Dziś rozpisywać się zamiaru nie mam, więc będzie to jedna z najkrótszych recenzji jakie przydarzyło mi się do tej pory popełnić na „łamach” Lekturek. Skrupułów nie mam żadnych, skoro wszyscy (przepraszam, wszystkie:) piszą teraz o „Lektorze”, książce, na którą zagięłam parol wieki temu i którą w końcu udało mi się przeczytać, to nie widzę ani powodu, ani konieczności, abym i ja dodała swoje trzy grosze. Zresztą dziewczyny napisały bardzo interesujące recenzje, a od tych ochów i achów zrobiło się w naszym małym blogowym światku odrobinę nudno. Więc trzech groszy nie będzie, łyżki dziegciu też nie, pochwał również. Miast tego krótka acz treściwa rekomendacja – blogowe zachwyty nie są czczą gadaniną, rzeczywiście „Lektor” jest książką znakomitą, wstrząsającą i tajemniczą. Słowa są tu zbędne – po prostu warto przeczytać.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- Początek końca lub koniec początku 01/05/2010
- Klucz do Mefista [Mefisto - K. Mann] 08/04/2010
- „Cisza jest dźwiękiem” Juli Zeh 22/09/2008
- „Afrykańska odyseja” Klaus Brinkbäumer 06/10/2009
- „Austerlitz” W.G. Sebald 29/12/2007
- „Pierścienie Saturna” W.G. Sebald 19/03/2009
- „Czuję. Zawrót głowy” W.G. Sebald 30/04/2009










no! i takie recenzje poproszę! treściwie! konkretnie! ;P
Ależ proszę bardzo Marcinie :) Cała przyjemność po mojej stronie. Jak widać czasem lepiej krótko, a na temat niż bawić się w rozwlekłe analizy, do czego, przyznaję się bez bicia, miewam tendencję :]
Jeśli słowa są tu zbędna to po prostu kupie „lektora” i przeczytam ;)
Z chęcią bym przeczytała jakąś rozwlekłą analizę, ale krótka i treściwa notka też mi się podoba. Zwłaszcza, że faktycznie obrodziło recenzjami „Lektora” na innych blogach.
Sara myślę, że warto :)
Lilithin wiem, wiem… Trochę poszłam na łatwiznę, ale jestem tak zaabsorbowana pracą, że nawet nie mam czasu pomyśleć, a co dopiero napisać coś dłuższego. Zresztą krótko, a treściwie chyba też spełnia swą rolę (od czasu do czasu oczywiście…)
Ja byłam bardzo bliska zapoznania się z „Lektorem” na dużym ekranie. Na szczęście nie złamałam swych zasad i jednak lektura ma pierwszeństwo.
Zachęcona Twoją krótką, acz treściwą recenzją oraz recenzjami innych blogowiczów – zdecydowanie się za „Lektora” biorę.
Pozdrawiam.
I słusznie :] Teraz ja powinnam obejrzeć film.
Krótko i na temat :))
Z filmu też zdasz relację?
Jak obejrzę – to zdam :]
Oczywiście, że ‘krótko i treściwie’ też spełnia swoją rolę :) W końcu napisałam, że też mi się podoba :D
Lilithin :)
Pingback: “Lektor” Bernhard Schlink
„Lektor” faktycznie obrodził na blogach i jest co poczytać :) mam ochotę i na książkę i na film i właśnie się zastanawiam czy dużo stracę pierwsze oglądając, hmm..?! ;) bo zakup kolejnej książki w marcu, to chyba byłoby przegięcie ;) dobrze, że kwiecień już tak blisko … ;)
pozdrowienia :)
:)
Rewelacyjna recenzja:) I wiesz… po niej dopiero postanowiłam tę książkę kupić. Dodam jednak, że przepadam niezmiernie za Twoimi dłuższymi, analitycznymi i wnikliwymi książkowymi omówieniami, więc oby Ci recenzję typu tej powyżej nie weszły w nawyk;)
Net.a.a kochana głowa do góry kwiecień już tuż tuż. Ja już mam pozamawiane książki na zaś! :-)
Mary no to oficjalnie wymieniłyśmy uśmiechy :]
Makowepole och dziękuję. Doprawdy nie sądziłam, że moje kilka zdanek wywoła taki odzew, ale to miło i czuję się moralnie usprawiedliwiona, jeśli kiedyś znów tFFórczo zaniemogę. A „Lektora” po prostu warto przeczytać :)
Przeczytałam, czekam na film.
Dzieki za bloga. Jak dla mnie jeden z najlepszych. niestety nie jestem w stanie przeczytać tych wszystkich książek.
Anfilo witaj i dziękuję za miłe słowa.
Myślę, że w czytaniu nie chodzi o ilości przeczytanych książek, a o możliwość dokonywania wyboru.