„Aranżowane małżeństwa” Chitra Banerjee Divakaruni

Aranzowane małżeństwa - DivakaruniNa pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że „Aranżowane małżeństwa” to zbiór opowiadań bliźniaczo podobny do czytanego przeze mnie nie tak dawno temu „Tłumacza chorób” Jhumpy Lahiri. I faktycznie z wierzchu obie publikacje dotykają tych samych spraw. Obie pisarki są amerykańskimi Hinduskami i obie interesuje sytuacja kulturowego przecięcia – spotkania tradycji Wschodu z nowoczesnością Zachodu czy, inaczej rzecz ujmując, piszą o hinduskiej mniejszości w USA. Tyle, że każda z nich skupia się na nieco innym aspekcie emigracji. Jhumpe Lahiri bardziej interesowała kulturowa asymilacja, Divakaruni natomiast zmiany w tradycyjnym postrzeganiu kobiety. Zmiany, które wynikają z zetknięcia z kulturą świata zachodniego.

Na „Aranżowane małżeństwa” złożyło się 11, w mym odczuciu bardzo dobrych i co ważne równych, opowiadań. Niedawno Chihiro przy okazji recenzji najnowszego tomu Jhumpy Lahiri określiła jej teksty mianem takich w sam raz. Podobnie rzecz ma się z twórczością Chitry Banerjee Divakaruni, której opowiadania podobały mi się jeszcze bardziej niż te pióra Lahiri. Być może dlatego, że pisarce bardzo zgrabnie udało się pożenić dwa żywo interesujące mnie tematy: motyw obcości kulturowej z kobiecością w wersji dalekowschodniej. Co ważne, „Aranżowane małżeństwa” nie są książką z tezą, a Divkaruni nie pcha się ku tendencyjnym wnioskom i ryzykownym generalizacją o jakie ją, hinduską emigrantkę, można by podejrzewać. Wynika to być może z tego, że pisarka mieszka w Stanach już od ponad 30 lat (co samo przez się wyklucza podejrzenie o entuzjazm neofitki), więc nawet jeśli jest szczególna entuzjastką zachodniej wolności czy indyjskiego wychowania, nie daje tego po sobie poznać.

Lubię, gdy zbiór opowiadań nie jest przypadkową zbieraniną, a opowiadania łączy jakiś wspólny element. Motywem przewodnim „Aranżowanych małżeństw” jest próba dookreślenia tożsamości współczesnych Hindusek, bo okazuje się, że pojawia się spory rozdźwięk między regułami, według których młode dziewczęta są wychowywane, a ich praktycznym zastosowaniem, gdy te już dorosną. Wszystkie bohaterki Chitry Banerjee Divakaruni są poniekąd niewolnicami dwóch ideologii czy może raczej niewidzialnej granicy między nimi. Klasycznego wychowanie w duchu patriarchatu, w myśl którego kobieta jest kurą domową przypisaną do męża, któremu ma służyć posłusznie i rodzić dzieci. Dużo dzieci, najlepiej płci męskiej. Dla wielu mieszkańców Dalekiego Wschodu kobiety wciąż są obywatelkami drugiej kategorii, albo i trzeciej, jeśli nie mogą dać swemu mężowi syna, a wywierana na nie kulturowa presja nijak się ma do wolności, którą oferuje Zachód. Jednak to poczucie wolności bywa złudne, zwłaszcza w chwilach, gdy Zachód pokazuje swe rasistowskie oblicze. Bohaterki Divakaruni czują się zagubione, bo ani wpojone im tradycyjne zasady, ani rozpasanie obyczajowe Zachodu nie dają odpowiedzi, jak żyć. Wielka szansa okazuje się przekleństwem. Są uwięzione między mityczną wspaniałością Ameryki, a niemożnością aklimatyzacji jeszcze bardziej utrudnianą przez tradycyjne wychowanie. I rodziców. Rodziców, którzy może i z odległości kilkudziesięciu tysięcy kilometrów, ale jednak czułym okiem spoglądają w stronę swego potomstwa, kategorycznie żądają ślepego podążania za tradycją i przestrzegania pewnych reguł.

Mieszkańcy Azji nie wierzą w miłość. Wierzą w zdrowy rozsądek i małżeństwa aranżowane za pośrednictwem swata, bo tylko to daje podstawę trwałego związku. Małżeństwo z miłości to wymysł Zachodu. Divakaruni poddaje tą tezę subtelnej krytyce. Jej opowiadania nie są o swataniu, ani o skutkach swatania, ale o swoistym przewartościowaniu, które dokonuje się (niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki) w chwili przekroczenia granicy kulturowej. A o jego specyfice niech najlepiej świadczy fakt, że choć zachodni światopogląd kusi, od wpojonego w dzieciństwie wzornika zachowań kategorycznie odciąć się nie da. Wychowankom tradycyjnych kultur zawsze trudno będzie zmienić swój sposób postrzegania rzeczywistości.

Bardzo dobry zbiór. Amen.

Ocena: ★★★★★½

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Krótkie formy literackie, Lekturki, USA i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „„Aranżowane małżeństwa” Chitra Banerjee Divakaruni

  1. krepinska POLAND pisze:

    Rzuć okiem Drogi Zosiku
    w kierunku mojego stosiku!

  2. zosik POLAND pisze:

    Krepinska uprzejmie melduję realizację zadania :-)

  3. krepinska POLAND pisze:

    potwierdzam!

  4. liritio POLAND pisze:

    To tak do poprzedniego twojego wpisu, jestem ciekawa, jak Ci się spodoba „Lala”, bo ja pamiętam, że czytałam to na wakacjach i mnie wciągnęło, ale babcia, o której pisze Dehnel była kobietą, którą bym w rzeczywistości udusiła na pewno. Może i postać barwna, ale trochę antypatyczna. Co jest dziwne, bo zwykle postaci z książek im mają więcej wad, tym bardziej są interesujące. Szczególnie te egoistyczne.

  5. krepinska POLAND pisze:

    Zosik,zapominasz się!

  6. Judytta POLAND pisze:

    Może się kiedyś na nią skuszę jak będę mieć chęć na takie klimaty bo bardzo dobrze wspominam opowiadania Lahiri :)

  7. zosik POLAND pisze:

    Liritio no to narobiłaś mi smaka :)
    Krepinska przepraszam i już się poprawiam ;)
    Judytto gorąco Ci polecam ten zbiór.

  8. chihiro FRANCE pisze:

    Ale fajowo, musze tez w takim razie siegnac i po opowiadania :) Dziekuje, Zosiku, za zwrocenie na nie mojej uwagi.

  9. zosik POLAND pisze:

    Cała przyjemność po mojej stronie :) I z przyjemnością skonfrontuję moje refleksje z Twoimi Chihiro.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>