Home » (auto)biografie i wspomnienia, Feministyczne, Lekturki, Piękna, Polska

„Dziewczyna z zapałkami” Anna Janko

4 marca 2009 22 Comments

Nie lubię pisać o tym jak bardzo literatura poruszyła mą duszą. W ogóle nie zwykłam odwoływać się do metafizycznych komunałów, są zbyt niejednoznaczne i pachną grafomanią i banałem, a jednak sama siebie zaskoczyć muszę, bo lektura „Dziewczyny z zapałkami” coś we mnie poruszyła.

Co? Tego dokładnie powiedzieć nie umiem, bo (powtórzę się) metafizyczne rozważania mnie nie pociągają z drugiej jednak strony ex nihilo nihil, zapewne powieść Anny Janko nie wstrząsnęłaby mną tak głęboko, gdyby… właściwie co? Gdybym sama nie szykowała się do zamążpójścia, a pisarka w tak dojmująco piękny sposób nieodmalowana małżeńskiego piekiełka? Życia przegranego z powodu jednej nierozważnej decyzji? Zresztą, nie wspomniałam o tym, a rzecz jest niezwykle istotna, Anna Janko to nie pisarka, a poetka, której przytrafił się późny debiut prozatorski i trudno nie oprzeć się wrażeniu, że pisanie (jakże poetyckimi!) pełnymi zdaniami ma w jej przypadku pełnić funkcję terapeutyczną, jest literackim rozrachunkiem drobiazgowo analizującym brzemienny w skutkach matrymonialny błąd. Czy poetka portretuje swoje własne małżeństwo? Tego tak do końca pewna być nie mogę, ale pewne jest, że jej „Dziewczyna z zapałkami” ma wiele wspólnego z nią samą.

Wyszłam za mąż jak na wolność, a już o czwartej nad ranem gonił mnie stukot moich własnych obcasów na pustej ciemnej ulicy.

Rzecz o Małżeństwie, które miało być ucieczką od zaborczej matki, a stało się piekłem samym w sobie. Piekłem samotności i niezrozumienia, piekłem dychotomii między chęciami a siłą sprawczą, piekłem, jakie mogą sobie zgotować tylko świekra i synowa, piekłem, które wymaga wyrzekania siebie kawałek po kawałku. W imię dobra rodziny, która de facto od samego początku jest w gruzach. Z deszczu pod rynnę rzec by można. Hania z „Dziewczyny z zapałkami” z młodziutkiej poetki przemienia się w zgorzkniałą kurę domową, bez wsparcia męża – karierowicza wychowującą potomstwo i robiącą dobrą minę do złej gry „kochających” teściów. Powieść Janko to studium kobiecości stłumionej, wręcz stłamszonej, pozostawionej samej sobie przez nieczułego męża, ale również opowieść o niespełnionej poetce.

Virgina Woolf w swym najsłynniejszym eseju postawiła tezę, że kobieta powinna posiadać własny pokój i finansową niezależność, aby móc z powodzeniem oddawać się pisarstwu. Ja do warunków koniecznych dodałabym jeszcze święty spokój, którego narratorce powieści Janko zawsze brakowało, dlatego musiała zrezygnować z poezji na pełen etat, ale paradoksalnie to pisanie zdołało utorować jej drogą ku nowemu (lepszemu) życiu.

Poruszająca powieść o małżeńskiej tragedii. Porównanie z „Placem zbawiciela” Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze nasunęło mi się już po kilkunastu stronach. Oba dzieła są do siebie pod wieloma względami bardzo podobne. Janko bardzo udatnie miesza realistyczny opis z poetyckim brzmieniem. „Dziewczyna z zapałkami” wciąż nie daje mi spokoju.

Ocena: ★★★★★½

Cytaciki ku pamięci:

Wracając z Zieleniewa (…) kupiłam cztery piwa i marlboro. Wszystko dla mnie. Wróciłam do palenia. Kontynuję picie, czytam „Nieznany Świat”. I czuję szatańską rozkosz postępującego samozniszczenia. Katastrofy, potrzebuję katastrofy! [s. 247]

„Na świecie ma się do wyboru tylko samotność albo pospolitość” (Schopenhauer). Chcąc uniknąć samotności, wpadłam w pospolitość. Jakże odległa wydaje mi się teraz tamta porzucona młodzieńcza samotność w domu rodziców; rozmyślałam o niej nad kartką papieru, celebrowałam swą osobność, inność, chodziłam na samotne spacery, owijając się smutkiem jak szaliczkiem. [s. 144-145]

I jakże ja napiszę książkę, nie będąc żadną pisarką? Wiersze to co innego. Pisałam je wiele lat, składałam jak ofiarę na właściwym ołtarzu. Ale zalała mnie wielka fala prozy życia, wielkie zbanalnienie, i zmyło mojego lirycznego bałwana. Teraz potrzebna mi twarda forma, pojemna nawet toporna, by wypełnić ją smolistymi wnętrznościami: opowieścią o życiu gwałtownym i nudnym, leniwym i zaharowanym, pustym i pełnym hałasu awantur. [ s. 134]

Może Cię również zainteresuje:



22 komentarzy »

  • szansonistka POLAND napisał/a:

    w dodatku pani Janko tak cudownie potrafi słowem operować, że ciężko przerwać lekturę, mimo że serce się kraje na myśl o niedoli tej kobiety.

  • matylda_ab POLAND napisał/a:

    Zosik, „Małżeństwo to coś takiego jak psia buda z dwoma otworami. Można do niej wejść i wyjść z którejkolwiek strony, niczego to nie zmieni” – akurat pasuje to zdanie do tematu. To Murakami, z książki, którą akurat przeczytałam.
    A cóż znaczą słowa: „Gdybym sama nie szykowała się do zamążpójścia…” – jak mamy to rozumieć? ;)))))

  • JoanJohnson POLAND napisał/a:

    owszem, bardzo dobrze napisana, poruszająca książka.
    i tak drobiąc malutkimi literkami na marginesie: podobała mi się również jej budowa i szata graficzna (wybicie słów w poszczególnych partiach tekstu). pasowało to do książki.

  • Claudette POLAND napisał/a:

    Przeczytałam „Dziewczynę z zapałkami” jakiś czas temu.
    I rzeczywiście pokazuje małżeństwo, jako destrukcyjny twór. Destrukcyjny zwykle dla jednej, tej bardziej emocjonalnej i empatycznej strony, czyli dla kobiety.
    A ponieważ również stoję u progu zmian związanych z zamążpójściem to książka ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Tylko raczej pokazała mi, jakie małżeństwo (moje, czy w ogóle małżeństwo sensu largo) ma nie być.
    Jak wyplewić te podstawowe błędy, by móc cieszyć się z tego, że się ma ‘tego kogoś’ u boku, a nie martwić o to, czy i kiedy sprawa o rozwód trafi na wokandę sądu rejonowego.
    Wciąż jeszcze mam nadzieję, że zdołam uchronić moje przyszłe małżeństwo przed takim losem.
    Oby to nie była tylko nadzieja:)

    Pozdrawiam.

  • chiara76 POLAND napisał/a:

    no właśnie, ja się pod pytanie Matyldy podpinam;) Bo może chociaż wirtualny ryżyk sypniemy? Nomen omen, nie wiem, dlaczego, byłam pewna, że jesteś mężatką tylko zastanawiałam się, czy dzieciatą;)
    Acha, znowu nie na temat, ciekawa jestem ogromnie Twojej opinii na temat Owiec;) poczekam cierpliwie.
    A co do małżeństwa, to ciekawa instytucja, którą jedni nadmiernie lekceważą a inni nadmiernie demonizują. *

    *by Chiara76:)

  • stula POLAND napisał/a:

    książkę wielokrotnie przerywałam bo była zbyt bolesna dla mnie. czytałam ją miesiąc po moim ślubie i … pradoksalnie pierwszy rok małżeństwa był… no własnie był. teraz jest już dobrze. a Dziewczynę… polecam jako przestrogę wszystkim tym kobietom, które wierzą naiwnie, że po ślubie facet się zmieni i będzie jakoś lepiej! nie zmieni się będzie gorzej ale wszystko w naszych rękach i sercach!

  • net.a.a POLAND napisał/a:

    Ojej, to musi być bardzo „ciężkostrawna” lektura. Pamiętam, że „Plac Zbawiciela” siedział mi na żołądku bardzo, bardzo długo i trudno mi było przejść po nim do porządku dziennego. Teraz nie byłabym gotowa na podobne doświadczenia…

  • kalio POLAND napisał/a:

    Zosik, po raz kolejny jesteś dla mnie inspiracją- już od jakiegoś czasu natykałam się na tę książkę i nic. Dopiero Twoja recenzja pobudziła mnie do szukania tej książki po bibliotekach

  • Ania POLAND napisał/a:

    Gdzie spojrzę, tam ‘Dziewczyna z zapałkami’. Co jej tak pełno? ;)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Szansonistko to fakt. Wirtuozja słowa, od razu znać, że jest poetką.
    Matylda a masz to rozumieć tak, że 1 maja, jak wszystko dobrze pójdzie (tfu, tfu, tfu) zmienię stan cywilny :-) A złotą myśl Murakamiego już sobie zanotowałam.
    JoanJohnson nie mogę się z Tobą nie zgodzić. Bardzo oryginalna i pasująca do powieści typografia.
    Claudette ja po skończeniu „Dziewczyny…” ucięłam sobie z narzeczonym small talk na temat naszego przyszłego małżeństwa. Jedno jest pewne – nie mam zamiaru rezygnować z siebie. Chyba jestem zbyt wielką egotystką, aby zdecydować się na postawę tak wiernopoddańczą jak Hani. Zresztą kto wie, to są póki co tylko moje domniemania.
    Chiara zamawiam wirtualny ryżyk :] Tak więc jeszcze nie jestem mężatką i dzieciata też nie jestem. Pewnie gdybym miała przychówek to nie omieszkałabym się nim tu pochwalić, a tak zostaje mi tylko kot :] Między innymi przez te ślubne przygotowania jestem rzadziej obecna na blogach (ale czytam! Twardo w każdej wolnej chwili).
    Owce dopiero napoczęłam, ale może w weekend uda się łyknąć całość (podkreślając słowo „może”)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Stula oj to sobie faktycznie wybrałaś pogodną lekturkę na „tuż-po-zamążpójściu”. Nie dziwi Ci się, że przerywałaś czytanie. „Dziewczynę z zapałkami” poleciłabym każdej dziewczynie planującej ślub. Janko otwiera oczy na wiele spraw.
    Net.a.a – tematycznie ciężka, ale forma to prawdziwa perełka! I siedzi długo w człowieku. I Janko i Krauzowie opowiadają historie tragicznych banałów.
    Kalio serio? W takim razie cieszę się podwójnie. Mój egzemplarz też pochodzi z biblioteki i prawdę mówiąc wahałam się czy jednak go wypożyczać.
    Aniu serio? Widocznie kolejny tajemniczy blogowy zbieg okoliczności :-)

  • InfoTuba - Kraków wiadomości wydarzenia kultura Białystok Gdańsk Lublin Łódź Olsztyn Opole Poznań Rzeszów Toruń Warszawa - Polska - Literatura - "Dziewczyna z zapałkami" Anna Janko POLAND napisał/a:

    [...] nihil, zapewne powieść Anny Janko nie wstrząsnęłaby mną tak głęboko, gdyby… właśnie co? Przeczytaj całośćTagi: recenzja książki Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminuDodaj do: [...]

  • matylda_ab POLAND napisał/a:

    No proszę, i musiałaś taką ważną rzecz ukryć w recenzji książki, a i tak znalazły się nadgorliwe dusze, które podchwyciły ten osobisty wątek. ;))) Więc 1 maja 2009 r. będę ja (i pewnie nie tylko ja) składać Ci życzenia. :))) Ja za dni parę mam 2 rocznicę tego wiekopomnego zdarzenia. ;))

  • chiara76 POLAND napisał/a:

    łomatko, czuję się przy Was starą mężatką;)
    Tak czy siak, ładna data i zawsze będziecie mieć wolne na rocznicę Ślubu, jak fajnie pomyślane;))
    Pozdrawiam;)

  • peek-a-boo POLAND napisał/a:

    No to kongratulejszyn koleżanko:)

  • snoopy POLAND napisał/a:

    Czytałem ją już chwilę temu, ale wciąż jest w mojej pamięci. Jedna z najlepszych polskich książek ostatnich lat.

  • naturegirl POLAND napisał/a:

    Moim zdaniem „Dziewczyna z zapałkami” jest jedną z lepszych książek, jakie czytałam. Uwielbiam to drobiazgowe analizowanie rzeczywistości, to tkwienie niemal w umyśle bohaterki. No i jest to oczywiście cenna lektura dla wszystkich kobiet, zwłaszcza tych przed ślubem. Moja recenzja tej książki jest na moim blogu w dziale prawdziwe perełki, bo za perełkę ją naprawdę uważam.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Matylda a widzisz tak jakoś wprost pisać o tym nie chciałam, ale jak widać samo wyszło i chyba dobrze :] Przyznaj się kiedy masz rocznicę?
    Chiara uff teraz to już oficjalne, 1 maja będzie ślub, a argument, że to zawsze będzie dzień wolny był jednym z tych, który przesądził sprawę.
    Peek dziękuję :-)
    Snoopy fajnie, że również facet uważa, że to wstrząsająca powieść… A tak w ogóle to witam w mych skromnych (ostatnio nieco zaniedbanych…) progach
    Naturegirl „Dziewczyna z zapałkami” to perełka bez dwóch zdań. Takie powieści jak ta albo „Lala” pomagają mi odzyskać wiarę w polską literaturę…

  • matylda_ab POLAND napisał/a:

    Ja, a raczej my z mężem, nie obchodzimy specjalnie tej daty. Tak się składa, że oboje jesteśmy zodiakalnymi rybami i wybór daty marcowej, był celowy. W jednym miesiącu są w kolejności: męża urodziny, meża imieniny, data ślubu i moje urodziny. Wprost nie powiem, podam liczby: 13,17,17,18 ;)))

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Moja droga to faktycznie połowa miesiąca należy do Was :)

  • Judytta POLAND napisał/a:

    Próbowałam ją czytać ale..była zbyt ciężka i bolesna.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Nie dziwią mnie Twe odczucia Judytto.

Pozostaw swoj komentarz.

Dodaj komentarz poniżej lub trackback z własnej strony. Możesz również skorzystać z RSS.

Lekturki nie tolerują spamu i chamstwa.

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Lekturki sa przyjazne Gravatarom. Zalóż własny, na Gravatar.