W końcu:) W nawiązaniu do poprzedniego posta z cyklu stosikowego, tak, udało mi się wreszcie zdybać „Trzeciego człowieka”. O ironio losu, w trzeciej bibliotece. Reszta… Słowa chyba są tu zbędne, więc mam zamiar wodzić na pokuszenie obrazem ;)

Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Aaaa, jaki piękny!:))) Ja bym chciała „Kobiety wypędzone”, Jasienicę, „Księgę ziół” i „Wycieczkowiczów”:) I ciekawa jestem, jak Ci się spodobają „Dzieci cesarza”! A „Konstelacje” i „Dzwon śmierci” są świetne! Miłego czytania:)
Za „Wycieczkowiczów” biorę się zaraz po „Dewey”. Co do reszty mam nie lada zgryz, bo wszystkie wyglądają tak kusząco :)
Suuuper wygląda ten stosik, aż by się chciało od razu siąść w fotelu i zacząć czytać jedną książkę za drugą :-)
Udało się!!! Sorry, ale tyle razy próbowałam tu się wpisać, że po prostu aż muszę sobie krzyknąć z radości :-D Pozdrawiam, M.
Wiedziałam, że w końcu musi się udać :) :)
Ja po przeczytaniu „Cisza jest dźwiękiem” chciałam rzucić pracę;)))
Ależ imponujący stos;))Jestem ciekawa recencji Viewegha. Rozbawił mnie niedawno „Mężczyzna idealny”.Miłego czytania.
och :) Opowiadania z doliny muminków wielbię bałwochwalczo :)
Mbmm: To mnie zaintrygowałaś, nie powiem ;)
Nutta: Też jestem ciekawa czy mi się spodoba
Zosia: Uzupełniłam w końcu brakujące tomy :)
Pytanie: kiedy Ty to Kobieto przeczytasz? ;-))
Odpowiedż powinna brzmieć: w najbliższej pięciolatce.
Podziwiam, podziwiam. Ja już żadnych czytelniczych planów nie robię. Mam w nosie, że wciąż zmieniam kolejność czytania leżących na półkach tytyłów. Postanowiłam żadnych stosów. Żadnych zasad. Spontan. Co wezmę z półki, to czytam. Choć aktualnie czytam 3 książki, co mi na zdrowie nie wychodzi hehe
Ja już też nie planuje. Tzn planuje, ale potem i tak tych planów nie realizuje. Tak jest najfajniej. Nie wiem kiedy ogarnę się z tym stosem, może faktycznie przyda się pięć lat. Kto wie, ale póki co o tym nie myślę tylko, jak przystało na nałogowca, cieszę swe oczy tym zacnym widokiem (inna sprawa, że nie za bardzo mam gdzie ten piękny widok rozparcelować, bo miejsce na regałach się kurczy).
Wyskubałabym sobie co nieco z tego stosiku i schowała na własny regał głęboko-w drugi rząd ;)
A czemu w drugi rząd? :P
Czy to dobrze tak kusić ? :D I wodzić ?
Też bym co nieco uszczknęła dla siebie:)
Mam ten sam problem: ograniczona pojemność półek. I nic tu nie idzie wymyślić mądrego, bo dwa rzędy już mam, wszystkie schowki wykorzystane i co to dalej robić? A jesień wydawniczo zapowiada się bardzo ciekawie…
Pomyślę o tym jutro ;)
o, „Księga ziół” jest piękna i ma ten plus, że można ją sobie niezobowiązująco podczytywać w wolnych chwilach :) „Dzieci cesarza” b. mi się podobały, ale „Dzwon śmierci” jakoś do mnie nie trafił, więc tym bardziej jestem ciekawa Twoich opinii…a w ogóle to nie ma to jak miły dla oka stosik :)
Kala: A czemu nie? Od czasu do czasu odrobina kokieterii nie zaszkodzi :)
Inblanco: Ty mi nawet nie przypominaj o jesiennych nowościach :P
Jeanne_n: „Księga ziół” z pewnością będzie mieć priorytet w czytaniu, bo z biblioteki ją przyniosłam ;)
To się nazywa stosik! Gratuluję. ‘Miastka Zapominane’ czytałam – oryginalna i ciekawa książka, acz bez większych zachwytów. Znać młody wiek pisarki, pewnie gdyby nie on, refleksje, które snuje na kartach swojej quasi-powieści, pozostawałyby w czytelnikach na dłużej ;)
Będę czekać na recenzję Mitchella, gdyż od dawna mam go na oku :)
‘Miastka Zapominane’ już czytałam, przyjemna, acz nie zapadająca w pamięć, lektura. Z niecierpliwością będę czekać na recenzję Mitchella. Od dawna już go mam na niego chrapkę ;) Gratuluję stosiku i życzę miłej lektury! :)
Próba komentarza ;)
Ana nie wiem czemu, ale Twoje komentarze regularnie ląduja w spamowej kolejce, z której muszę je ręcznie wyciągać :( Na szczęście, daje się je wyciągnąć :) Ciekawa jestem „Miastek…” choć przyznać muszę, że wiek autorki budzi we mnie pewną rezerwę.
A ja jestem ciekawa recenzji Vargasa Llosy – tej książki jeszcze nie czytałam.
O, to w tym tkwił sekret. Ostatnio już tylko Cię podczytywałam, bo ostatnim razem jak tak mi się nie chciało dodać to już zrezygnowana zrezygnowałam ;) Ale to nic, najważniejsze, że dajesz radę je wyciągać ;) Przepraszam zatem za dzisiejsze zaspamowanie stosikowego wpisu ;) A wracając do p. Paproty…
Informacji na jej temat poszukiwałam przy okazji pisania recenzji, więc sięgając po książkę nie miałam pojęcia, kto ją napisał. Jednak już podczas lektury powieści łatwo zorientowałam się, że musiała ją pisać osoba młoda. Właśnie przez powierzchowność niektórych komentarzy. Paprota obserwuje rzeczywistość, ale nie zawsze udaje jej się zrozumieć sedno opisywanych zdarzeń. Czasami więc, kiedy krytykuje, sprawia wrażenie obruszającego się na niesprawiedliwość świata dziecka (zwłaszcza kiedy stawia się w opozycji do ‘świętości’ społeczeństwa polskiego), a tym samym mimowolnie banalizuje swoją własną ‘powieść’. Niemniej jednak, sama idea Leksykonu Miastek bardzo mi się spodobała i część jej miastek uważam za wyjątkowo udane. Z niecierpliwością będę czekać na Twoje wrażenia z lektury :)
Zosik: w drugi rzad, bo tam są bezpieczne te najcenniesze. Mało kto grzebie w głąb, z reguły „pożyczalscy” zerkają na to, co na wierzchu-na szczęście!
mbmm – mnie też zaintrygowałaś;) Może spróbuję, bo ostatnio jakoś dziwnie chce mi się pracować, to niezdrowy objaw;)
Ależ rewelacyjny stos! Gruby David Mitchell! To mi przypomina, że muszę się za nim rozejrzeć bardziej, bo na razie tylko wspaniały „Atlas Chmur” czytałam.
Pani Katarzyno :) Witam w mych skromnych progach. „Atlas chmur” mam na oku, tak na przyszłość, bo faktem jest, że Mitchell to bardzo interesujący pisarz.
Mniam, mniam. Lubię oglądać cudze stosiki… chyba dlatego, że często zdarza mi się tam podpatrzeć książki, których sam był w życiu nie znalazł (czytaj: nie wygrzebał w księgarni/bibliotece). Wyszło na jaw moje lenistwo – ktoś elegancko dobiera sobie lektury, a ja tu bezczelnie sobie korzystam z gotowej listy, ekhm, raczej fotografii :-D
Eee ja bym korzystała póki dają (pokazują ;) :P
Imponujący stosik :)))))))))))))))
Zazdroszczę „Stu docieni bieli „!
Strasznie cieszy mnie myśl o książce Nair, którą będę się delektować w jakieś pochmurne popołudnie :)