„Zegar słoneczny” Maarten’t Hart

Jak zwykle wydawca trochę przesadził w wyrażaniu okładkowego entuzjazmu, a ja naiwna dałam się zwieść. Nie było jednak, aż tak źle. Właściwie było całkiem przyjemnie. „Zegar słoneczny” to dobry wybór na pochmurne popołudnie, bo jak okazuje się słońce swym nadmiarem nie rozpieszcza również Holendrów.

„Zegar słoneczny” to kryminał i poruszająca kwestię tożsamości powieść psychologiczna w jednym. Zamiar ambitny i literacko kuszący, ale autor chyba do końca mu nie podołał. Zresztą wiele zależy od perspektywy z jakiej spojrzymy na powieść Maarten’ t Harta. Jeśli chciałabym zabawić się w mądrale z gatunku tych co zjadły wszystkie rozumy (i tego się nie wstydzą) napisałaby wówczas, że „Zegar słoneczny” jest płytki i pisany na siłę, ale ponieważ jest to zdecydowanie literatura popularna (a nie piękna), czyli taka która nie rości sobie pretensji do potrząsania czytelnikiem ani grożenia mu paluchem przed nosem „a masz i myśl”, tego nie zrobię. Zresztą „Zegar słoneczny” nie zasłużył sobie na takie traktowanie. Powieść nie najwyższych lotów, ale sympatyczna i rzec można„gładka”.  Główna bohaterka jest postacią ujmującą i ciepłą, byłby z niej dobry materiał co najmniej na koleżankę. Właśnie odziedziczyła pokaźny spadek po Róży – swej ekscentrycznej przyjaciółce (nawiasem mówiąc ostatnio sporo tych ekscentryków się tu pojawiło). Jedyny warunek postawiony przez nieboszczkę – Leonie ma zająć się jej kotami i… wcielić się w Różę, co wiąże się nie tylko z zaanektowaniem garderoby przyjaciółki, ale i koniecznością przyprawienia sobie sztucznych szponów (czyli tipsów). Im głębiej skromna Leonie wchodzi w rolę jaskrawej Różę tym coraz więcej znaków zapytania pojawia się wokół martwej przyjaciółki. Zaczynając od kwestii pochodzenia jej sporego majątku, a kończąc na przyczynie tajemniczego zgonu, bo w bajeczkę o udarze słonecznym nikt nie chce wierzyć.

I o tym mniej więcej jest „Zegar słoneczny”. Kryminalna intryga nadaje tempo pseudo psychologicznej fabule. Może i postać Leonie nie została skonstruowana w sposób szczególnie wyszukany, ale wyraźnie ewoluuje w toku akcji i to chyba w powieści Harta jest najlepsze. Przez moment nie ma jednej Leonie, ale dwie skrajnie różne osobowości zamknięte w jednym opakowaniu. Aż dziw, że biedaczka nie dostała pomieszania zmysłów. Na plus zaliczę również zastęp nietuzinkowych postaci drugoplanowych, choć określenie ich mianem mistrzowsko i komicznie nakreślonych (patrz nota wydawcy) to mimo wszystko grubsza przesada. Jest również w „Zegarze słonecznym” coś co mnie szczerze zdziwiło. Leonie lubuję się w biblijnych cytatach, przywołuje je niemal przy każdej okazji co bynajmniej nie przeszkadza jej stroić się w wyzywające fatałaszki i złożyć wizytę w klubie SM (i żeby wszyscy mieli jasność, bynajmniej nie mam na myśli klubu, w którym słucha się tej płyt Metallici). Może i się trochę czepiam, może i się nie znam, ale przyznajcie sami – jest jakiś dysonans w połączeniu jednego z drugim.

Ocena: ★★★★☆☆

Z Kimurą urządziłyśmy sobie nieświadome czytanie synchroniczne. Co myśli o „Zegarze słonecznym” możecie przeczytać TUTAJ.

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czytadło, Europa, Kryminalni, Lekturki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „„Zegar słoneczny” Maarten’t Hart

  1. kimura UNITED KINGDOM pisze:

    Dziekuje Zosik za wspomnienie o moje skromnej osobie;)A swoją droga to interesujące poczytać co o tej książce myślą inni, a i to że czytałyśmy ją jednoczesnie też całkiem przyjemna:)Pozdrawiam

  2. zosik POLAND pisze:

    I bardzo zabawne Kimura, zwłaszcza, że to kompletny przypadek prawda? Przyznaj się, czytasz mi w myślach? :)

  3. A mnie się bardzo podobała, taka przyjemna lektura. *^v^*

  4. matylda_ab POLAND pisze:

    A ja z innej beczki. Bo jak tak zaglądam tu do Ciebie, to się nadziwić nie mogę. Powiedz mi czy Ty prowadzisz oprócz czytania normalne życie ;)?? Bo ilość czytanych przez Ciebie książek mnie powala. Kobieto skąd Ty bierzesz na to czas? ;) Chyba po nocach nie śpisz, tylko czytasz i czytasz… ;)) Choć ja już chcę czytać! Bo ile można tkwić w tym stanie. No, powiem skromnie, że nawet coś przeczytałam, (ale nie mogę jeszcze o tym napisać na blogu, na razie tajemnica), i nieśmiało już patrzę na książki.

  5. chiara76 POLAND pisze:

    no widzisz, czyli już wiem, po co właściwie nie sięgać;)

  6. zosik POLAND pisze:

    Joanna dzięki Twojej recenzji zwróciłam uwagę na „Zegar…” i właściwie nie żałuję, choć nie było to szczególnie wiekopomne czytelnicze doświadczenie, ale czytało się przyjemnie.
    Matylda: Wiem, to musi wyglądać dziwnie, ale ja nie czytam bez przerwy, choć dużo czasu poświęcam na czytanie. Ostatnio niemal zupełnie zarzuciłam oglądanie filmów. To jest tak – jeśli Luby jest akurat w domu to raczej nie czytam, ale (niestety) często wieczory spędzamy osobno, a że telewizji praktycznie już nie oglądam, więc siłą rzeczy po odwaleniu domowych robót nie pozostaje mi nic innego, jak czytać z kotem na kolanach. Tak więc ilość książek, które czytam jest uwarunkowana ilością czasu spędzanego z Lubym, bo jednak wolę czytać sama ;)
    Chiara – tak jak pisałam Joannie – nie jest źle, ale też i nie jest rewelacyjnie, ale czytało się przyjemnie.

  7. Pingback: “Zegar słoneczny” Maarten’t Hart UNITED STATES

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>