. I nawet mnie ochota naszła. A także i dziś czytam u Ciebie o niej (nie zajrzałam do Ciebie wcześniej, bo jakoś tak wyszło, obiecuję poprawę). ;))

  8. zosik POLAND pisze:

    To przez tą okładkę Matylda, mówię Ci :-)

  9. Detektyw Monk POLAND pisze:

    Mnie książkę poleciła pani Anna z biblioteki .Czytam i uważam,że jest raczej monotonna .Nic się właściwie ciekawego nie dzieję .Denerwuję mnie kaleczenie języka ,sceny seksualne są raczej na „smutno” .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>