Dlatego będzie tylko kawałek stosika – z bibliotecznymi łupami – zamiast całego, żebym nie wyszła na taką w szponach nałogu (którą zresztą jestem, ale ciii, nie mówcie tego mojej mamie – ona się zmartwi, gdy dowie się, że jej dziecko jest ofiarą uzależnienia).

Ten niebieski tom to „Pałac snów” Ismaila Kadare. Reszta chyba widoczna :-)
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Ty mnie chcesz naprawdę zdenerwować:)
A mnie dopadła niemoc czytelnicza ;( Co z tego, że mam książki, które chcę przecztać ;( Co z tego, że kuszą mnie i kuszą ;( Nie mogę czytać, Ratunku ;(
Świetne łupy:) Ja omijam bibliotekę wielkim łukiem, by spełnić ambitne postanowienia zlikwidowania stosiku przyłóżkowego do końca roku;)
Chiara: Oj tam od razu zdenerwować. O co Ty mnie posądzasz ;)
Matylda: Właśnie! Zauważyłam, że coś nie halo, bo nie piszesz o nowych czytankach. Nie powiem, żeby mnie nie to nie martwiło, ale na niemoc czytelniczą chyba nie ma lekarstwa. Trzeba przeczekać, choć na mnie zawsze nieźle działało przeglądanie książkowych blogów ;)
Ania: Też bym chciała omijać biblioteki szerokim łukiem, ale niestety książki oddawać muszę, a skoro już jestem to na nic zdają się zapewnienia, że wezmę najwyżej jedną. Taaaaa i tak za każdym razem znajduje więcej niż mogę wypożyczyć ;)
Są stosiki, na widok których uginają mi się kolana:) Pierwszorzędne łupy biblioteczne Zosik! I Shimadę zdobyłaś, ojojoj… Miłego czytania!:)
Reszta właśnie nie za bardzo widoczna – interesuje mnie ten rząd książek z tyłu, schowany za stosikiem :)
Zosiu, rzuciłam Ci wyzwanie, może się przyłączysz? http://matyldabo.blogspot.com/2008/11/alfabet-filmowy.html
wow!!!!!!!!!!
Gdybym ja wrzuciła swój stosik… Wolę nawet nie liczyć książek, które czekają w kolejce…
Od „Malarza świata ułudy” zaczęłam czytanie Ishiguro (miałam wtedy niczego nie brać z biblioteki, ale ten tytuł mnie zaczarował – inna sprawa skąd ja się wzięłam między półkami, żeby ten tytuł zobaczyć – ale nie żałuję).
Foxinaa: A tak sobie stało na półce, zakurzone, zapomniane, więc przygarnęłam. Lubię opiekować się takimi zbłąkanymi książkami (zwłaszcza japońskich autorów).
Er_minia: Kiedyś obfotografuje moje książki. Myślę, że to będzie dobry pomysł ;)
Matylda_ab: Zaraz sprawdzę o co chodzi ;)
Mary: To dobrze czy źle?
Karolina: Dlatego ja profilaktycznie wrzuciłam tylko kawalątek.
„Malarz…” również i dla mnie będzie początkiem przygody z Ishiguro. Mam nadzieję, że to będzie udany początek ;)
O, słuszne postanowienie! Widzę, że nie kupujesz książek ‘na metry’, nie masz ich poukładanych według kolorów okładek, więc nie masz czego się wstydzić ;)
jasne ze dobrze :)))
żle że nie czytałam z tego nic ;)
Pingback: Zachłanność to straszna cecha…
Czekam na recenzje Shimady i Ishiguro :)
Podoba mi sie ten Twoj kopczyk :) Od czego zaczniesz lekture? Mnie kusza Kadare i Lagerkvist, a „Malarza swiata uludy” czytalam, ale kompletnie nie pamietam, o co tam chodzi. Mam takie samo zacmienie, co Ty i Chiara w stosunku do Yoshimoto…
Er-minia: Nie, na metry nie kupuje. Ja gromadzę na kilometry ;)
Mary: Sprawdzę co warte czytania ;)
Germini: Też jestem ich bardzo ciekawa.
Chihiro: Och na Lagerkvista ostrze sobie ząbki wyjątkowo intensywnie. A te zaniki pamięci to jakaś domena japońskich literatów? Choć z Ishiguro to chyba bardziej Anglik niż Japończyk.
wiesz,lubię Cię:) u mnie też Valentino stał koło ple(bo nie lubię) Vademecum piwa:P ale już schowałam gdzieś,żeby go nie widzieć! Ale Valentino czeka cierpliwie w kolejce na przeczytanie! Też w niedługości zamierzam przejąć kultywowanie stosiku,ale to chyba przed świętami, bo obecnie swe wierzchy ukazałyby m.in. mitologia Kubiaka, starożytna Grecja drogiej Papuci, czterotomowa M.L.Bernhard… ale nie narzekam,bo mnie to interesuje. Na dodatek,w ramach prezentu,będę planować napad na księgarnie:)
Krepinska to „Vademecum piwa” stoi tam właściwie przez przypadek, bo akurat na tej półce ustawiam książki, które nie pasują mi tematycznie nigdzie indziej. Głównie są tam wymądrzania mądrych ludzi, coś tam o filmie, coś tam o Japonii i ten Valentino, który stoi tam już od jakiś 6 lat (sic!). A po co Ci te wszystkie mitologie? Szkoła? Czy hobby?
studia,studia! studiuję w Krakowie historię sztuki:)
Och, to faktycznie wiele tłumaczy :)