Home » Lekturki, Piękna, Polska

“Balzakiana” Jacek Dehnel

17 listopada 2008 15 komentarzy

Czytelnicza intuicja (może z maleńkimi wyjątkami)  ostatnio mnie nie zawodzi, a zachwyty nad Sebaldem i „Rebeliantką…” to zaledwie uwertura poprzedzająca entuzjazm (taki przez duże E) towarzyszący lekturze „Balzakian” – przecudnej urody zbioru czterech nowel. Dehnel, ten niepoprawny gaduła słynący ze swego ekscentrycznego upodobania do staromodnego przyodziewku tudzież takiego stylu bycia, zaczarował mnie staroświeckim stylem prowadzenia narracji, eleganckim słownictwem i na wskroś współczesną refleksją. Bądź co bądź od czasu, gdy Balzak popełnił „Komedię ludzką” (lekko licząc będzie to jakieś 160 lat temu) w ludzkiej mentalności zmieniło się wcale nie tak wiele. Każdy kto myśli, że pęd ku karierze i chęć wzbogacenia się za wszelką cenę to współczesne wynalazki… powinien poczytać Balzaka :)

W odgrzebywaniu zakurzonego klasyka jest coś ryzykowanego i pociągającego zarazem, bo na kilometr pachnie odgrzewaniem mocno leciwego kotleta (co grozi niestrawnością), ale i daje kuszące poletko do popisu erudycją, jeśli klasyczny pomysł odpowiednio się przetworzy. Nie sztuką byłaby prosta transpozycja motywów „Komedii ludzkiej” na polskie realia, sztuką już jest uczynienie z nich punktu wyjścia, na którym buduje się osobną intrygę, czarującą i wysmakowaną w dodatku. Takie są „Balzakiana”. Skądinąd Dehnel jest pisarzem szalenie konsekwentnym, bo skoro całym sobą podkreśla swoje inklinacje ku dziewiętnastowiecznej kulturze trudno, aby bawił się w postnowoczesne gierki z narracją i silił się na oryginalność poprzez stosowanie” bełkotu” (jakże typowego dla współczesnych polskich prozaików z „ambicjami”). Miast tego pisze w sposób elegancki, ale i dosadny oraz (co istotne) potoczyście i przystępnie. Wychodzi od balzakowskich motywów, ubiera je w staromodny sztafaż, ale skupia się na współczesności, nawiasem mówiąc dość kurczowo trzymając się polskich realiów (co za kilka lat może się odrobinę na „Balzakianach” zemścić; osobiście nie przepadam za aż tak silnym osadzaniem opowieści w konkretnych historycznych realiach, bo taka literatura dość szybko się dezaktualizuje), co podkreśla co i rusz wspominając o rozmaitych współczesnych fenomenach (np. najsłynniejszej toruńskiej rozgłośni) bądź wysyłając swe postaci do autentycznych plotkarskich pisemek (subtelnie kpiąc z kultu celebrytów).

Podobieństw do balzakowskiej „Komedii ludzkiej” jest tu z pewnością sporo, nie będę się bawić w ich wychwytywanie, bo jedyne czym mogę się wykazać to ignorancją względem francuskiego prozaika. Nie mniej jednak „Balzakiana” (podobnie jak „Komedia..”) z założenia mają być społecznym freskiem, portretowanego z perspektywy losów naiwnych jednostek, które Dehnel (podobnie jak Balzak) poddaje, dramatycznym w skutkach, konfrontacjom. Balzakiańskim światem rządzą specyficzne reguły. To nie tylko wspomniana chciwość i pogoń za sławą, choć te dwa czynniki pełną w nowelach kluczową rolę, ale również małostkowość, głupota, cynizm i wyrachowanie. Dehnel wystawia dobroduszność swych postaci na próbę, z której wychodzą przegrani. To smutne nowele, ale dzięki językowej swadzie i specyficznemu dowcipowi pisarza, nie odbiera się ich jako literatury ponurej, choć przyznać muszę, że w czasie lektury nie raz wzruszyłam się żałością losu jej bohaterów. Jest tu i historia córki kupca bławatnego, która wżeniła się we wschodzącą gwiazdę malarstwa, ale awans społeczny nie był kluczem do szczęścia. Jest historia nieszczęsnej Tońki, w której rodzeństwo widziało worek pieniędzy, a nie człowieka i, gdy ta zaniemogła przerzucali się biedaczką, jak starym sprzętem, którego wyrzucić szkoda, ale trzymać też nie ma po co. Jest i (moja ulubiona) historia wizerunkowego alter ego Dehnela, potomka podupadłej arystokracji, który żył z edukowania córek nuworyszy. Jest i historia zapomnianej gwiazdy piosenki, którą na siłę postanowiono odgrzać. Piękny zbiorek. Bogactwo charakterów (które ewoluują w toku akcji), rozmach kompozycyjny, ogromna siła wyrazu.

Wdzięk, ogłada i erudycja! Smakowite zestawienie godne dobrze wyedukowanej panienki  i właśnie takiej bardzo współczesnej, choć staromodnej z ducha, literatury. Czuję się zresztą literacko ukontentowana, a „Balzakiana”, póki co, są najpoważniejszym kandydatem do miana książki roku.

Ocena: ★★★★★★!

I pomyśleć, że w takich bólach i mękach przedzierałam się przez „Eugenię Grandet”

Może Cię również zainteresuje:



15 komentarzy »

  • Mbmm POLAND napisał/a:

    Ciekawa jestem bardzo tej książki, bo lubię Balzaka i zaczytywałam się z przyjemnością w jego utworach (ze szczególnym uwzględnieniem “Kobiety trzydziestoletniej”);)
    A Ty też napisałaś tak zachętliwie, że aż trudno poskromić ciekawość;)
    Pozdrawiam:)

  • nutta POLAND napisał/a:

    Po Twojej recenzji nic innego nie pozostało jak zainteresować się tą książką:)Natura człowieka się tak szybko nie zmienia, zmieniają się realia historyczne.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Mbmm: A ja nie powiem, żebym lubiła Balzaka, nie dokończyłam szkolnego “Ojca Goriot”, a studencką “Eugenię Grandet” czytałam w bólach i zupełnie nie pamiętam o czym rzecz była (choć teraz kto wie czy do niego nie wrócę, na przykład taka “Kuzynka Bietka” zapowiada się dość frapująco), poza tym nie znałam wcześniej nic Dehnela, więc po książkę sięgnęłam właściwie w ciemno. I teraz obiecuję sobie sięgnąć koniecznie po “Lalę”.
    Nutta: Gorąco polecam :) Jestem pod ogromnym wrażeniem i wciąż żałuję, że to było tylko 400 stron…

  • “Balzakiana” Jacek Dehnel UNITED STATES napisał/a:

    [...] … dalej » [...]

  • mary POLAND napisał/a:

    no ja wyjątkowo Balzaca nie trawię. Może dlatego że jestem po filologii romanskiej i katowano nas Balzakiem dość długo… brrr mam awersje.
    A i “Lala” niespecjalnie mnie zachwyciła. No ale może kiedyś mi sie odmieni ‘;)

  • aglod POLAND napisał/a:

    Książka leży od piątku na stoliku i czeka cierpliwie. Myślę, że nastąpi to bardzo szybko. “Lala” bardzo mi się podobała i mam apetyt na estetycznym językiem napisaną lekturę. :))

  • suggertis FRANCE napisał/a:

    Przesadzaja Panstwo z pochwalami. “Balzakiana” dobrze sie czyta, opowiadania sa zajmujace, chwilami przejmujace. Ale sporo tez tam trywialnosci, niekonsekwencji, niedorobek. I styl, choc potoczysty, irytuje nadeciem i rozjazgotaniem. Nie bardzo tez wiadomo, co to wszystko ma wspolnego z Balzakiem (oprocz tytulow i pastiszu w przypatku pierwszej noweli). Dziwna lektura. Odczuwam jednoczesnie fascynacje i zdegustowanie.

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Mary: Też go nie lubię… Ta “Eugenia Grandet”, ale z drugiej strony “Balzakiania” czytało mi się tak pysznie… Już sama nie wiem. “Lali” nie czytałam. Mam nadzieję, że uda mi się to jednak nadrobić.
    Aglod witaj :) Nie mogę porównywać “Balzakian” do “Lali”, ale myślę, że lektura zaspokoi Twą potrzebę estetycznej lektury :)
    Suggertis zastanawiam się, jak ustosunkować się do Twojego komentarza, bo recenzje z założenia mają być wyrazem subiektywnej oceny i prawdę mówiąc w mym (subiektywnym) odczuciu “Balzakiania” ani nie są niekonsekwentne, ani pełne niedoróbek, bo moim zdaniem jest zbiorek dopracowany i starannie przemyślany, a ja bardzo lubię takie uporządkowane czytanki. Inną sprawą pozostaje kwestia gustu (ale przecież recenzja = subiektywne = z czego ja się tłumaczę? = uwielbiam te dyskusje towarzyszące lekturze) i osobniczych upodobań do tego czegoś co nazywasz “irytującym nadęciem i rozjazgotaniem” – mnie to cieszy i bawi, bo wielbię starodawne zabawy z językiem i figurę przemądrzałego narratora, który pożarł wszystkie rozumy. Zdecydowanie fascynująca lektura :) Pozdrawiam!

  • suggertis FRANCE napisał/a:

    Nie napisalem “pelne niedorobek” tylko “sporo tam nie dorobek”. I podtrzymuje.(Jesli pozwolisz: dopelniacz l. mnogiej to “Balzakianow”, nie “Balzakian”…)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Podtrzymywać pozwolę. Czemu nie. Pozwolić mogę. Czemu nie, choć wyczuwam tu lekko zakamuflowaną nutkę złośliwości osoby, która czuje się mądrzejsza, lepiej wyedukowana i stosuje takie chwyty, aby utrzeć tym głupszym nosa. Utarłeś mi nosa. Składam zatem samokrytykę – nie umiem odmieniać przez przypadki, ha, ale według Twej sugestii nie poprawię, bo w mojej wersji lepiej brzmi ;)

  • suggertis FRANCE napisał/a:

    Ani mi w glowie ucierac komus nosa (moze najwyzej sobie samemu, kiedy np. spostrzegam jak napisalem “w przypadku” w mojej pierwszej wypowiedzi).

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Eeee, ja to jestem roztrzepana gapa i rzadko takie drobiazgi wychwytuję. Niestety głównie u siebie…

  • chihiro FRANCE napisał/a:

    Z pewnoscia przeczytam, Twoja recenzja przekonuje mnie najskuteczniej jak mozna :) W “Lali” sie zakochalam, gorzej juz bylo z “Rynkiem w Smyrnie” choc pojawily sie tam ze dwa swietne opowiadania. Ale w osobie Dehnela odnalazlam takiego pisarza polskiego, ktory mi odpowiada, i bede starala sie sledzic jego poczynania i czytac jego tworczosc. A przemadrzalosc taka, jaka reprezentuje soba narrator w ksiazkach Dehnela, rowniez bardzo lubie :)

  • zosik POLAND (autor) napisał/a:

    Właśnie Chihiro – zwróciłaś mi uwagę, na coś oczywistego co mi zupełnie umknęło – przecież Dehnel jest polskim pisarzem, który pisze o Polsce. Nie darzę naszej rodzimej literatury szczególną estymą, ale po “Balzakianach” zrobiło mi się tak jakoś miło, że jest jakiś Polak, którego książki bardzo mi odpowiadają :)

  • And the winner is (czyli moja dziesiątka) | Lekturki napisał/a:

    [...] „Balzakiana” Jacka Dehnela. Nie dość, że dobre to jeszcze polskie, ale nie jest to jedyna literacka znakomitość, którą [...]

Pozostaw swoj komentarz.

Dodaj komentarz poniżej lub trackback z własnej strony. Możesz również skorzystać z RSS.

Lekturki nie tolerują spamu i chamstwa.

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Lekturki sa przyjazne Gravatarom. Zalóż własny, na Gravatar.