„Transsiberian” (2008) reż. Brad Anderson

Wedle życzenia i trochę dla odmiany dziś będzie o filmie. Filmie, który idealnie wpisuje się w mój kanon zimowego kina. Inspiracji dostarczyły mi śnieżne zaspy za oknem, bowiem, podobnie jak Chihiro, uważam, że czytaniu/ oglądaniu trzeba pomagać i pewne (nazwijmy je) produkty kultury dużo tracą, jeśli obcujemy z nimi w czasie nieodpowiedniej pory roku. Myślę sobie, że „Fanny i Alexander” (ba, cały Bergman) albo „Doktor Żywago” (w wersji Davida Leana z 1965 roku) – moje dwa najbardziej ukochane filmy zimowe – utraciłyby przynajmniej połowę swego czaru, gdybym nie oglądała ich w okresie świąt bożego narodzenia. I podobnie rzecz się ma z „Transsiberian” – filmem z akcją umiejscowioną w pociągu przemierzającym zasypaną śniegiem Rosję.

Pokuszę się w tym miejscu o pewną dygresję, jako że pociąg jest jednym z moich ulubionych miejsc rozgrywania akcji, żeby tylko wymienić takie tytuły, jak „Pozdrowienia z Rosji”, „Północ – północny zachód”, „Bilety” czy „Zniknięcie starszej damy” albo mistrzowski „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza z nieodżałowanym Zbyszkiem Cybulskim (film, który zainspirował mnie do tego stopnia, że postanowiłam pojechać pociągiem na Hel i daruję sobie opis mego rozczarowania, gdy okazało się, że już nie wysiada się prosto na plażę). Od teraz do tego zacnego grona dołączył również film Brada Andersona.

Zaczyna się bardzo niepozornie. Przeciętne amerykańskie małżeństwo wyrusza z Pekinu w podróż koleją transsyberyjską. 6 dni w pociągu to bardzo dużo, zwłaszcza w pociągu z arogancką i niekomunikatywną obsługą, z zepsutym klozetem i do tego w sercu skutej lodem rosyjskiej głuszy. Jessie jest nawróconą grzesznicą, Roy dobrodusznym naiwniakiem w złotych okularach. W pociągu poznają ekscytującą parę – Hiszpana i młodziutką Amerykankę, dziwnych ludzi z tajemniczą przeszłością. Carlos fascynuje Jessie, swoją nieuczesaną naturą, która przypomina jej burzliwą młodość. I pewnie dalej jechaliby sobie przez Syberię, flirtując i popijając czaj, gdyby w czasie postoju w Irkucku nie zaginął Roy. Od tej chwili akcja przyspiesza i z obyczajowego ple ple przeradza się w trzymający w napięciu thriller, którego nie powstydziłby się mistrz gatunku – Alfred Hitchcock. Zniknięcie Roya uruchamia bowiem całą lawinę dramatycznych i przerażających wydarzeń, a towarzyszące widzowi od samego początku niczym niepoparte przeczucie, że coś się święci, od teraz przybiera jak najbardziej namacalną formę.

Brad Anderson odwalił kawał świetnej roboty. Nie jest łatwo mnie wystraszyć, ale oglądając „Transsiberian” autentycznie się bałam. Nie byłam w stanie wypracować dystansu względem postaci, przeżywałam każde ich posunięcie. Wynikało to nie tylko z sugestywnej atmosfery, która z każdą minutą się zagęszcza, ale również z faktu, że reżyser buduje napięcie wychodząc od najbardziej pierwotnych lęków: potrzeby bezpieczeństwa, poczucia alienacji, zagubienia w obcej, nieprzychylnej rzeczywistości oraz niemożności porozumienia.

Krzywdzące byłoby określenie„Transsiberian” prostym (niczym konstrukcja cepa) kinem akcji, bo choć sensacyjna intryga stanowi główną oś fabuły, jest to film wielowymiarowy, dający sporo do myślenia, ze świetnie skonstruowanymi i zagranymi postaciami. Andersona interesują moralna dwuznaczność postępowania, nierozstrzygalne dylematy, wybory, których nikt nie chciałby podejmować. W tle przemyka nieprzewidywalna Rosja – zimna, tajemnicza, biedna i niepokojąca. To mocne kino, które na długo pozostaje w pamięci. I wciska w fotel.

Ocena: ★★★★★½

Tylko błagam – następnym razem nie pozwólcie Benowi Kingsleyowi mówić po rosyjsku.

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Filmy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „„Transsiberian” (2008) reż. Brad Anderson

  1. kimura UNITED KINGDOM pisze:

    Świetna recenzja Zosik!Powinnaś pisać częściej o filmach. Tego jeszcze nie widziałam ale po Twojej recenzji obejrze napewno.Pozdrawiam

  2. Ben Kingsley mówił już po polsku, to czemu nie po rosyjsku? ^^
    Widziałam ten film i również mi się podobał, to jeden z tych filmów, na których krzyczę do bohaterki „Nie jedź z nim na tę wycieczkę, zostań w hotelu, z tego na pewno wyniknie coś niedobrego!…” ale ona oczywiście nie słucha i jedzie (zresztą bez tego nie byłoby filmu! *^v^*).

  3. zosik POLAND pisze:

    Kimura: Pomyślę o tym, ale ostatnio coraz rzadziej oglądam filmy (chyba odreagowuję lata, gdy musiałam oglądać ich całe mnóstwo), a jeśli już obejrzę to musi mieć w sobie coś co zainspiruje mnie do pisania. Akurat o „Transsiberian” musiałam napisać :)
    Joanno: Na studiach w ramach zajęć z bodaj teorii filmu czytaliśmy taki sympatyczny tekścik, który był antropologiczną analizą faz identyfikowania się z filmem. Jako przykłada jednej z faz wymieniona była grupa Eskimosów, która zupełnie nie była w stanie pojąć, że to co wyświetlane jest na ekranie nie jest rzeczywistością. Gdy oglądałam „Transsiberian” przypomniał mi się ten tekst, bo ja się zachowywałam zupełnie, jak Ci Eskimosi, którzy nie wiedzieli co to jest kino. Faktycznie Brad Anderson skonstruował film w sposób, który całkowicie angażuje widza, a to spora sztuka.

  4. e.milia POLAND pisze:

    Ciekawa recenzja, bardzo zachęca do obejrzenia filmu, a jednocześnie zaznacza, że może być niepokojąco…
    Ja oglądam mało filmów i często się identyfikuję z tym, co dzieje się na ekranie, często nie umiem wypracować sobie dystansu. Oczywiście wiem, że to nie rzeczywistość, a jednak reaguję bardzo silnie emocjonalnie, czasem film potrafi mnie silnie poruszyć, „rozwalić”, obudzić różne emocje.

    Poza tym, spisałam sobie Twoje tytuły z pociągiem, jako miejscem akcji. Niewiele oglądam takich filmów, chociaż sama podróżować lubię bardzo. Taka jazda pociągiem to przeważnie zapowiedź jakiejś przygody.

  5. zosik POLAND pisze:

    E.milia, tym, że przejmujesz się losami bohaterów zupełnie bym się nie przejmowała ;) Wydaje mi się, że im lepszy film tym ten proces projekcji-identyfikacji silniej się objawia ;) Ja też lubię podróż pociągiem. To mój ulubiony środek transportu (zaraz za samolotem). W ogóle mam sentyment do wszystkich szynowych pojazdów. Swoją drogą podróż koleją przez Syberię jest mym marzeniem od dawna, ale akurat po tym filmie jakoś troszkę mniej… ;)

  6. chihiro FRANCE pisze:

    To prawda, Zosik – koniecznie musisz czesciej pisac o filmach! Koniecznie musze obejrzec ten, zwlaszcza, ze Gucio marzy o podrozy koleja transsyberyjska juz od lat (ja mam co do tego pomyslu mieszane uczucia).
    Takze bardzo lubie podroze koleja i lubie ogladac ‘kolejowe’ filmy. Dorzucilabym jeszcze do Twojej listy „The Darjeeling Limited”, „Runaway Train” i „Pociag zycia”. Bardzo ladnie pociag tez pokazany jest w „Ed Wood” i „Zhou Yu’s Train”.

  7. chiara76 POLAND pisze:

    o rety, aż mnie zmroziło;)
    czy to do dostania jest ogólnie, czy jakieś trudne, bo aż mnie zaciekawiło…

  8. Simon ITALY pisze:

    No to już mam smaka na zobaczenie tego filmu! Zapowiada się fascynująco niczym „Morderstwo w Orient Expressie” Agathy Christie!
    Dzięki za piękną recenzję! Pozdrawiam serdecznie!

  9. zosik POLAND pisze:

    Chihiro: Ja też marzyłam o podróży koleją Transsyberyjską, ale od niedawna tak jakoś odrobinę mniej ;) O filmach postaram się pisać od czasu, o ile obejrzę taki, który mnie zainspiruje do pisania. Akurat ten Brada Anderssona jest tak udany i taki zimowy, że musiałam o nim napisać :)
    Swoją drogą zupełnie zapomniałam o “Zhou Yu’s Train”. To faktycznie bardzo ładny film z jedną z mych aktorskich ulubienic – Gong Li. „2046″ też zapomniałam dodać.
    Chiara76: W Polsce niestety film nie ukazał się na DVD. Proponuję poszukać w bezdennych czeluściach internetu ;)
    Simon: Dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że smak Cię nie zawiedzie :-)

  10. e.milia POLAND pisze:

    Ja się tym nie przejmuje, tylko czasem mój chłopak się dziwi :) Też uważam, że im lepszy film, tym więcej własnych odczuć i emocji wzbudza. I właściwie to lubię takie filmy, tylko czasem oglądanie ich staje się aż wyczerpujące psychicznie.
    No właśnie, ja też marzę o podróży koleją transsyberyjską i myślę, że kiedyś się wybierzemy, bo mój chłopak chyba marzy o tym jeszcze bardziej… ale rozumiem, że ten film do tego nie zachęca ;)

  11. chiara76 POLAND pisze:

    a nie, to odpada, ale dzięki za info;)

  12. zosik POLAND pisze:

    E.milia: Wczoraj oglądałam z Lubym „Ośmiorniczkę” i przeżywałam te bzdurki płynące z ekranu, jak jakaś trzpiotka. To brzmi niemal, jak starcze zdziecinnienie ;)
    Chiara: Może jednak? http://www.amazon.com/Transsiberian-Woody-Harrelson/dp/B001CIOCJ4/ref=sr_1_1?ie=UTF8&s=dvd&qid=1227691908&sr=1-1

  13. kemotalamot POLAND pisze:

    Dziękuję za recenzję, koniecznie muszę obejrzeć ten film!

  14. zosik POLAND pisze:

    Kemotalamot koniecznie! Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

  15. Judytta POLAND pisze:

    Zosiku recenzja rewelacyjna!!!
    Nawet nie słyszałam o tym filmie to dam Znać mojemu może gdzieś go wyjadziemy :))
    Naprawdę mocno zainteresował opis choć już wcześniej zaglądałam tylko że tak casem bywa iż nie ma się głowy do wpisywania komentarzy.

  16. zosik POLAND pisze:

    Judytto koniecznie!!! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>