“Piaskowa góra” Joanna Bator

Wielbiciele Japonii i „Japońskiego wachlarza” od teraz możecie się oficjalnie poczuć rozczarowania. „Piaskowa góra” nie ma absolutnie nic wspólnego z Krajem Kwitnącej Wiśni, co jednak w żaden sposób nie deprecjonuje tej nietuzinkowej, na wskroś polskiej powieści Joanny Bator, feminizującej kulturoznawczyni oraz antropolożki.
W tym szaleństwie jest metoda – powiedział Hamlet. W tym bełkocie jest sens – powiedziałam już ja, wasza nieustraszona recenzentka, która z niemałą satysfakcją a i przyjemnością przedarła się przez językowy gąszcz, który zgotowała Joanna Bator. Trud się opłacił, było warto, co odnotowuję z nie małą satysfakcją, choć czuję się zobligowana do zaznaczenia, że nie jest to literatura ani lekka ani przyjemna, ani tym bardziej taka, którą pochłania się błyskawicznie. Lektura „Piaskowej góry” w swej istocie jest zaprzeczeniem łapczywego pożerania kolejnych zdań. Sam akt czytania przypominał mi raczej mozolne acz chciwe przebijanie się przez rozdziały. Joanna Bator ma własny styl! Pisze w sposób szalenie oryginalny, stylizując swą prozę na chaotyczny potok słów, upstrzony kolokwializmami i zwrotami przynależnymi do języka potocznego. To kolejna powieść mówiona tyle, że tu w wersji totalnej, bo rozpisanej na kilkanaście wewnętrznych głosów.
A gdy już zaakceptuje się pisarską manierę autorki (nawiasem mówiąc jakże odmienną od tej, którą zaprezentowała w „Japońskim wachlarzu”) spokojnie można zabrać się za odgryzanie, kawałek po kawałku, historii Piaskowej góry – wałbrzyskiego osiedla górniczego – opowiedzianej poprzez pryzmat jednej, prostej i nieszczególnie szczęśliwej, rodziny. Dość naiwnej, żeby nie powiedzieć zabobonnej i przeciętnie inteligentnej ludzkiej menażerii, która więcej ma zgryzot niż radości. Bardzo istotny w powieści Bator jest kontekst historyczny. To literatura z gatunku tych ściśle uwikłanych w konkretne czasy, choć pisarka bardzo niechętnie odwołuje się do historycznych wydarzeń czy dat. Prostą (czy wręcz prostacką) górniczą rodzinę bardziej bowiem interesowały dobra z Enerefu (a już najlepiej zięć stamtąd) i niewolnica Izaura niż jakieś strajki i polityczne przewroty. Fabuła „Piaskowej góry” obejmuje lekko licząc trzy dekady, w tym dwadzieścia lat siermiężnego PRL-u, sportretowanego w powieści aż nazbyt przekonywujący. Wszystko jest tu ordynarne, szare i nędzne: ludzkie charaktery, którym Bator nie szczędzi czułości i sarkastycznych szpil, ich pospolite otoczenie, nawet poniemiecko-górniczy krajobraz. Pisarka jest w tym względzie nonkonformistyczną naturalistką. Nie sentymentalizuje minionego ustroju, ale równie obcy jest jej mentorski ton. „Piaskowa góra” to solidna rodzinna saga z czasów PRL-u, ale również portret PRL-u widzianego oczami nieskomplikowanych, do bólu przeciętnych obywateli. Antybohaterów, którzy nie pchali się na wokandę.
Gorąco polecam (i już cieszę się na zapowiadany ciąg dalszy)
Ocena: 














[...] … dalej » [...]
Chyba jednak wole Bator z “wachlarza’, wole egzotykę orientu, niz te całkiem dobrze znaną mi z dzieciństwa;). No i do Kraju Śrdka mam wiekszy sentymet niż do naszego, niegdys tak przecenianego Zagłębia.
Peek absolutnie Ci się nie dziwię. Mnie tematyka peerelowska bardzo interesuje w związku z czym powieść Bator po prostu musiałam przeczytać :-)
wydaje się, po przeczytaniu Twojej recenzji, że nie odbiegła zbyt daleko od kobiety, a według mnie to była bardzo zła książka.
Ten gęsty, dygresyjny styl mnie denerwował, wydaje się, że był środkiem do pokazania własnej erudycji, a nie stworzenia jakiegoś dzieła.
Jednak podziękuję:(
Nie czytałam “Kobiety”, więc nie mogę tych dwóch powieści porównać. Być może wcześniej Bator nie miała nic ciekawego do powiedzenia i stąd ten przerost formy nad treścią. W “Piaskowej górze” opowiada bardzo zajmującą historię, choć zdaję sobie sprawę, że nie dla każdego przyjemną.
[...] i przeciętnie inteligentnej ludzkiej menażerii, która więcej ma zgryzot niż radości. Przeczytaj całośćTagi: recenzja książki Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminuDodaj do: [...]
Książkę przeczytam. Moja jedna uwaga, istotna uwaga! Piaskowa Góra nie jest osiedlem górniczym. To tzw. nowe osiedle, wybudowane w latach 70 -tych. Mieszkają tam ludzie różni, jak na każdym osiedlu. Informacja w recenzji jest myląca, kojarząca się z osiedlami typowo górniczymi (przedwojenne kamienice z cegły, czerwone okiennice np. na Śląsku).
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Złota pagoda" Yukio Mishima
przy łóżku "Pokonani" Iriny Głowkiny - wciąż, bo czyta się świetnie, ale powoli ;-)
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane