“Dolina Muminków w listopadzie” Tove Jansson
Obiecałam sobie, że przeczytam w listopadzie i tak też uczyniłam, choć aura za oknem bardziej predysponowała ku czytaniu o muminkowej zimie, ale cóż – miał być listopadowy weekend, więc był, na przyszłoroczny czekać nie miałam ochoty. W tym miejscu wyznać jednak muszę (i to nie bez przykrości), że właśnie ta część cyklu pióra pani Jansson najmniej przypadła mi do gustu. Bez trudu zresztą znajduję po temu powód – zbyt mała ilość Muminka w Muminkach, a dokładnie (nie bójmy się tego słowa!) - ilość zerowa, bo „Dolina Muminków w listopadzie” ma Muminki tylko w tytule. Nie mogę ukryć mego rozczarowania, bo zamiast idealnej rodziny trolli dostało mi się zbiegowisko dziwadeł rozmaitej maści, na czele z obrzydliwie gderliwym Wujem Trujem, który faktycznie potrafi zatruć życie każdemu, kto dopuści go do swego najbliższego otoczenia. Cała sytuacja tym bardziej dla mnie irytująca, bo akcja powiastki rozgrywa się w domu państwa Muminków pod ich nieobecność. Ja wiem, że oni sobie wielce cenili gości i nigdy nie zamykali drzwi na klucz, ale moi drodzy – gościnność ma swoje granice. Wstyd, aż tak się szarogęsić na cudzych włościach, nie wspominając już o tym, że po prostu nie wypada wypędzać Przodka z komina, albo grzebać po szafach. A fe.
Nie było źle, ale nie było też szczególnie czarująco. Tym razem jestem czytelniczką zawiedzioną.
Ocena: 














Ah, mnie też kusi sięgnięcie po Muminków, chociaż już wiem, że nie po tą część. Bajką w telewizji się nie zachwycałam, chociaż oglądałam, książeczki przeczytałam ze dwie, ale tak dawno, że nic z tego nie pamiętam. Ciekawa jestem, jak teraz bym to odebrała.
“Dolina Muminków w listopadzie” to moja ulubiona część serii, czytam ją od wczesnego dziecięctwa często, szczególnie w listopadzie. Jest magiczna i niesamowita właśnie dlatego, że nie ma w niej Muminków, że jest nostalgiczna, trochę przerażająca, trochę smutna, trochę depresyjna, bardzo szara i deszczowa… Jedna z moich lektur wszechczasów! *^v^*
E.milio Muminki są świetne! Powolutku sobie je odkrywam, bo nie czytałam, gdy byłam mała (zresztą ja w ogóle wówczas nie czytałam). Mam z tego mnóstwo przyjemności, bo choć są to książeczki pisane z myślą o dzieciach nic a nic się z nich nie wyrasta. Zabawne, ciepłe, pełne uniwersalnych prawd i z pięknym przesłaniem. Na prawdę uwielbiam :)
Joanna: A widzisz mnie wkurzało to panoszenie się obcych po muminkowym domostwie i cały czas czekałam, aż wróci rodzinka, albo chociaż Buka wyjdzie zza krzaczka. A tu nic. Tylko wuj Truj, Filifionka i zdystansowany do tej całej menażerii Włóczykij. Wolę “Zimę”, które zapewne jak tylko spadnie śnieg raz jeszcze przeczytam.
Mnie Muminki w dzieciństwie nie zachwyciły. Czekam aż moja córka do Muminków dorośnie i spróbuję jeszcze raz.
O, ja też nie przepadałam za “Muminkami” w dzieciństwie, odkryłam je dopiero na studiach. Najbardziej lubię wspomniane dwa tomy: “Zimę…” za postać Buki i moment, gdy Muminek się budzi i odkrywa, że wszyscy śpią. Najbardziej jednak, jak Joanna, “Dolinę… w listopadzie”, właśnie za pozorną nieobecność Muminków, za ich wyglądanie przez pozostałych bohaterów, za inny obraz Mamy Muminka, i za ostatnią scenę, gdy na horyzoncie majaczy światło zbliżającego się statku.
czekam na opinię na temat Złodziejki, bo mam ją w schowku jako że chcę ją czytać:)
Ja chyba od tej czesci zaczelam znajomosc z Muminkami i faktycznie zdziwiona bylam, ze ich w tej ksiazeczce wcale nie ma! Ale i tak podobala mi sie bardzo! Zimowe Muminki tez juz przeczytalam w tym roku, pospieszylam sie :) A czy znasz/czytalas “The summer book” i “The winter book” Tove Jansson?
A ja znalazłam właśnie w domu u rodziców jakiś stary, zapomniany egzemplarz książki “W Dolinie Muminków” i właśnie siadam do czytania :)
zawsze sie utożsamiałam z Włóczykijem :)
Dolina Muminków w listopadzie to chyba faktycznie najbardziej ponura częśc serii. Wszyscy są tam tacy zagubieni i nieszczesliwi! Moje ulubione tomy to W Dolinie Muminków, Pamietniki Tatusia Muminka (ktore wiele spraw wyjasniaja i powinny byc chyba czytane na początku serii) oraz Kometa nad Doliną Muminków, gdzie Muminek po raz pierwszy spotyka przyjaciół, ktorzy mu beda towarzyszyc w nastepnych tomach. Lepiej skończe, bo o Muminkach mogłabym na okrągło. Tylko zapytam, czy moze udało Ci sie przeczytać “corkę rzeżbiarza”, biografie Jansson? Ja na te ksiazke poluje bez skutku juz kilka dobrych lat.
Zosiku, z innej beczki, poratujesz u mnie we wpisie o tych blogach książkowych? Mroki jakoweś na mnie zapadły najwyraźniej, bo po przeczytabiu gazetę wyrzuciłam, a dziewczyny tego znaleźć nie mogą. Może wspomożesz?
[...] … dalej » [...]
Dziewczyny przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz :)
Aniu, ja w dzieciństwie nie czytałam Muminków, ale oglądałam japońską wersję w czasach dobranockowych. Czytać zaczęłam dopiero rok temu i konsekwentnie po kawałku, ale za to nie w kolejności kompletuję cały cykl.
Literaturko “Zima” jest cudowna :) Mam z nią zresztą mnóstwo miłych wspomnień, bo zabrałam ją z sobą rok temu na weekend do Wiednia i teraz, gdy o niej myślę od razu przypominają mi się miłe chwile w Austrii.
Kalio “Złodziejka” prawie skończona. Myślałam, że uda mi się zaliczyć ją w ciągu weekendu, ale niestety objętość odrobinę mnie przerosła. Myślę, że dziś wieczorem się z nią rozprawię.
Chihiro nie znam ani jednej, ani drugiej. To coś muminkowego czy zupełnie w innym klimacie? “Zima” czeka na przeczytanie, gdy spadnie śnieg.
E.milia i jak się podoba?
Mary a ja chyba z nikim się nie utożsamiam, choć bywam wredna, jak Mała Mi :) Ubóstwiam Muminki za całokształt :)
Peek-a-boo myślę, że “Kometa…” będzie następna na celowniku (oczywiście pomijając “Zimę”), choć może jednak “Tatuś Muminka i morze”… A co do “Córki rzeźbiarza” wydaje mi się, że widziałam ją w jednej z moich bibliotek, ale póki co to jeszcze nie ten moment na czytanie o Tove.
Chiara chyba nie nadam się do ratunku, bo gazetę wyrzuciłam… :(
Nie, Zosiku, to nic muminkowego. To dwie ksiazki – jednej ‘akcja’ dzieje sie zima, drugiej latem. Babcia spedza czas z wnuczka i jest to takie nicnierobienie, ale cieszenie sie malymi przyjemnosciami, dostrzeganie piekna w przyrodzie (bo rzecz sie dzieje na prowincji skandynawskiej). Zaczelam czytac wiosna “The Summer Book” i musialam z jakiegos powodu, nie pamietam konkretow, oddac z powrotem do biblioteki nieprzeczytana, ale slyszalam o obu ksiazkach same dobre rzeczy, wiec kiedys jeszcze po nie siegne.
A Muminki tez poznalam dopiero rok temu, moja siostra i Ty rownoczesnie niemal mnie zainteresowalyscie, w dziecinstwie bajki japonskie o Muminkach strasznie mnie nudzily.
Znasz komiks o Muminkach? We Francji i Anglii to teraz wielki hit, wszystkie tomy skomiksowane w jednym duzym albumie, te same rysunki, calkiem ladne. Nie wiem jak dzieci francuskie, ale angielskie raczej Muminkow nie czytaja…
Zosiku, zaczynam wierzyć, że padłyśmy ofiarą zbiorowej halucynacji, czy coś w ten deseń;)) Ale dzięki za pomoc;0))
A ja, na ten koniec, powiem, że mi najbliższa ze wszystkich jest kto? Mała Mi. Bo na jej obraz, tudzież przeciwieństwo, zostałam pewnego razu ochrzczona: Mała Bo. ;)) (bo przy moim wzroście Mała jest zaprzeczeniem stanu faktycznego) ;)) (ale charakterek momentami się zgadza) ;))
Ooo Muminki czytasz:):):)
Ja rozpoczęłam przygodę z Muminkami już na początku podstawówki i z biblioteki osiedlowej dla dzieci wypożyczyłam wszystko co mieli o nich:):) Troszkę dawno to już było i nie pamiętam z tego wiele ale były to moje ulubione książki zaraz obok Przygód Mikołajka:) A dobranockę z Muminkami też lubiłam i zawsze nie mogłam się jej doczekać:)
pozdrawiam:)
Czytałem wszystko, co napisała Tove Janson i uważam, że “Listopad” jest najpiękniejszą książką z cyklu o Muminkach, ale też najtrudniejszą dla “zwykłych” czytelników.
Nie ma w niej radosnych zabaw i wybryków.
Jest za to dużo o samotności i niezrozumieniu.
Obok niej na piedestale stawiam “Tatusia Muminka i morze” – dorównuje głębią, ale jest o czym innym: o próbie poznania i opisania świata.
Chihiro obie książeczki zapowiadają się cudnie i widzę, że zostały przetłumaczone na jeżyk polski. Hmmm… Wygląda na to, że będę musiała się zapisać do jakiejś dziecięcej biblioteki ;) A co do angielskich dzieciaków – ich strata, ale Anglosasi mają to skrzywienie, że poza sobą świata nie widzą, więc trudno się mówi – ich strata :)
Chiara tym razem byłam pewna, że czytałam ten felieton plus miałam świadka w postaci Lubego, który też czytał.
Matylda też czuję pociąg do Małej Mi, ale staram się poskramiać mą wredną naturę, zwłaszcza, że kilka takich “małychmi” mam w najbliższym otoczeniu.
Paulina, tak czytam z lubością – nadrabiam dzieciństwo.
Hanky, czyli wg ciebie jest “zwykłym” (w domyśle gorszym) czytelnikiem? To, że “Dolina Muminków w listopadzie” nie przypadła mi do gustu tak bardzo, jak reszta to nie kwestia wyrobienia czytelniczego tylko gustu. I nie uważam, że jest to najtrudniejsza część. Owszem – najsmutniejsza.
sprawa się wyjaśniła, przy czym wyszły na jaw ciekawe informacje;) Pozdrawiam.
A ja chyba jestem Mimbla, chwilami takze Mama Muminka, czasem Wloczykijem, ale chyba najwiecej mam z Mimbli (ale w sumie slabo ja jeszcze znam, wiec moge zmienic zdanie). Gucio za to jest wykapanym Tatusiem Muminka, chce by kazdy go kochal i podziwial (ale tak niegroznie, zadufanie w sobie mu nie grozi), za to czasem ciagnie go do Hatifnatow… Czy kazdy moze siebie i swoich bliskich odnalezc wsrod postaci muminkowych?
Zapraszam do mnie – czeka niespodzianka. Pozdrawiam
ja zawsze identyfikowałam się z Małą Mi – jestem złośliwa i wredna,a także malutka:) co by nie powiedzieć, Muminki to jeden z powodów dla których chcę się uczyć szwedzkiego…już niedługo może:) a co do ‘Lata’, to właśnie od jakiegoś czasu myślę o nim intensywniej…
Zosiu, znowu Twoja strona wariuje. Wczoraj była w ogóle niedostępna, a dziś wygląda tak jak kiedyś. Pamiętasz jak opisywałam Ci, że prawy margines zniknął i pojawił się po lewej stronie na samym końcu strony. A większość ludzi pewnie i tak korzysta z IE, więc widzi Cię tak, jak ja.
A ja się przyznam, że nie lubię Muminków :-/ Jako dziecko to się nawet ich bałam… No wiem, dziwna jestem ;-D
PS. Wczoraj Twoja stronka była niedostępna, a chciałam zaprosić na mój blog po małą niespodziankę :-)
Strona była niedostępna z powodu prac serwisowych na serwerze na którym się znajduje.
Oficjalny komunikat:
2008-12-03 – W dniu dzisiejszym wystapily problemy z dostepem do serwerow w godzinach 19-21. Bylo to spowodowane awaria glownego switcha w serwerowni SBP Leaseweb, wiecej informacji na stronie – http://noc.leaseweb.com/status.php?i=265. Za utrudnienia przepraszamy.
Więc powinno wszystko wrócić do normy.
Matylda_ab – nie widzę problemów przy ładowaniu się pod IE7. Nie gwarantuję działania jeśli masz starszą wersję Internet Explorera. Natomiast gorąco zachęcam do przejścia na bezpieczniejsze i stabilniejsze przeglądarki jak Firefox czy Opera.
Dziewczęta wybaczcie mi moją (chwilową mam nadzieję) duchową nieobecność. Postaram się poprawić i wziąć się w garść (a to nie łatwe, więc proszę o wyrozumiałość). wczoraj wieczorem faktycznie była jakaś grubsza awaria serwera, ale już na szczęście wszystko jest OK
Chihiro: Co do Hatifnatów to powiem ci w sekrecie, że Luby mój ma paluchy u stóp do złudzenia je przypominające. Mimbla to fajna babka, nie to co ta pokrzywiona Filifionka.
Globalistko dziękuję za wyróżnienie :-)
Krepinska: Właśnie jest w tym coś tajemniczego co nieodmiennie mnie nurtuje czemu Finka pisała po szwedzku?
Matylda: Mam nadzieję, że już nie ma tego problemu. Dzięki za info :) Jesteś mym niezawodnym informatorem :)
Magdaleno to jesteś pierwszą, która się tu przyznaje do niechęci do Muminków. Dziękuję za wyróżnienie.
A ja nie na temat, ale… I Love Your Blog :) W sprawie odznaczenia – zapraszam do siebie po dalsze instrukcje ;)
też dręczy mnie ta tajemnica,ale gorsze jest to,że Muminkoland jest w Finlandii,a tam jest dalej i zimniej…
Zosiku,
a co u Twojego Kociątka?
w tyn artykule: http://www.kiedybylammala.art.pl/ol_jansson.html
znajduje sie wyjaśnienie, dlaczego Tove pisała po szwedzku. Jest tu też sporo innych informacji na temat jej zycia. Miłej lektury :)
Dzięki :)
Bardzo lubię “Dolinę Muminków w listopadzie”, mimo braku Muminków. Jest nieco melancholijna, ale też nieodparcie komiczna. Ta psychodrama, jaką sobie zafundowali zgromadzeni w domu Muminków goście! Mnie bardziej przygnębiała “Zima…”, może dlatego, że czytałam ją w dzieciństwie, a “DMwl” znacznie później.
Aaa.. a ja właśnie zakupiłam. Czeka na swoją kolej, a ja tupię nóżkami, by znaleźć czas :)
Bruixa a widzisz dla mnie “Zima” to miód na duszę plus mnóstwo miłych wspomnień z nią związanych.
Pasiakowa oj nie dziwie Ci się, że tak się niecierpliwisz ;)
Дорогой друг! Видимо ты не в курсе, что Туве Янссон написала книгу “В конце ноября” после смерти свой матери. В её личной жизни произошла трагедия. Она выразила свой горе в книге, изобразив его весьма символично – идиллическая муми-семья исчезла. Эта книга о полном одиночестве. Маленький Кнютт – это как бы сама Туве Янссон, которая мечтает о маме, которая ушла навсегда.
А что бы не разочароваться, достаточно было прочитать аннотацию или отзыв о книге в интернете.
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Nocna zamieć" Johan Theorin
przy łóżku "Pokonani" Iriny Głowkiny - wciąż, bo czyta się świetnie, ale powoli ;-)
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane