
Zazdroszczę Finom Leeny Lehtolainen.
I przy okazji jestem w żalu swym nieutulona, bo właśnie skończyłam czytać drugi i zarazem ostatni przetłumaczony na język polski kryminał z cyklu o Marii Kallio. I teraz co? Fińskiego mam się zacząć uczyć?
Dezynwoltura z jaką polscy wydawcy podchodzą do serii może doprowadzić tylko do przysłowiowego opadu rąk. Pierwszy lepszy przykład to cykl o Wallanderze, który W.A.B. publikował według sobie tylko znanego klucza, zamiast (jak nakazują prawidła logiki tudzież słynny zdrowy rozsądek) zacząć od pierwszej części uznali najwyraźniej, że na początek lepiej nadaje się piąta. Przy ich procederze Wydawnictwu słowo/obraz terytoria i tak należą się wyraz uznania. Po pierwsze za konsekwentnie rozwijaną serię Terytoria Skandynawii, po drugie za to, że wydrukowali dwa kolejno następujące po sobie tomy z cyklu Lehtolainen – czwarty i piąty (a nie na przykład drugi a potem ósmy).
Spragniona jestem pozostałych części niczym kania dżdżu, zresztą chyba nie tylko ja, bo Lehtolainen wciąż pisze kolejne powieści z Marią Kallio w roli głównej (w ubiegłym roku ukazał się 10 tom – Väärän jäljillä). Lektura „Kobiety ze śniegu” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu jak bardzo lubię kobiece powieści obyczajowo – kryminalne (jak zwykło określać się pisarstwo Lehtolainen), czyli takie w których zagadka kryminalna po prawdzie organizuje całą fabułę, ale nie mniej ważne od tego kto zabił będzie prywatne życie Marii i obyczajowe tło, tutaj bardzo ciekawie nakreślone.
Jaka jest Finlandia u Lehtolainen? Skuta lodem, mroczna, uzależniona od psychoterapii (biorąc pod uwagę długość trwania zimy wcale mnie to nie dziwi). Otwarta na kwestię homoseksualizmu (pary nie tylko mogą razem mieszkać, ale i wspólnie wychowywać potomstwo), niekwestionująca prawa kobiet do aborcji. Sama kryminalna intryga odrobinę trąci Agatą Christie, na której twórczości nawiasem mówiąc Leena się wychowała. Maria będzie musiała rozwiązać zagadkę śmierci znanej feministycznej psychoterapeutki, która w rodzinnej posiadłości prowadziła ośrodek pomocy dla kobiet. Lehtolainen prowadzi intrygę na klasyczną modłę, do samego końca nie wiadomo kto jest winny. Schemat stary, jak świat, a jednak to dzięki niemu „Kobietę ze śniegu” czyta się z rosnącym zainteresowaniem.
Last but not least – Maria Kallio – moja nowa literacka przyjaciółka. Wykształcona, inteligenta, walcząca z płciowymi stereotypami, nie dająca się wepchnąć w rolę różowej mamy i kury domowej. Czasem szybciej coś robi niż myśli, a stres lubi zapić szklaneczką whisky. Lehtolainen pokazuje, jak trudno jest kobiecie zdobyć autorytet w społeczności zdominowanej przez mężczyzn. W postaci Marii dokonała zgrabnego mariażu cech tak stricte kobiecych, jak empatia, delikatność czy fizyczna kruchość z męską odwagą, siłą i hardością. Kallio jest tu żywą, wielowymiarową kobiecą postacią świetnie dopełniającą fabułę „Kobiety ze śniegu”.
Za wątek łyżwiarski wolę jednak „Spiralę śmierci”, ale niech moje preferencje nie deprecjonują w Waszych oczach „Kobiety ze śniegu”. Bardzo dobra powieść nie tylko dla miłośników literatury Skandynawów.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- „Spirala śmierci” Leena Lehtolainen 06/08/2008
- „Syberia. Wyprawa na biegun zimna” Jacek Pałkiewicz 05/05/2008
- „Nocna zamieć” Johan Theorin 19/03/2010
- „Dolina Muminków w listopadzie” Tove Jansson 30/11/2008
- „W Dolinie Muminków” Tove Jansson 26/11/2007
- „Pamiętniki Tatusia Muminka” Tove Jansson 04/08/2008
- „Ludowy akt miłości” James Meek 09/09/2008










Zabierz się koniecznie za „Przypomnij sobie” Eliny Hirvonen, jeśli jeszcze nie znasz. To dopiero smakowita dawka fińskiej literatury! Pisałem o tej książce u siebie, możesz rzucić okiem
http://krytycznymokiem.blogspot.com/2008/03/przypomnij-sobie-elina-hirvonen.html
A Rankin i jego cykl o Rebusie? Pierwszy tom, a później ósmy i kolejne. Zgroza :(
Jarku z przyjemnością przeczytam, jak tylko mi wpadnie w łapki. Dzięki za rekomendację :)
Bazyl faktycznie zgroza. I tych brakujących nigdy nie wydali?
Pewnie czytałaś, ale… ponieważ to jedna z moich ulubionych, polecam. Skandynawska i do tego o podobnym tytule: „Smilla w labiryntach śniegu” Petera Hoega. Również o kobiecej a zarazem bardzo silnej bohaterce. Czytałem 3 razy.
ojoj.. fajna..
Mogę pożyczyć :-) A tak w ogóle to co byś powiedziała na to, abyśmy się od czasu do czasu spotykali i wymieniali przeczytane woluminy? Bo jakoś mam wrażenie, że czytamy zupełnie inne tytuły, a przecież wszystkie – w większości- ciekawe.
Nieśmiało proponuję spotkanie. Bardzo nieśmiało,bo ja nieśmiały typ jestem :D
I znowu połknęłam haczyk!O ja biedna rybenka teraz jak nic za nurtem skandynawskim do ksiegarni popłynąć muszę, bo w bibliotece pewnie nie dostanę.
Już któryś raz napotykam się na recenzję o książkach Leeny Lehtolainen no i tym razem zamierzam po nią sięgnąć. W dodatku bardzo spodobała mi się główna bohaterka Maria Kallio ;)
Ja zdecydowanie wolę „Kobietę…” od „Spirali śmierci”. Może to zasada pierwszej książki? Sprawdzona na przykładzie Irvinga: jeśli ktoś jako pierwszą rzecz Irvinga czytał „Modlitwę za Owena” to ubóstwia właśnie tę powieść autora „Świata wg Garpa”. Ja należę do tej drugiej frakcji. Zaczynałam od „Świata wg Gar5pa” i wg mnie „Modlitwa…” to śmieszna hamerykańska wersja new age ;)))
Ale miało być o Leenie. Dla mnie mocna klaustrofobiczna rzecz z większą siłą rażenia niż „Spirala śmierci”, która wydała mi się wręcz statyczna przy „Kobiecie…” . Marię uwielbiam i w pierwszej i w drugiej „części”. Właśnie za to zachowanie odbiegające od standardów. Za jej niewyparzoną buzię, nałogi, butę. I za świadomość swoich ułomności.
To jak? Lobbujemy za większą ilością Leeny i Marii Kallio w naszych polskich domach?
Maria Kallio pod strzechy!
Marcin dzień dobry :) „Smillę” mam na półeczce i sobie czeka na przeczytanie. Obiecuję sobie, że przeczytam ją zimą (cykl zimowych lektur ze śniegiem w tytule?), ale póki co cały czas są inne pilniejsze.
Mary ja jestem zachwycona i chcę więcej :-)
Jarku byłoby cudnie :) Strasznie mnie cieszy taka wizja książkowej wymiany, nie wspominając już o tym, że jeszcze nie miałam okazji poznać żadnej osoby znanej z sieci w realu. Szczegóły w mailu?
Peek ile ja się naszukałam tej nieszczęsnej „Kobiety ze śniegu”. Koniec końców została mi wypożyczona przez Stauę i przyszła paczką aż zza oceanu za co jestem jej wdzięczna niezmiernie. A Skandynawię polecam całą :) Rzadko mnie cokolwiek rozczarowuje z tamtych rejonów.
Saro koniecznie. Obie powieści czyta się rewelacyjnie.
Inblanco przyznać Ci muszę, że to ciekawa teoria faktycznie coś w tym być musi. Grunt, że zgadzam się co tego, że książek Leeny nigdy za wiele. Cóż ja bym dała by móc przed zejściem z tego padołu przeczytać po polsku pozostałe 8 części… Mam nadzieję, że nie jest to tylko płonne marzenie. To co, maile do wydawcy?
Pingback: “Kobieta ze śniegu” Leena Lehtolainen
A nie macie trochę wrażenia, że Maria Kallio ma bardzo specyficzny tryb prowadzenia śledztwa? Znaczy nie wiem, ale jakoś po tych dwóch książkach odniosłam wrażenie, że ona najpierw zastanawia się kogo z podejrzanych lubi a kogo nie, kogo uważa za wartościowego, a dopiero potem czy ktoś miał motyw. W sumie pasowałoby to do osoby cywilnej, a u policjantki to odrobinę zastanawiające. Żeby nie uznać za trochę irytujące. Ale może to takie odczucie po kilku ostatnio przeczytanych angielskich kryminałach, w których wszystko jest takie detektywistyczne.
Znam, lubię, cenię, czekam na kolejne… :-)
Liritio szczerze, bo ja wiem. Właściwie zupełnie się nad tym nie zastanawiałam, ale całkiem możliwe, że Maria podchodzi do śledztwa w sposób bardziej intuicyjny. W końcu i ona i autorka to kobiety :)
Magdaleno to jest nas już całe stadko :)
Zosik, chyba uda Cie sie niemozliwe – przekonasz mnie do kryminalow! Jak tylko osiade w Londynie, siegne po te skandynawskie, obiecuje! Dotychczas sie ociagalam, ale chyba Tobie i Padmie (przez Stiega Larssona) polkne bakcyla…I teraz nie wiem, dziekowac Ci czy przeklinac Twoje czarodziejskie wplywy?
Chihiro to się dopiero okaże, jak spróbujesz :) Jestem baaaardzo ciekawa czy Ci kryminalni Skandynawowie podejdą :)
Pomału kończę czytać tej autorki Spiralę śmierci i podoba mi się Maria Kallio a zwłaszcza w tej co czytam motyw łyżwiarstwa figurowego, pewnie dlatego iż sama bardzo lubię jeździć na łyżwach a jako małe dziecko chciałam uprawiać tą dyscyplinę sportu lecz z powodu delikatnej wady serca ( miałam jakąś dziurę w sercu czy coś takiego), niestety nie mogłam co było dla mnie dość krzywdzące.
Judytto czyżbyś i Ty polubiła Marię K.? :) Ja również za te łyżwiarskie inklinację bardzo lubię „Spiralę śmierci”. Szkoda, że nie udało Ci się wyczynowo uprawiać łyżwiarstwa. To taki piękny sport ;)
Dokładnie wielka szkoda bo gdybym mogła wtedy jako dziecko to na pewno uprawiałabym łyżwiarstwo.
tak, ja chcę więcej Leeny po polsku, mój fiński nie jest najgorszy ale lepiej czyta się po polsku. czytając „spiralę…” po fińsku odniosłam wrażenie że jest to bajka, te fińskie zwroty przetłumaczone w mojej głowie były co najmniej dziwne ale dałam radę, gdy w moje ręce trafiła polska wersja, byłam zachwycona.
Pozdrowienia dla fanów Leeny i innych skandyfanów ;)