„Święta, święta…” Annie Sanders

Swięta, święta... Annie SandersAnnie Sanders nie istnieje. Pod tym pseudonimem ukryły się dwie angielskie dziennikarki: Annie Ashworth oraz Meg Sanders, znane głównie z nadawanego przez BBC babskiego programu z dobrymi radami, a także wcześniejszej powieści z gatunku chick lit pod, jakże znamiennym, tytułem „Goodbye Jimmy Choo”. Ich bożonarodzeniowy wypot pewnie nie miałby większej racji bytu, gdyby nie to, że co roku wszyscy (WSZYSCY, więc i ja) w mniej lub bardziej uświadomiony sposób poszukują tego osławionego ducha świąt. Dla niektórych kryje się pod choinką, dla innych w „Kevinie samym w domu”, albo (samokrytyka) w takiej miernocie literackiej, jak „Święta, święta…”. Wiedziały gały co brały, ale na litość boską, po dwóch Angielkach można spodziewać się choć odrobiny ironii! A tu nic. Zero. Za to mdlącego lukru aż w nadmiarze.

Rzecz tyczy dwóch niewiast – tej zapracowanej karierowiczki i świeżo upieczonej małżonki, która musi się zmierzyć z duchem poprzedniej żony (nawet nie subtelne nawiązanie do „Rebeki” Daphne du Maurier i choć Bezimienna biła rekordy naiwności to i bohaterce „Święta, święta…”, z założenia uniwersyteckiej nauczycielce, autorki poskąpiły życiowej zaradności). Bohaterki zostały skonstruowane w sposób, który ma być symbolicznym odzwierciedleniem dwóch skrajnych postaw względem świątecznych przygotowań: neofickiej pieczołowitości spod znaku ‘zastaw się a postaw się’ i (kolokwialnie rzecz ujmując) – odwalania wszystkiego na wariata. Oczywiście w przypadku i jednej i drugiej pani wszystko zmierza ku łatwemu do przewidzenia szczęśliwemu finałowi. Unurzanemu w gęstym jak smoła rodzinnym ciepełku i ogromnych śnieżnych zaspach.

I miało być krzepiąco i zabawnie, a wyszło nudno i schematycznie. Właściwie nie ma tu zbytnio nad czym dywagować. Powieści pań Ashworth i Sanders nie można zarzucić niedostatków kompozycyjnych ani tym bardziej warsztatowych. Czyta się ją nawet jako tako, ale to trochę za mało. Zabrakło świeżości. Nieszablonowego punktu widzenia. Szczypty ironii i odwagi. Bez tego „Święta, święta…” to kolejna bożonarodzeniowa opowiastka pisana pod dyktando masowych gustów.

Nie warto.

Ocena: ★★★☆☆☆

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brytyjskie, Czytadło, Kobiece, Lekturki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „„Święta, święta…” Annie Sanders

  1. krepinska POLAND pisze:

    oj,to dobrze,że nie kupiłam,bo ta książka spoglądała na mnie z wystawy jakby wiedziała,że właśnie szukam jakiejś świątecznej lektury,a co do Kevina jestem konformistką:) był miłością mojego dzieciństwa,a teraz jest już tradycją świąteczną

  2. zosik POLAND pisze:

    Oj ja też bardzo poważnie myślałam o zakupie, ale na szczęście się powstrzymałam ;)
    „Kevina…” oglądałam bodaj dwa razy w życiu z czego raz w kinie na szkolnym wyjściu :)

  3. kemotalamot POLAND pisze:

    Szczęśliwego zbliżającego się wielkimi krokami Nowego Roku! Samych pięknych przygód i oby 2009 rok był piękniejszy od najpiękniejszego dnia mijającego roku!
    Ściskam serdecznie, Kemotka ;)

  4. zohul POLAND pisze:

    Na odtrutkę polecam Grishama „Ominąć święta”. Krzepiąco świąteczna lektura, wpisująca się w model odpowiedzi, uwzględniający elementy bojkotu konsumpcjonizmu, pokłady lekkiego humoru i zgrabnej satyry. Po prostu mniam :) Nieodłącznie co roku towarzyszy nam wyrastające na podmiejskich uliczkach widmo Śniegurka :D hihi
    (I proszę wystrzegać się filmu. Nie dorasta książce do pięt)

    http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=55224

  5. zosik POLAND pisze:

    Kemotko dziękuję i również przesyłam moc serdeczności.
    Zosiu wrzucam na listę i do przyszłego roku postaram się zaopatrzyć i zapoznać :)

  6. Pingback: “Święta, święta…” Annie Sanders UNITED STATES

  7. rivergirlie UNITED KINGDOM pisze:

    interesting! let me guess, you’re a writer …

  8. Lila POLAND pisze:

    Mi sie ta ksiazka podoba:) Nie moge sie oderwac od czytania:)

  9. kiri POLAND pisze:

    Dla mnie książka ta,jest poprostu świetna. Lekka,przyjemna czasem nawet odzwierciedlająca nasze uczucia,czy skryte marzenia. Wszystko zależy od nas,jak chcemy takie książki odbierać.Poprostu rzecz gustu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>