Lektura znakomitej powieści szwedzkiego klasyka, Hjalmara Soderberga, uświadomiła mi pewien fakt literackiej natury. Od chwili powstania „Doktora Glasa” minęło sto lat, a opowiadana historia wciąż zachwyca świeżością, aktualnością rozważanych kwestii i nade wszystko elegancją. Soderberg stworzył kawałeczek literatury stylowej, ale nie manierycznej. Wyrafinowanej i w dobrym guście, niczym staromodny dżentelmen, który nie rusza się z domu bez melonika i zegarka w kieszonce kamizelki. Na próżno szukać pośród współczesnych prozaików, twórców, którzy potrafiliby równie szykownie władać piórem. Pisać wytwornie i skromnie zarazem.
Soderberg w „Doktorze Glasie” przy pomocy tak niewielu słów zdołał powiedzieć tak wiele o ludzkim jestestwie. Ta miniaturowa powieść okazała się bowiem prawdziwą kopalnią psychologicznych niuansów. W idealnie wyważony i przejrzysty sposób pisarzowi udało się nakreślić fascynujący portret sztokholmskiego lekarza – mordercy. Postaci niepokojąco nietzscheańskiej z ducha, nurzającej się w iście findesieclowym spleenie. Znużony jałowością samotnej egzystencji doktor Glas zdaje się bowiem czuć niczym nadczłowiek pośród tłumu, którym brzydzi się, bo ten nie dostrzega otaczającego zewsząd marazmu. Chce być człowiekiem racjonalnym, wiernym swym zdroworozsądkowym przekonaniom. Człowiekiem, który nie daje się zwieść moralnym dylematom i religijnym podszeptom. Gdy dojrzewa w nim pomysł wybawienia młodej pani pastorowej od gnębiącego ją w łóżku małżonka, podchodzi do kwestii morderstwa, jak do niezbędnego, z medycznego punktu widzenia, zabiegu. Kosmetycznej poprawki na ludzkości. Glas schludnie i elegancko likwiduje problem, czyniąc świat lepszym, bo mniejszym o jednego irytującego człowieka. Zdaje się, że podobne przesłanki przyświecały Raskolnikowowi cztery dekady wcześniej?
Ale „Doktor Glas” to również opowieść o człowieku niekochanym. Samotnym introwertyku z zimnej Szwecji. To również piękny portret sztokholmskiego lata z początku XX wieku. W lekko dekadenckim anturażu, przy kawiarnianych stolikach toczą się dysputy na temat roli religii we współczesnym świecie, seksualności, dylematów moralnych i etycznych. „Doktor Glas” to także próbka literackiej wirtuozerii, bo choć Soderberg dotyka tematów ważnych i ponurych (jak przystało na skandynawskiego pisarza, w dodatku pokłóconego z kościołem), jego powieść ani przez chwilę nie traci fasonu ani przejrzystości. Lapidarna forma dająca poczucia pełności.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- „Karzeł” Pär Lagerkvist 17/12/2008
- „Przystupa” Grażyna Plebanek 25/12/2007
- „Cukiereczki” Mian Mian 04/04/2008
- „Wampir z Ropraz” Jacques Chessex 08/02/2009
- „Zapora” Henning Mankell 21/06/2008
- „Don Juan raz jeszcze” Andrzej Bart 13/01/2009
- „Ognie polne” Shohei Ooka 28/06/2008










Zosik, pięknie opisałaś tę książkę, brawo !! :-)) Teraz mam straszną ochotę po nią sięgnąć, co nigdy wcześniej nie miało miejsca choć wiele razy miałam tę książkę w rękach. Tłumaczę sobie, że to wina okładki – kompletnie nie w moim stylu.
Przy następnej wizycie w bibliotece na pewno ją wypożyczę :-) Dzięki wielkie.
A mi się właśnie okładka strasznie spodobała. Taka mroczna, dobrze oddająca ponure klimaty powieści. Co do treści – jestem bardzo ciekawa opinii innych czytelników ;)
Bardzo lubie Soderberga, choc czytalam jego tylko „Doktora Glasa” i „Mlodosc Martina Bircka” (ta to dopiero jest aktualna!), no i kilka opowiastek. Slyszalas o „Gregorius” Bengta Ohlssona, ktora jest holdem dla „Doktora Glasa”? Ohlsson opisuje przypadek doktora dokladniej, cale tlo historii. Przymierzam sie do kupna, bo powiesc zdobyla rozne nagrody i dostala mase swietnych recenzji.
Nie słyszałam o „Gregorius” :( Ale brzmi nadzwyczaj interesująco, choć przyznać Ci się muszę, że podchodzę z ogromną rezerwą do takich „hołdów”, jak i powieści kontynuacji. Dlatego, na przykład, choć bardzo mnie kuszą dalsze losy bohaterów „Wojny i pokoju” Tołstoja, albo „Dumy i uprzedzenia” zupełnie mnie nie ciągnie ku kontynuacjom ich losów pióra jakiś naśladowców. Jednak powieść Bengta Ohlssona to chyba coś ciekawszego ;)
strasznie podobała mi się ta książka. Trafna recenzja.
A dziękuję :)