„Na plaży Chesil” Ian McEwan

Na plaży ChesilZnakomity opis pewnej nieudolnej próby małżeńskiej konsumpcji – tak pokrótce można by podsumować ostatnią powieść Iana McEwana. Byłoby to jednak wielce krzywdząca generalizacja, tym bardziej, że „Na plaży Chesil” jest świetnie napisanym literackim drobiazgiem zadającym wiele interesujących pytań.

Zaglądając do zakładki z listą lekturek przeczytanych w ubiegłym roku zauważyłam pewną zupełnie nie zamierzoną symetrię. Otóż znajomość z pisarstwem McEwana rozpoczęłam dokładnie dwanaście miesięcy temu i co zabawne, zarówno „Pokuta” jak i „Na plaży Chesil” były 13 lekturką i w obu przypadkach trzynastka nie była liczbą pechową. Bardziej pechowa była natomiast lektura „Przetrzymać tę miłość” (numer 25 na mojej liście), która na dłuższą chwilę ostudziła mój zapał względem brytyjskiego prozaika, jak widać zupełnie niesłusznie.

Trywialna w swej prostocie historyjka, nawiasem mówiąc szalenie filmowa, rzecz o z natury nieco plebejskim Edwardzie i zamożnej skrzypaczce Florence – zakochanej w sobie parze, która właśnie rozpoczyna nowy rozdział życia. Tuż po ślubie, tuż przed nocą poślubną, która każde z nich na swój sposób przeraża. U McEwana seks nie będzie ukoronowaniem radości, a karą czy może raczej ceną szczęścia.  Nie będzie również komunią ciał, a starciem dwóch osobowości, które na siłę, wbrew sobie a pod presją obyczajowego przymusu, próbujących sobie dogodzić. Pisarz dekonstruuje afektowaną aurę rodem z płomiennego romansu. Tu jeśli ktokolwiek płonie to ze wstydu i zażenowania. Florence odczuwa podświadomą trwogę i obrzydzenie przed małżeńskimi obowiązkami. Edward traktuje seks jako przejaw swego męskiego jestestwa, a żonę – jako trofeum. Dla obojga seks nie jest radością a utrapieniem.

Nie mniej ważne od drobiazgowego (nie pornograficznego!) opisu zbliżenia dwójki miłosnych parweniuszy, będą obyczajowe smaczki, którymi McEwan umiejętnie przetyka opis meritum. Co istotne, akcja rozgrywa się na początku lat sześćdziesiątych, tuż przed nadejściem ery minispódniczek, Beatlesów i seksualnej rewolucji. Z drobiazgowych opisów społecznego tła wyłania się obraz epoki pełnej paradoksów, silnie purytańskiej, marginalizującej seksualność i z obyczajowością rodem z epoki wiktoriańskiej. Florecne i Edward, jak przystało na Anglików, są względem siebie aż nazbyt grzeczni, powściągliwi i choć ich relacje nie są powierzchowne – nie potrafili rozmawiać o tym co czują.  Obracając się w aurze przyjaznego milczenia nie mieli okazji poznać się w pełni. Nie wiedząc, co jest ważne bali się, że zawiodą. I zawiedli, siebie nawzajem.

„Na plaży Chesil” pozostawiło mnie z otwartą buzią i całym mnóstwem znaków zapytania. Jak potoczyłyby się losy Florence i Edwarda, gdyby pobrali się kilka lat później? Wciąż o tym myślę…

Bardzo efektowna proza. Warto.

Ocena: ★★★★★☆

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brytyjskie, Lekturki, Piękna i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „„Na plaży Chesil” Ian McEwan

  1. ice33 POLAND pisze:

    bardzo ciekawa recenzja, sprobuje!

  2. Pingback: InfoTuba - Kraków wiadomości wydarzenia kultura Białystok Gdańsk Lublin Łódź Olsztyn Opole Poznań Rzeszów Toruń Warszawa - Polska - Literatura - "Na plaży Chesil" Ian McEwan POLAND

  3. zosik POLAND pisze:

    Spróbuj!

  4. chihiro FRANCE pisze:

    Jestem dziwnie uparta na „Nie” jesli chodzi o tego autora, zupelnie bezpodstawnie. Chyba przez nachalnosc reklamowania jego ksiazek w Anglii… Ale skoro piszesz, ze warto siegnac po te, to pewnie siegne. Zosiku, Ty little teaser…

    PS. I to ma byc marudzenie i przerwa od ksiazek? Chyba Ci juz apatia literacka minela na dobre :)

  5. Pingback: “Na plaży Chesil” Ian McEwan UNITED STATES

  6. zosik POLAND pisze:

    Chihiro kochana :) :) :)
    W zeszły weekend „Wampirem” przerwałam czytelniczy impas. Odnalazłam moje molowskie mojo i teraz czytam ile wlezie i kiedy popadnie (przyczyniło się do tego również doczytanie do końca „Wróżbity”, które wciąż czeka na gorzki rozrachunek!) przy czym to „ile wlezie i kiedy popadnie” wcale nie oznacza, że tyle ile bym chciała, bo mam dużo innych spraw na głowie (i wciąż się głowię czy coś tu o nich wspominać…). Ostatnio zresztą (tfu tfu) mam szczęście do niezłych książek, więc… Byle do wiosny!

  7. Lilithin POLAND pisze:

    A ja wciąż bym chciała coś tego McIwana przeczytać, ale jak już jestem w księgarni to tylko oglądam, obmacuję, gładzę okładkę i odkładam z powrotem ;)

  8. zosik POLAND pisze:

    Znaczy się Lilithin, że uprawiasz książko-mizianki-stosowane. Też tak mam… Z bardzo wieloma pozycjami :-)

  9. peek-a-boo POLAND pisze:

    a ja tym razem z zupełnie innej beczki: wysłałam Ci na mail’a pytanko i jakbys mogła odpowiedziec byłabym Ci ogromnie wdzięczna:)

  10. zosik POLAND pisze:

    Odpowiedziałam! :-)

  11. Judytta POLAND pisze:

    Miałam różne myśli o tej książce ale coś mniej do niej ciągnęło, przeczytałam w swoim czasie.

    Również pozostałam z pytaniami na ustach.

  12. pani Katarzyna POLAND pisze:

    Tak to już jest z tym McEwanem, że te swoje książki ma trochę nierówne. Jedne genialne, inne takie sobie, a jeszcze inne zupełnie be. Ale warto się przedzierać przez te be, żeby trafić na te genialne :)

  13. zosik POLAND pisze:

    Judytto trudno w ten sposób nie zakończyć lektury ;)
    Pani Katarzyno zgadzam się całkowicie. Moja skromne doświadczenie z tym pisarzem tylko to potwierdza

  14. czara FRANCE pisze:

    Zosiku, właśnie skończyłam czytać i miałam nadzieję, że u Ciebie coś znajdę na ten temat – nie zawiodłam się. Mnie też urzekły te obyczajowe smaczki, ale to co mnie powala, to właśnie ta dekonstrukcja złożonych związków międzyludzkich, skomplikowana i złożona siateczka przyczyn i skutków. Ale smutno mi się zrobiło, niby było wiadomo, w którą stronę to wszystko zmierza, ale do końca miałam nadzieję, na jakiś malutki happy endzik… ;)

  15. zosik POLAND pisze:

    Bardzo podoba mi się określenie „skomplikowana i złożona siateczka przyczyn i skutków”. Myślę, że to jedna z najciekawszych powieści Iana McEwana, pewnie też najsubtelniejsza, a przez to tak szalenie wiarygodna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>