Mili państwo oto książka niezwykła! Intensywna, wariacka, odrobinę groteskowa i bardzo japońska. W sposób prosty, choć nie pozbawiony finezji, unaocznia różnicę między europejskim a japońskim podejściem do samobójstwa. A ileż w tej powieści przekory! Słowem bardzo miłe zaskoczenie. Zupełnie nie tego spodziewałam się po książce z tak poważnym tytułem.
Co bynajmniej nie oznacza, że „Wyrok śmierci na życzenie” Masahiko Shimada napisał z przymrużeniem oka. Nic z tych rzeczy, to poważna powieść dotykająca poważnych tematów, choć podjętych w przyjemnie lekkie formie. To powieść szalenia pozytywna pomimo tego, że Yoshio Kita, czyli główny bohater, postanawia własnoręcznie pozbawić się życia. Nie dlatego, że jest mu źle, albo coś szczególnie go trapi. Jedyne co mu doskwiera to pustka, ta słynna, czczona przez Japończyków, pustka. Tak, weltschmerzem Kity jest pustka istnienia. Wyszedł więc z założenia, że skoro w jego nędznej egzystencji nie dzieje się nic godnego uwagi, jest jałowa i mało co warta, po co na siłę ją przedłużać? Show mustn’t go on, tym bardziej, że nikt po Kicie płakać nie będzie. Wyznaczył sobie zatem datę i do czasu wybicia godziny zero, która minąć ma za równe siedem dni, postanawia domknąć kilka trapiących go spraw i wydać oszczędności na przyjemności rozmaitej maści. Przypadkowo poznaje tajemniczego osobnika, który przedstawia się jako producent telewizyjny i gdy tylko dowiaduje się, że Yoshio ma zamiar wkrótce skończyć ze sobą, nie, nie odwodzi go od tego zamiaru, a proponuje interes życia. Od teraz zaczyna się właściwa akcja, nieco przypominająca ‘cuda wianki’ ze „Snu numer 9” Davida Mitchella, choć Shimada nie ucieka w świat fantazji, trzyma się dość kurczowo rzeczywistości (i chwała mu za to) a niezwykłość opisanych wydarzeń wynika wyłącznie z tego, że są to rzeczy, które przeciętnemu Kowalskiemu raczej by się nie przydarzyły. Choć… nigdy nie mów nigdy. I tak Kita zostaje wmieszany w gigantyczny mafijny przekręt, sprzedaje swoje organy, spotyka się z pewną hojnie obdarzoną przez naturę aktorką, która w wolnych chwilach czyta biblię i pozwala mu się uprowadzić, aby Kita mógł pieniądze z okupu przekazać na rzecz Czerwonego Krzyża. A to i tak niewielki wycinek z akcji. Cóż się tam nie dzieje?
Z perspektywy zachodniego czytelnika najbardziej uderzająca u Shimady jest dezynwoltura względem kwestii samobójstwa Kity. Wszystkie napotkane przez niego osoby nie odwodzą go od tego zamiaru. Odwrotnie – dają mu dobre rady i dzielą się swymi wspomnieniami z nieudanych samobójczych prób. Ale, fakt godzien podkreślenia, „Wyrok śmierci na życzenie” nie jest literacką pochwałą samobójstw. To przekorny pean na cześć życia. Shimada przekonuje, że z życia należy czerpać więcej i więcej. Zawsze, nie tylko wtedy, gdy właśnie dobiega końca.
Zaskakująco dobra książka, którą pochłania się w tempie błyskawicznym.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- „Malarz świata ułudy” Kazuo Ishiguro 11/12/2008
- „Żona biznesmena” Sujata Massey 28/03/2009
- „Metafizyka rur” Amelie Nothomb 13/08/2008
- „Klejnot Wschodu. Pamiętnik” Maureen Lindley 27/07/2008
- „Zagłada” Akira Yoshimura 28/02/2010
- „W pogoni za dalekim głosem” Taichi Yamada 23/09/2008
- „Zagubieni w Tokio” Marcin Bruczkowski 15/02/2008










zazdroszczę i dobrej lektury i tej japońskości…pozdrawiam;)
fajnie. muszę przeczytać
CHCE!!!! :)
Moi drodzy książkę pana Shimady gorąco Wam polecam :)
kurka, a co z Gomorra?
omijasz pisanie recenzji z ksiazek, ktore mnie najbardziej interesuja!
;)
Ice będzie, spokojnie. Wszystko w swoim czasie :)
Pingback: “Wyrok śmierci na życzenie” Masahiko Shimada
Och ci Japończycy … Dotąd, kiedy miałam chęć na pogrążenie się w nihilistycznym smutku sięgałam po Murakamiego. Po tym, co napisałac pan Shimada też zaczął mnie kusić … jak on to zrobił, że kaiążka stała się peanem na cześć życia? ;-)
Właśnie. Dobre pytanie. To chyba przez to, że nie traktuje samobójstwa w kategoriach dla europejczyka niezrozumiale lekkich i z depresyjnego tematu robi się pochwała życia.
Już dawno nie czytałam nic japońskiego a podeszłaś z entuzjazmem więc muszę się zorientować w swoim zakresie :)
Książka jest zdecydowanie godna polecenia :)
Czytałem, zachwyciłem się, wpisałem do bibliografii :D Z jednej strony przyjemnie się czyta, z drugiej porusza ważne tematy i pokazuje, jacy są m/w dzisiejsi Japończycy (niektórzy oczywiście). Pokazuje też odrobinę „ciemnej strony Japonii” w postaci oddziaływań jej zorganizowanych grup przestępczych… Pozycja typu Must read dla każdego zainteresowanego współczesnością japońską.
Polecam rowniez – niestety po angielsku cale 62 dni z pamietnika. http://www.uiowa.edu/~iwp/WRIT/documents/ShimadaMummyformatted.pdf
czy w książce nie ma fragmentów dziennika?a czy ktoś widział film „odgłosy robaków- zapiski mumii”; rzekomo na podstawie tej ksiązki?
Nie widziałam tego filmu, ale tytuł zupełnie nie pasuje do treści powieści Masahiko Shimady
„Odgłosy robaków” oparte są na innej nowelce Shimady, mianowicie „Miira ni naru made” (Zanim stanę się mumią). Nowela ta jest opisem powolnego umierania z głodu (surowym, rzeczowym, pozbawionym uzasdnień). Stanowi wstępny szkic, wprawkę do późniejszego opisu umierania w „Wyroku”, rozbudowanego i przetworzonego artystycznie.