Small talk według rad Jane Austen, czyli o literaturze na niepogodę

W którejś ze swych powieści, Jane Austen zalecała młodym bohaterkom, aby prowadziły konwersację na bezpieczne tematy: stanu dróg lub pogody. Biedaczka chyba jednak nigdy nie była w Polsce, bo gdyby była wiedziałaby, że o temat dróg lepiej nawet nie zahaczać, a pogoda… ciśnienie podskakuje już na samą myśl o tym co wyrabia się za oknem.
Sami widzicie, że w takie dni, jak na przykład dziś, wszyscy w skrytości ducha marzą o L4, które wybawiłoby ich od konieczności wychodzenia z domu na to coś, co niegodne jest nazywania pogodą. Pogadajmy, więc o literackim remedium na jesienną słotę, bowiem jest przynajmniej kilka książek o wysoce krzepiących właściwościach, a także, które po prostu warto czytać, gdy zimno, mokro i ogólnie be.

Niekoronowanym królem w zarumienianiu policzków jest „Mnich” M.G. Lewisa – pochodząca z 1796 roku klasyka angielskiej powieści gotyckiej, która rozgrzewa już samą swą fabułą, zręcznie łączącą grozę z romansem, wątki awanturnicze z satanistycznymi, szczyptę ironii z odrobiną humoru. „Mnich” jest powieścią, której lektura dostarcza niebywałych przyjemności. Z perspektywy czasu bowiem, to co w zamyśle autora miało przerażać – bawi. Bawią zatem i posępne plenery i programowa naiwność postaci, o lekko groteskowym rysie rzeczywistości nie wspominając. M.G. Lewis zdradza bowiem skłonność do przesady. Wszystko jest w „Mnichu” większe, bardziej dramatyczne i afektowane niż można by było się spodziewać. Finał – porywający. Pobudza krążenie!

Wypieki na twarzy zagwarantuje również lektura „Maga” Johna Fowlesa, a powieść ta tym cenniejszym jest remedium na słotę, bo przenosi z deszczowego Londynu w sam środek greckiego lata. Rumienić się będą policzki, jednak nie pod wpływem słońca, a nagłych i niespodziewanych zwrotów akcji, w które obfituje ta niezwykła powieść z tajemnicą. Poza tym „Mag” to uczta dla łowców tropów literackich. Okazuje się bowiem, że John Fowles z natury był figlarzem, który lubił pogrywać sobie i ze swymi postaciami i z czytelnikiem.

Miłośniczkom staroświeckiej literatury, z czystym sumieniem mogę natomiast polecić zaskakująco uroczą „Przekorę” Emmy von Rhoden. Opowieść o pewnej niepokornej panience, która w wyniku rodzinnych perturbacji trafia na żeńską pensję. W szkołach z internatem (i przy okazji w panującym w nich pruskim drylu) jest coś pociągającego. Nostalgia za dawnym porządkiem? Nie wiem. „Przekora” nie jest powieścią odkrywczą. Napisano już wiele jej podobnych powiastek o przyjaźni, nieporozumieniach i smaku pierwszej miłości, jednak w ujęciu Emmy von Rhoden znany temat zyskał nieodparcie czarującą formę.

Jesienna aura wyjątkowo dobrze współgra z posępną literaturą Skandynawii. Nie ma sensu przypominać o Majgull Axelsson, podobnie, jak o Henningu Mankellu, ale na szczęście nie tylko tą dwójkę wydaje się w Polsce, a takie „Ukryte wady” Dunki Elsebethe Egholm zapowiadają się co najmniej interesująco, jako powieść z pogranicza literatury obyczajowej i kryminału, czyli de facto to w czym wyspecjalizowali się skandynawscy prozaicy. Obiecująco wygląda również „Plaża muszli” Marie Hermanson, opowieść pełna tajemnic z przeszłości i zapewne (jak to u Skandynawów) chłodnych postaci z emocjonalnymi problemami.

Jesień to również dobry moment, aby zabrać się za czytanie opaśle grubaśnej prozy obyczajowej, a także publikacji socjologicznych i reportaży. Po przepięknej „Cisza jest dźwiękiem” kusząco (i to zarówno pod względem gabarytu, jak i tematyki) zapowiada się „Instynkt gry” Juli Zeh – na wskroś współczesna powieść o małoletnich nihilistach z Bonn. Co zaś się tyczy literatury non-fiction, czuje się rozpieszczona ofertą wydawnictw, bo naprawdę jest w czym wybierać: „Całkiem Bliski Wschód” Stanisława Gulińskiego, „Obcy z wyboru” Andrzeja Waśkiewicza, „Mińsk. Przewodnik po Mieści Słońca” Artura Klinau, „Nowohucka telenowela” Renaty Radłowskiej, oraz mój niekwestionowany faworyt w tej kategorii – „Obyczaje polskie” pod redakcją Małgorzaty Szpakowskiej.

Dla równowagi, na druga nóżkę, coś ciepłego, pachnącego słońcem i orientem. Nie tak dawno zachwyciłam się „Kolorami miłości” Preethi Nair i już cieszę się na myśl o czekających na stosiku „Stu odcieniach bieli”. Poza tym mam w zanadrzu „Dolinę Muminków w listopadzie” i, nieodmiennie kojarzącą się z leniwymi wieczorami zakrapianymi rumiankową herbatą, trylogię kryminalna Marthy Grimes. Najwyższa pora doczytać brakujące dwa tomy.

Taka będzie moja jesień. A Wy macie jakieś lektury bez których sobie jej nie wyobrażacie?

P.S. Nie wiem, jak to przeoczyłam, ale najnowsza powieść Paula Austera „Człowiek ciemności” jest już do kupienia (i na mojej wish list ;)

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii literacki off topic. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Small talk według rad Jane Austen, czyli o literaturze na niepogodę

  1. matylda_ab POLAND pisze:

    „Mnich” to jedna z tych książek, które zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Jedna z moich ulubionych. No i wyjaśnia moje zamiłowanie do imienia Matylda ;)
    A „Ukryte wady” właśnie dostałam, więc też przeczytam. ;)

  2. Inblanco POLAND pisze:

    Mam 4 żelazne tytuły, które tej jesieni z pewnością przeczytam. Bo pasują na tę porę roku, bo niektóre długo czekały na swoją kolej, bo mam na nie ochotę, bo… a zresztą: czy potrzebne są nam powody do czytania ? P:)

    1. „Kradnąc konie” P.Petterson
    2. „Ta, którą nigdy nie byłam” M. Axelsson
    3. „Grecki skarb” I. Stone
    4. „Tysiąc wspaniałych słońc” K.Hosseini

    Ale to już w listopadzie, bo teraz zabieram się za książki z miejskiego wyzwania.
    To coś za oknem, na literę p, jest paskudne, ale czyta mi się w te ostatnie dni komfortowo. W końcu lampka daje ciepłe światło, herbata odpowiednio rozgrzewa a kocyk i poduchy sprawiają, że czuję się jak w niebie :) Dopóki nie muszę wyjść :(

  3. zosik POLAND pisze:

    Matylda: Powiem tak „Mnich” rulez :) Czytałam na studiach i z koleżanką przeżywałam jego treść, jak pensjonarka :D To sztandarowa pozycja do ponownego przeczytania kiedyś tam, a póki co cieszę się, że zarażam otoczenie miłością do Mnichusia. Swoja drogą Lewis to miał fantazję. Teraz już się takich książek nie pisze… Ale tto chyba nawet lepiej ;) W końcu „Mnich” jest tylko jeden.
    Inblanco: Nie przypominaj mi o lekturach do wyzwania ;) Tyle ich osbie nabrałam, a teraz odłogiem leżą. A plany czytelnicze – smakowite. Axelsson też sobie czeka, ale chyba się szybko nie doczeka. Na szczęście jesień długa (a letnie sukienki już tylko mi się śnić mogą ;)

  4. jeanne_n POLAND pisze:

    No, ja właśnie jestem w trakcie lektury M. Axelsson, a w kolejce czeka, podobnie jak u Inblanco, „Kradnąc konie” i parę innych pozycji :) Z innej bajki to zamierzam poprawić sobie humor właśnie wydanymi rozmowami z W. Allenem. Twoje propozycje super, zwłaszcza że poza „Magiem” nic nie czytałam, więc załapują się na listę potencjalnych inspiracji :)

  5. zosik POLAND pisze:

    Ciekawa jestem czy któraś z nich Ci się spodoba, bo wiesz jak to bywa z gustami ;)

  6. karolina.ja POLAND pisze:

    „Mnicha” czytałam niedawno, bo to jedna z moich lektur na studia. Nie wiem czy słyszałaś związaną z nim anegdotę: Na uwagi, że nie powinno się takiej powieści dawać do czytania panienkom dyrektorka pewnej biblioteki odpowiedziała, że nie widzi przeszkód, ponieważ ona przejrzała wszystkie egzemplarze i podkreśliła gorszące fragmenty, aby panienki wiedziały co omijać. :)

    A ja polecam na jesień „Zaklęty dwór” Walerego Łozińskiego (również moja lektura, jak widać całkiem przyjemne rzeczy nam zadają).

  7. zosik POLAND pisze:

    Zanotuję i będę mieć na uwadze. Chwała wszystkim, którzy dają „Mnicha” na lekturę, bo pewnie ta cudna powieść odeszłaby w zapomnienie, a tak może głosić wieść o niej.

  8. karolina.ja POLAND pisze:

    O, chwała. Zgadzam się. Pewnie w innym przypadku nie przeczytałabym jej (a może przeczytałabym pod Twoim wpływem, ale nigdy nie wiadomo) a tak zostałam szczęśliwie zmuszona i jestem za to wdzięczna. Czytałam długo, ale z przyjemnością. I od razu poleciłam koleżance z pracy, której również się spodobało.

    A „Zaklęty dwór” czytałam z ebooka, bo nie mogłam go nigdzie znaleźć, ale tak mi się spodobał, że kupiłam na allegro (długo polowałam na wydanie z Prószyńskiego, bo na zajęciach porównałam książki koleżanek i to jest najlepsze: nie rozpada się i litery ma dobrej wielkości).

  9. Dlaczego dopiero teraz piszecie, że „Mnich” posiada jakieś gorszące fragmenty? Teraz nie mogę się doczekać aż ją dopadnę! A przecież tytuł brzmi tak mało zachęcająco:)

  10. zosik POLAND pisze:

    Karolina: „Mnich” nie nadaje się do szybkiej lektury. To typ literatury, która trzeba smakować powoli. Też zostałam szczęśliwie przymuszona ;)
    Zaulek: Sporo tam gorszących fragmentów, właściwie im bliżej końca tym robi się ciekawiej. A tytuł faktycznie niepozorny ;)

  11. peek-a-boo POLAND pisze:

    a ja się wreszcie zabrałam za Angelę Carter, i musze przyznac, ze świetnie sie ją czyta w taką właśnie pogodę.

  12. zosik POLAND pisze:

    Myślę, że Angela Carter to zawsze dobry pomysł. Bez względu na pogodę :)

  13. Judytta POLAND pisze:

    Dziękuję Ci za książki które tu podałaś nastroiły mnie tak romantycznie.
    Ciekawa jestem mnicha bo przypomniałam sobie jak moja znajoma maniaczka książek powiedziała mi że była zgorszona właśnie Mnichem.
    Pozostałe o
    Natomiast coś mnie ciągnie i wypożyczyłam sobie po twoim poście z klasyki „Ambasadorów” H. Jamesa ale jakoś nie wiem co zacząć czytać.

  14. zosik POLAND pisze:

    Judytta: strasznie się cieszę, że mój post wprawił Cię w miły nastrój :)
    Szczerze mówiąc nie przepadam za Henrym Jamesem. Ubóstwiam ekranizacje jego powieści (zwłaszcza „Plac Waszyngtona” Agnieszki Holland), ale już niekoniecznie jego powieści. Czytałam „Europejczyków” oraz „W kleszczach lęku” i obie mnie śmiertelnie znudziły. Może byłam za młoda by go w pełni docenić?

  15. Judytta POLAND pisze:

    H. jamesa podobał mi się bardzo „Portert damy”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>