Przekraczanie. To słowo najlepiej oddaje charakter zbioru opowiadań Judy Budnitz.
Obdarzona wyjątkowo bujną wyobraźnią amerykańska prozaiczka przekracza czy może wręcz wykracza poza ramy rzeczywistości, kreując wizje wykrzywionego świata z pogranicza fantasmagorii i snu. Świata tak dobrze znanego, a jednak z wewnętrzną rysem nieprawdopodobieństwa, po trosze surrealistycznego i onirycznego. Budnitz stylistka hojnie szafuje i zajadłą satyrą na najlepszy ze światów i czarnym humorem wymieszanym z ironicznymi wtrętami i abstrakcją w czystej postaci, a mimo to jej literackie fantazje tworzą przejmujący obraz współczesnego świata, antyutopii Ameryki po przejściu bliżej nieokreślonego acz straszliwego w skutkach kataklizmu. Co istotne, pisarka z lubością zadaje czytelnikowi coraz to bardziej pokrętne pytania jednocześnie nie kwapiąc się do udzielania na nie jakichkolwiek odpowiedzi. Bolączki nastawionej na szybkie przyjemności współczesności traktuje jedynie jako punkt wyjściowy do snucia głębszych refleksji przyodzianych w barwne szatki.
Świetne jest pierwsze opowiadanie zbioru, demitologizujące Amerykę, jako ziemię obiecaną. „skąd pochodzimy” to historyjka ciężarnej kobiety z bliżej nieokreślonego kraju usiłującej nielegalnie przekroczyć granicę USA. Z maniakalnym uporem, nie zrażając się kolejnymi deportacjami, postanawia z rozwiązaniem zaczekać do czasu, gdy w końcu uda jej się przejść ową magiczną cezurę. Chce powić „ładne duże amerykańskie dziecko” i nic ani nikt nie jest w stanie odwieźć ją od tego zamiaru, nawet w nieskończoność przedłużająca się ciąża. Z kolei w innym opowiadaniu widać aż nazbyt gorliwie odrobioną lekcję z Margaret Atwood. „ratować twarz” przywodzi na myśl „Opowieść podręcznej”. Oba utwory łączy totalitarna duchota oraz nagonka na kobiety. Również w inny tekstach zbioru Budnitz namnaża dziwne postacie i absurdalne sytuacje. W „Ładnym dużym amerykańskim dziecku” złote rybki pływają w klozetach, komiwojażerów trzyma się w klatkach, a białej parze rodzi się dziecko czarne jak smoła. Satyryczne wizje pisarka nie omieszkała doprawić porządną dawką goryczy. Jej teksty niepokoją, ale i drażnią.
W moim przypadku irytacja wzięła górę nad ciekawością. Pomijając pierwsze opowiadanie, zbiór Budnitz zupełnie do mnie trafia.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- „Tłumacz chorób” Jhumpa Lahiri 06/10/2008
- Zadie Smith przedstawia „Księga innych ludzi” 30/05/2009
- „Piąta strona świata” Kazimierz Kutz 04/03/2010
- „Pałac snów” Ismail Kadare 20/12/2008
- „Rzeczy pierwsze” Hubert Klimko – Dobrzaniecki 22/10/2009
- „Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao” Junot Diaz 06/06/2009
- „Auteczko” Bohumil Hrabal 01/06/2008










Pingback: InfoTuba - Kraków wiadomości wydarzenia kultura Białystok Gdańsk Lublin Łódź Olsztyn Opole Poznań Rzeszów Toruń Warszawa - Polska - Literatura - "Ładne duże amerykańskie dziecko" Judy Budnitz
hmmmm… no narazie nie czytałam, wiec nie mogę się zgodzić czy nie zgodzić.
A ja bym chętnie z kimś skonfrontowała to co o Budnitz myślę :)
więc wygląda na to, że trochę przekombinowane te opowiadania..? ale ponieważ czekają u mnie na półce to pewnie z ciekawości niedługo do nich zajrzę:)
IMHO przekombinowane, ale… Co ja tam wiem ;)
Dla mnie wszystkie były cudowne. Dość dawno już to czytałam, w oryginale, więc nie opowiem tak z pamięci o poszczególnych opowiadaniach, ale dla mnie Judy Budnitz jest odkryciem zeszłego roku. Razem z „Gdybym Ci kiedyś powiedziała”.
I nie mogą być przekombinowane te historyjki, one się po prostu ratują przed powszechną tandetą i badziewiem uciekając tam gdzie mało które opowiadania się jeszcze odważyły.
Rozwinęłabym myśl trochę bardziej, ale się spieszę na zajęcia ;D Pozdrawiam.
Pingback: “Ładne duże amerykańskie dziecko” Judy Budnitz
Czytałam na razie tylko „Gdybym ci kiedyś powiedziała” i urzekł mnie styl, w jakim prowadzi opowieść. Szkoda, że opowiadania okazały się dla Ciebie rozczarowujące. Ale i tak przeczytam ;) I wtedy skonfrontuję opinię z Tobą. ;)
Pozdrawiam
Pani Katarzyno ależ nie przeczę, że opowiadania Budnitz są niebanalne i nieszablonowe i do tego odważne, ale do mnie zupełnie nie przemawiające. Celowo skupiam się na osobistych odczuciach, a nie ocenach. Dlatego proszę nie odczytywać tej recenzji (podobnie jak i innych mego autorstwa) jako krytycznej wyżywki, ale stricte subiektywne przemyślenia na temat literatury ;)
JoanJohnson „Gdybym ci kiedyś powiedziała” mam zamiar przeczytać, aczkolwiek tylko, gdy sama wpadnie mi w ręce (czyli jakoś szczególnie wyglądać jej nie będę).
Zaciekawiła mnie twoja recenzja Zosiku, ale przeczytam w oryginale, bo łatwiej jest mi dostać.
Monie w takim razie czekam na recenzję :-)
Super opowiadania.Już dawno nie czytałam czegoś równie ciekawego i orginalnego zarazem.Chciałabym przeczytać coś więcej tej autorki.
Opowiadania bardzo mi się podobają,ale niestety nie są moją własnością.Mam wielka ochotę je kupić,a w najbliższej księgarni nie ma.Wolałabym nie kupować w internecie,może ktoś wiegdzie można dostać tą książkę{dot.Warszawy}.
Pozdrawiam i namawiam do lektury otwarte umysły!
W stołecznych Empikach widuję dość często.
Przeczytałam i nie moge zapomniec o tej książce.NIESAMOWITA. Nie zrozumialam wszystkich przenośni ale doceniam tą autorke. Bardzo chciałabym przeczytać resztę jej książek. Czy ktoś mógłby mi podać tytuły?