Literacka (po)świąteczna kicha

W czasie świąt wszystko mi wchodziło. Jedzenie, lenistwo, zabawy z kotem. Wszystko poza czytaniem. Gdy teraz o tym myślę to wygląda to tak, jakby każda próba skupienia się na książce była skaza na nieuchronną klęskę. „Syndykat” niemal nietknięty tylko obciążał, i bez tego ciężką, torebkę. Taka duża, a dalej nie wie, że powieści-kloce nie nadają się do wożenia w tą i nazad pociągiem. W poszukiwaniu ducha świąt rzuciłam się na „Święta, święta…”. Nie oczekiwałam niczego wielkiego, ale najwyraźniej moje oczekiwania i tak były zbyt wygórowane i ani rzeczonego ducha, ani błyskotliwej rozrywki u Annie Sanders nie znalazłam. Nie zrażona tym ochoczo zabrałam się za „Córkę nastawiacza kości” Amy Tan, aby po jakiś 200 stronach powiedzieć sobie: enough. Część amerykańska była jeszcze jako tako zjadliwa, ale fragmenty chińskie wynudziły mnie śmiertelnie przy okazji ukatrupiając radość czytania. Żałuję, że nie zreflektowałam się wcześniej, bo wtedy może jeszcze zdążyłabym doczytać do końca przepiękną „Śmierć w Wenecji” Tomasza Manna, jedyny jasny punkt tej świątecznej odysei. A tak w drodze powrotnej do Krakowa prócz „Syndykatu” dociążyłam torebkę jeszcze cięższym tomem mannowskich nowel. Natomiast pakując się dziś rano do pracy zgarnęłam do torebki Knuda Romera. Przynajmniej jest lekki, a co wart – okaże się, gdy już go połknę. I oby był lepszy niż ta nieszczęsna „Córka nastawiacza kości”, bo zamknę się w sobie i czytać przestanę!

Od jutra zaś wracam do regularnego pisania. Na dzień dobry rozprawię się z „Święta, święta…”.

So stay tuned!

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii literacki off topic. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Literacka (po)świąteczna kicha

  1. vmr POLAND pisze:

    Czy mi się wydaje, czy obecnie wydawnictwa odchodzą od wydawania książek w tomach? Nie mówię o kontynuacjach jakiejś książki, ale o podziale na tomy. Pamiętam, że gdy pierwszy raz czytałam „Czarodziejską górę”, była ona w dwóch tomach. Teraz kupiłam ją dla siebie i jest w jednym opasłym tomiszczu. I jak z tym jeździć? Albo jak to czytać na leżąco? Chyba że chce się rozwinąć muskulaturę ramion. ;)

  2. chiara76 POLAND pisze:

    już myślałam, że lekki w sensie powagi i problemu i aż się miałam zastanawiać, czy czytamy tę samą książkę, ale widzę, że Ci o wagę chodzi.
    Ciekawe, co o Romerze napiszesz.
    Ciesz się, że generalnie miałaś fajne Święta, bo końcówka moich, to porażka. Pozdrawiam;)

  3. zosik POLAND pisze:

    VMR faktycznie coś jest na rzeczy. Niektóre powieści aż proszą się o wydanie w dwóch kawałkach, co bardzo ułatwiłoby czytanie (daleko nie szukając patrz takie „Łaskawe”). Niepopularność tego typu wydań wynika chyba głównie z wysokich kosztów.
    Chiara cóż na święta jako takie faktycznie narzekać nie mogę. Było bardzo miło i rodzinnie, aż żal było wyjeżdżać w niedzielę. A akurat to, że czytanie mi nie szło to już kwestia drugorzędna.

  4. matylda_ab POLAND pisze:

    Ha ha. No właśnie u Ciebie taka duża przerwa była, aż się dziwiłam, co też porabiasz. A ja Ci powiem, dlaczego Ci w święta nie szło. No bo to czas na relaks umysłowy także. Na nic nierobienie. Na patrzenie w sufit, tudzież talerz z barszczykiem, ewenualnie karpikiem. Zabawa z kotkiem, o tak, właściwa rozrywka. ;)) Pozdrawiam goroąco, choć za oknem minus 10 ;))

  5. zosik POLAND pisze:

    Matylda u Ciebie też tak zimno? Ja już po prostu wymiękam. I rację muszę Ci przyznać, że święta nieszczególnie czytaniu sprzyjają. W ubiegłym roku jeszcze jakoś to szło – w tym już w ogóle, ale jakoś zupełnie mi to nie przeszkadza. Grunt, że było miło :)

  6. zohul POLAND pisze:

    pufff. Moje święta były średnio męczące i średnio absorbujące, więc żem sobie poczytała. Nie tyle jednak, żeby zwalczyć,to, co się dzieje u mnie na regale, co obiecałam symbolicznie „unicestwić” w tym długim, wolnym czasie. Nie ubyło, a przybyło, i to tyle grubasów, że w przyszły rok wejdę z ogonem. Z jednej strony miłe, z drugiej dołujące, bo niemaczasuniemaczasuniemaczasuniemaczasu tu tuuuu ! (już nie pamiętam, w jakiej bajce robiła tak kiedyś swojska ciuchcia :D)

  7. chihiro FRANCE pisze:

    Ciesze sie, ze mialas takie udane Swieta (poza lekturami oczywiscie) :) Mnie tez z reguly nic ambitniejszego do glowy w ten czas nie wchodzi, w tym roku wyjatkowo bylo inaczej. Nie ma co czytac ksiazek, ktore nam nie odpowiadaja, mozna sobie zreszta w ogole zrobic przerwe od czytania – rozwazalas to? Pozdrowienia gorace!

  8. zosik POLAND pisze:

    Zosiu lucky you :-)
    Chihiro wygląda na to, że święta jakoś nie szły w parze z czytanie. Cóż, bywa. Póki co nie odczuwam potrzeby dłuższej przerwy w czytaniu. Kilka razy mnie korciło by na czas jakiś porzucić czytanie, ale zazwyczaj inspiracje płynące z blogów dość szybko mnie naprostowywały :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>