90 210 (2008)
Luby słusznie zwrócił mi uwagę, że kiedyś pisałam również o filmach i serialach. Fakt, kilka miesięcy temu było o czym pisać, potem był sławetny strajk scenarzystów, a teraz oczekiwania na trzeci sezon „Dextera”, drugi sezon „Californication” oraz „Damages” (choć ten dopiero na wiosnę), umilam sobie oglądając nową edycję Beverly Hills 90 210 – kultowego serialu w mych cielęcych latach. Jako namiętna zjadaczka wszelkich wykwitów kultury masowej nie mogłam przepuścić takiej okazji :)

Nie powiem, żebym się wychowała na starym BH, bo tak nie było. Moja rodzina w obawie przed zgubnym skutkiem obserwowania rozpasania amerykańskiej klasy próżniaczej tudzież bezeceństw wszelakich, o których dobrze ułożona panienka w moim wieku wiedzieć w ogóle nie powinna, zakazała mi oglądania. Więc oglądałam po kryjomu, sporadycznie, w nimbie kosztowania zakazanego owocu. Z perspektywy tych kilkunastu lat, stara edycja, której, w ramach odgrzania sentymentów, przypomniałam sobie jeden odcinek w ubiegłym roku, jest kompletną bzdurą. Szczerze – lepiej grają w polskich telenowelach. Bardziej finezyjną fabułę ma „Klan”. Jakie jest nowe 90210?
Rżę, jak koń na samą myśl o nim, bo że hollywoodzcy scenarzyści mają fantazję (ułańską fantazję?) to wiedziałam, ale czemu z góry zakładają, że nastolatki mają w głowach sieczkę i czemu wymyślają tak naiwne bzdurki z oczywistym przesłaniem? A może faktycznie amerykańskie małolaty wszystko łykną i pewne oczywistości trzeba mi po wielokroć powtarzać? W każdym bądź razie trywialność fabuły wprawia mnie za każdym razem w doskonały nastrój. Scenariusz, nawet jeśli przyjmiemy (słusznie skądinąd), że ładne kilka lat temu wyrosłam z grupy docelowej, jest porażająco durny. Oscyluje wokół (to ci niespodzianka) sercowych perypetii grupy przyjaciół z liceum, w którym (uwaga) uczy tylko jeden nauczyciel do spółki ze snująca się po holu panią pedagog i świeżo mianowanym dyrektorem. Najwyraźniej więcej nauczycieli nie potrzeba.
Jak żyje się w BH? Luksusowo, szpanersko, bogato, ale niech nie zwiodą was pozory. Amerykańskie nastolatki, też mają problemy. Głównie z własną rodziną, ale nawet jeśli przez czas jakiś ich domem jest noclegownia, los nie pozbawia ich możliwości dojazdu do szkoły własnym kabrioletem.

Nowe 90210 szumnie zapowiadano, jako powrót dawnych bohaterów i na szumnych zapowiedziach się skończyło. Jakimś tam powrót jest, ale w skali mini i przy okazji jest to najbardziej żenujący aspekt serialu. Do tej pory odgrzano dwa przebrzmiałe kotlety – Kelly i Brendę – w rolach na siłę dodanych do głównych wątków, pasujących do małoletniej obsady, jak pięść do nosa. Obie panie wyglądają, jak zużyte przez botoks i życie ropuchy (zwłaszcza Shannen Doherty). I pomyśleć, że 18 lat temu uchodziły za bóstwa.
Krótko: Nowe Beverly Hills 90210 szczerze mnie ubawiło, choć nie sądzę, aby taki był zamysł producentów.
A TU możecie na własne oczy popodziwiać nową-starą obsadę :)
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten post jest jedyny w swym rodzaju ;-)









No cóż, te „stare” aktorki już 18 lat temu miało grubo ponad naście lat, więc teraz im nie ubyło! *^v^* Nie wiem, po co odgrzewać tamten pomysł, chyba dla nowego pokolenia, dla którego tamte historie byłyby niczym „Stare Kino”, trza z żywymi naprzód iść… *^v^*
Odgrzali dla kasy ;) I do tego są to podręcznikowe dwie pieczenie nad jednym ogniskiem: serial dla małolatów plus element, który ma przyciągnąć starszych widzów. Rezultaty dość pokraczne, choć w sumie nie pozbawione wdzięku.
Też będąc małolatą oglądałam BH. Ale żebym przepadała za tym serialem to nie powiem. Wolałam „Z archiwum X” i wstyd się przyznać dwie mydlane opery: „Fiorellę” i „Brzydulę” w wersji wenezuelskiej. To były wtedy dla mnie fajowe seriale. Ale to było kiedyś ;) gusta się obróciły o 180 stopni. Chyba na szczęście dla mnie hehe ;))
A dziś to żadnego serialu nie ogladam, choć gdybym miała możliwość to “Californication” chętnie bym pooglądała (widziałam u znajomych pierwszy odcinek i mi sie podobało). A o nowym BH nawet nie wiedziałam, że powstał. Poważnie. W jakim świecie ja żyję hehe ;))
Też bym nie wiedziała, ale czytam Pudelka, który dostarcza mi codzienną dawkę antykultu celebrytów, czyli idealnego pokarmu dla mej cynicznej natury ;)
Zosiku mam do ciebie ogromna prosbe, kiedys wyslalas mi link do strony o Tiziano Terzani. niestety tamten blog juz nie istnieje a nie moge tego linka znalezc w internecie. czy moglabys przeslac mi link jeszcze raz na http://www.przetrzenkultury.blogspot.com
z gory bardzo dziekuje:)i pozdrawiam
Libreria, ojej, nie przypominam sobie, żebym Ci zostawiała jakiegoś linka o Tiziano Terzani, więc są dwie prawdopodobne odpowiedzi: albo mam totalną sklerozę, albo mnie z kimś pomyliłaś :)
Hehe, ja o tym nowym filmie wspomnialam we wpisie o amerykanskiej telewizji, bo tam go wszedzie reklamuja. Nie ogladalam oczywiscie, ale latwo moge sobie wyobrazic jak jest beznadziejny… Za serialem nie przepadalam, ale ogladalam czasami.
Kiedyś też miałam głębokim poważaniu seriale. Kojarzyły mi się z tandetnym aktorstwem i naiwnymi historyjkami, ale obejrzałam te trzy wymienione w poście (i nie chodzi mi o BH :P) i zmieniłam zdanie.
Ja za to ogladalam z wielka przyjemnoscia „Ally McBeal” i „Seks w wielkim miescie”, ale za absolutnie cudowny uwazalam i nadal uwazam „Szesc stop pod ziemia” – mistrzostwo! Tyle tresci, wspaniale portrety psycologiczne, trzy pierwsze serie ogladalam w TV, dwa ostatnie na dvd, nie moglismy sie z Guciem oderwac i naprawde smutno mibylo, ze to juz koniec, wiecej nie bedzie…
„Sex and the city” to zdecydowanie mój faworyt w kategorii seriali :) Od kiedy zaczęłam go oglądać wciąż marzę o Nowym Jorku – de facto moja fascynacja tym miastem narodziła pod jego wpływem. „Sześć stóp pod ziemią” kusi ze względu na obecność Michaela C. Halla – niepoprawnie czarującego odtwórcy tytułowej roli w „Dexterze” :)
no trudno może nie jest to już takie ważne. pozdrawiam:)
Lubię „Dextera”, Herosów a także Losty.
[...] … dalej » [...]
No coz, mieszkajac przez jakis czas nie dalej jak kilkanascie przecznic od domu uzywanego w serialu, moge powiedziec, ze wiele z tego co pokazane w serialu nie odbiegalo i co gorsza nie odbiega od rzeczywistosci, a wrecz jest normanoscia. Szpan, zycie ponad stan, pokazywanie wszystkich „aktywow”, balowanie i zycie bez planu a chwila, generalnie sa na porzadku dziennym w okolicach BH i plazy, ale coz takie tutaj zwyczaje.
Tak nawiasem to 90210 jest kodem pocztowym BH, ale wiekszosc scen domowych byla krecona w domku na plazy na granicy Manhattan Beach i Hermosa Beach.
Slonce tam bylo piekne, ale ludzie cokolwiek plytcy, chyba ze naplywowi, bo ci to jednak normalni.
Pozdrwionka.
Monie, czyli mam patrzeć na BH (serial, który mnie nieodmiennie bawi swą naiwno-cukierkową aurą) jest pod wieloma względami odbiciem amerykańskiej rzeczywistości? O raju… To ja w swej naiwności myślałam, że to tylko hollywoodzkie wyobrażenie tego, jak nastolatkowie z L.A. chcą żyć.
BH 90210 nie udało mi się w dzieciństwie uświadczyć. W „moich czasach” wchodził już kult Zbuntowanego Anioła, wcześniej Luz Marii, Luz Klarity (mama zakazała mi oglądać z babciami, kiedy przybrany ojciec Klarity powiedział, że odda ją do sierocińca za zniszczenie makiety, co oczywiście zrobiła jej największa przeciwniczka, he he :))
Myślę, że stare BH to już historia, ale patrząc na lukrowany plakat nowszej wersji, nie mogłam się oprzeć i już zasysam pierwszy odcinek (który niedługo zawita do telewizorów, więc nie mam wyrzutów sumienia) i który mógłby zmniejszyć mój prestiż w oczach rodziny, nadwątlony wczorajszym oglądaniem pierwszego odcinka Magdy M. Niestety, chała).
i też oglądam Pudelka. Moim ostatnim przebojem jest domek dla szynszyli czy innych gryzoni za 80 000 dolarów. Bezcenne :)
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki są też tu
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Loteria" Shirley Jackson
oraz
"Gypsy Masala" Preethi Nair
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Marzec: "Sztywniak" Mary Roach
Kwiecień: "Spokojne niedzielne popołudnie" Hanna Krall oraz "Podejrzenia pana Whichera" Kate Summerscale
Maj "Dowody na istnienie" Hanna Krall
Czerwiec "Zagubieni" Daniel Mendelsohn
Lipiec "Moje życie we Francji" Julia Child
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane