Home » Europa, Lekturki, Piękna

„Wyjechali” W.G. Sebald

12 listopada 2008 9 Comments

Do cytowanych przez wydawców (rzekomych) zachwytów krytyki i recenzentów zwykłam podchodzić z ogromną rezerwą. Właściwie nie przykładam do nich większej wagi, bo czego się nie robi, żeby sprzedać więcej? (Na przykład wymyśla farmazony różnej maści – sama sobie odpowiadam). Jednak w przypadku W.G. Sebalda mogłabym się podpisać pod każdą z przytaczanych na okładce opinii, a co do tego, że był to pisarz wybitny absolutnie nikt nie musi mnie przekonywać.

Gdy rok temu zaczynałam czytać „Austerlitz” nic nie wskazywało na to, że czeka mnie literackie objawienie, że z perspektywy minionych miesięcy będę wspominać właśnie tą powieść, jako jedną z bardziej wstrząsających i smutnych, jakie kiedykolwiek czytałam. Z „Wyjechali” było odrobinę inaczej, bo od początku wiedziałam, że czeka mnie literacka uczta i Sebald mnie nie zawiódł, potwierdzając swoją pisarską klasę.

O niezwykłości prozy Sebalda decydują dwa czynniki. Po pierwsze – to tematyka, której dotyka. W „Wyjechali” (podobnie jak w „Austrerlitz”zresztą ) pisarz niejako mimochodem porusza temat drugiej wojny światowej oraz holocaustu, ale czyni to w sposób niezwykle subtelny. Zupełnie jakby nie liczyły się wypowiadane słowa, tylko sensy, który wynikają z ich wypowiedzenia. Sebald podejmuje wciąż te same motywy, które przemykają gdzieś w tle, wspomniane niby ad hoc, a jednak pełniące deterministyczną funkcję względem całej opowieści wpływające na losy postaci. W „Wyjechali” Sebald opowiada cztery historie ofiar – nieofiar holocaustu, bo trudno powiedzieć, że jego postaci w heroicznych okolicznościach przetrwały zagładę. Oni ją przeżyli, elegancko i bezkrwawo, dzięki temu, że wyjechali. Po prostu. W ten sposób dochodzimy do drugiego ważnego tropu jego twórczości – motywu samotności i wykorzenienia. Sebald posiłkując się figurą emigranta pisze o losach współczesnych eremitów. Takim pustelnikiem był Austerlitz, byli nimi również doktor Henry Selwyn, nauczyciel Paul Bereyter, stryjeczny dziadek pisarza (narratora?)  Ambros Adelwarth oraz malarz Max Ferber. Ich (właściwie dobrowolna) alienacja wynikała właśnie z doświadczenia holocaustu, który choć nie bezpośrednio, ale jednak zaważył na ich losach.

Po drugie – styl. Czy może raczej specyficzna pisarska maniera Sebalda, który pisał w sposób wymykający się wszelkim klasyfikacjom. Jego utwory prozatorskie to hybrydy sytuujące się na przecięciu kilku gatunków. Nie sposób jednoznacznie określić również „Wyjechali”, bo ani to fabularyzowany przypowieść o samotności, ani lekko eseizujący zbiór nowel, ani literacki reportaż skomponowany z okruszków pamięci i wspomnień. Pisarz podąża śladami swych postaci, rozmawia, pyta i wspomina. Miesza fakty, wyobrażenia, stare fotografie i fragmenty dzienników. Każda nowela została skonstruowana z takich właśnie ścinków pamięci, które układają się w kunsztowne historie. Każde z tych sebaldowskich  dociekań stanowi osobną próbę rekonstrukcji prawdy, istoty rzeczy w jej najbardziej namacalnej tkance, tyle że ta, niczym pamięć, bywa zwodnicza i ulotna. „Wyjechali” to również opowieść o przemijaniu, o kruchości istnienia czy może raczej kruchości pamięci na temat istnienia. U Sebalda chwiejna jest również granica między fikcją a rzeczywistością, co udatnie podkreśla enigmatyczna figura pierwszoosobowego narratora – opowiadacza, którego jednak nie można kategorycznie utożsamić z samym z autorem.

W.G. Sebald to pisarz osobny, obdarzony nieprzeciętnym talentem literackim (którego kunszt można podziwiać dzięki pięknym przekładom Małgorzaty Łukasiewicz). Jego skromny dorobek literacki sytuuje się gdzieś na obrzeżach współczesnej prozy europejskiej. W mym odczuciu wciąż pozostaje dość mocno niedoceniony, a szkoda, bo to pisarz niezwykły, a „Wyjechali” to po prostu piękna książka.

Ocena: ★★★★★☆

Może Cię również zainteresuje:



9 komentarzy »

  • padma POLAND napisał/a:

    Mam na półce zarówno „Austerlitz” jak i „Wyjechali” i dojrzewam do nich. „Austerlitz” zaczęłam równo rok temu i się rozproszyłam, ale niedługo sięgnę znów po Sebalda, zwłąszcza po takich zachętach!

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Po polsku jest jeszcze jedna książka Sebalda, wydał ją WL, ale tytułu nie pamiętam w tej chwili, natomiast droga Padmo polecam Twej uwadze obie książki, bo na styczeń WAB zapowiada kolejny przekład :)

  • Inblanco POLAND napisał/a:

    Pytanie raczej z tych irytujących, wiem i przepraszam, ale nie mogę się oprzeć: od której powieści polecasz rozpoczęcie znajomości z Sebaldem? Od „Austerlitz” czy „Wyjechali” ? Mam bowiem wrażenie, że ta pierwsza jest trudniejsza, ale to mogą być tylko moje „majaki” bojaźliwej czytelniczki ;)
    „Austerlitz”? „Wyjechali”?

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Inblanco… Faktycznie ciężka sprawa, ale chyba na początek lepsze będzie „Wyjechali”, bo jest bardziej przystępnie napisane. „Austerlitz” jest specyficznie pisane, pamiętam, że przez mniej więcej 200 pierwszych stron bardzo się męczyłam czytaniem.

  • mary POLAND napisał/a:

    dzieki. kolejny autor wart poznania

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Mary koniecznie! :)

  • chihiro FRANCE napisał/a:

    Przepiekna recenzja, jak zawsze zreszta! Czytalam „Wyjechali” po niemiecku, ale bardzo nieuwaznie i chyba w zlym momencie, bo nie zrobilo na mnie tak duzego wrazenie. Wstydze sie tego bardzo i koniecznie bede musiala jeszcze raz, na spokojnie, przeczytac te ksiazke. Za to Gucio Sebalda uwielbia.
    A ta trzecia ksiazka to moze „Rings of Saturn” (nie kojarze polskiego tytulu)? Nie czytalam, ale mam na polce, tfu, w Londynie w przechowalni.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Chihiro, ja tam się Guciowi nie dziwię, bo Sebald jest wspaniały :) Myślę, że warto go przeczytać raz jeszcze i gorąco polecam Ci polskie przekłady Małgorzaty Łukasiewicz, które są znakomite. W bibliotece ostatnio widziałam „Czuję: Zawrót głowy”, ale stwierdziłam, że na razie starczy Sebalda. A co do „Pierścienia Saturna”, to w styczniu ma być polskie wydanie :)

  • chihiro FRANCE napisał/a:

    Na pewno Sebalda poczytam, ale ja mam wszystkie jego ksiazki (poza „Rings of Saturn”) w oryginale, wiec zostane juz przy niemieckim.

Pozostaw swoj komentarz.

Dodaj komentarz poniżej lub trackback z własnej strony. Możesz również skorzystać z RSS.

Lekturki nie tolerują spamu i chamstwa.

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Lekturki sa przyjazne Gravatarom. Zalóż własny, na Gravatar.