“Kolonie Knellera” Etgar Keret
Za krótkie. Tak „Kolonie Knellera” są zbyt krótkie.
Zbyt krótkie, żeby móc w pełni rozsmakować się w tym słynnym Etgarze Kerecie, skandaliście z Tel Awiwu, mistrzu krótkiej formy, głosie izraelskiego młodego pokolenia i pisarskim odpowiedniku Quentina Tarantino. 100 stron tekstu to zbyt mało, aby móc się rozsmakować, ale dość, aby zasmakować w pełnym magii i niezwykłości literackim świecie Kereta. I chcę, żądam, łaknę więcej!
Jako formalistka lubiąca porządek przeboleć jednak nie mogę, że tomik zawiera ledwo 5 opowiadań przy czym trzy króciuteńkie, zaledwie kilkustronicowe i dwa dłuższe, przy czym to tytułowe o owych koloniach Knellera usytuowanych w zaświatach dla samobójców (nawiasem mówiąc łączące się w przewrotną całość z tym nieco krótszym o trójce przyjaciół), jest bardzo długie i długością nijak się ma do całej reszty a to mnie troszeczkę złości. Nieważne. Ważne to czym ujął mnie Keret: bystrością, buńczucznością i poczuciem humoru, a także wyrozumiałością względem wszelkich wykwitów kultury masowej, w której izraelski prozaik tarza się z dziką lubością, wchłania i przetwarza na swoje. Co istotne, Keret nie unika trudnych tematów (patrz samobójstwo, choroby psychiczna), sprzedaje je jednak w formie po swojemu przetrawionej ze specyficznym wdziękiem i… młodzieńczą niesfornością. Jego teksty to słodko – gorzki wybuchowy miks metaliterackich gierek z surrealizmem, metafizyki z purnonsensem i makabrą. Ach, i jeszcze język: ostra jak sztylet potoczna mowa.
Gdyby kogoś interesowało co myślą sobie kierowcy autobusów, jak wygląda najpiękniejsza macica i gdzie jest wejście do piekła (podpowiem, w Uzbekistanie) powinien koniecznie przeczytać „Kolonie Knellera”. Tych, których to nie interesuje i tak zachęcam, bo warto. Mało jest w literaturze postaci piszących w sposób tak wyrazisty, intensywny i nietuzinkowy.
Ocena: 














[...] w pełnym magii i niezwykłości literackich światów Kereta. I chcę, żądam, łaknę więcej! Przeczytaj całośćTagi: recenzja książki Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminuDodaj do: [...]
No właśnie. Ja nie cierpię opowiadań, czy nowel, bo za szybko się kończą. Nie lubię krótkich historii. A tego Kereta chętnie bym przeczytała. Tylko jak połączyć zamiłowanie do długich form i przeczytać Kereta?
Jęczałam już u siebie, ale jęknę jeszcze raz: szkoda, że 70% tego tomiku wydane było w poprzednich zbiorach, czyli tytułowe “Kolonie” i historia o wejściu do piekła. Grr…
Do Matyldy: Akurat tytułowe opowiadanie niemal spełnia Twój niemożliwy do spełnienia warunek. ;)
Keret już od dawien dawna wpisany jest na moją listę książek ‘do przeczytania’, czy też raczej ‘do zdobycia’.
Nie pałam, co prawda miłością wielką do opowiadań, czy innych krótkich form prozaicznych, ale wciąż jestem na etapie poznawania literatury autorów pochodzących z Bliskiego Wschodu, który muszę przyznać bardzo mnie zafascynował i zaintrygował jednocześnie.
Niedosyt to jeden z bardziej uciążliwych objawów po przeczytaniu nawet grubego tomu opowiadań, ale zwykle sprawdza się (mam nadzieję też w tym przypadku) sięgnięcie po kolejny tom danego autora :)
Cóż… mam nadzieję, że przekonam się o tym (bądź też nie przekonam) już niedługo.
Pozdrawiam.
Matylda też tak twierdziłam, ale jak zapewne wiesz, odmieniło mi się pod koniec ubiegłego roku i teraz poluję na dobre opowiadania, a Keret faktycznie takie pisze. I faktycznie, tak jak napisała VMR, tytułowe opowiadanie jest na tyle długą całością, że powinno zadowolić nawet najbardziej zagorzałych przeciwników opowiadań.
VMR czytałam, czytałam i rozumiem Twe żale, choć mnie problem ten bezpośrednio nie dotyczy, z racji tego, że dopiero zaczynam zaznajamiać się z Keretem i teraz przynajmniej wiem, jak się sprawy mają :)
Claudette u mnie Keret czekał na swoją kolej koło 2 lat. Uznałam, że kupować jego tomików nie będę i poczekam, aż któryś w łapki mi wpadnie. Pech chciał, że ani nikt ze znajomych ani żadna ze znanych mi bibliotek Kereta w swych zbiorach nie posiada. W końcu udało się wypożyczyć w pracy.
[...] … dalej » [...]
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Złota pagoda" Yukio Mishima
przy łóżku "Pokonani" Iriny Głowkiny - wciąż, bo czyta się świetnie, ale powoli ;-)
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane