„Pamiętniki Tatusia Muminka” Tove Jansson
Ostatnio dowiedziałam się, że nie jestem enerdowską gimnastyczką i siebie nie przeskoczę. Że skomasowana ilość stresu mi nie służą, tak samo, jak branie na siebie zbyt wielu obowiązków. Proza życia dała mi mocno w pięty. Na nogach utrzymuje mnie już chyba tylko siła rozpędu (i żelki z tesco), więc w ramach odreagowywania tych wszystkich nerwo-smrodków (tudzież lekturek dużego kalibru), zapodałam sobie trochę Muminków.
I znów zostałam oczarowana. Tak sobie myślę, że czytanie Muminków to zawsze dobra opcja, a już zwłaszcza, gdy na gwałt potrzeba jakiegoś pewniaka w duchowym podbudowywaniu. Czegoś co serdecznie ubawi, pogłaszcze po główce i opatuli kocykiem, albo (w taki upał jak teraz) trochę przestudzi. W tym ostatnim niezastąpione będzie lodowate tchnienie Buki, która w „Pamiętnikach Tatusia Muminka” objawi się w pełnej krasie jako zła, bo głodna i do tego pozbawiona umiejętności pływania. Oprócz mej literackiej idolki przez pamiętniki przewija się cała zgraja nieznanych mi dotąd przodków muminkowych postaci – ojcowie Ryjka i Włóczykija, rodzina Mimblii i Małej Mi. Najsmakowitsze są jednak postrzelone postaci z drugiego planu: zwariowany Autokrata, który zwykł zwracać się do swych poddanych per starzy i głupi, a także odrobinę zgryźliwy duch, który w zimowe wieczory haftuje na czarnej flaneli piszczele. W pamiętnikach Tatuś wspomina swe smutne dzieciństwo (w sierocińcu dla muminkowych przybłęd kazano mu trzymać ogonek pod kątem 45 stopni!) i obfitującą w przygody młodość wagabundy. Niestety dyplomatycznie przemilcza łajdacki epizod w towarzystwie Hatifnatów (aż strach się bać na czym mogło polegać owo łajdactwo).
„Pamiętniki Tatusia Muminka” to książeczka nie tylko ujmująco ciepła, zabawna, ale również zaskakująco mądra. Ot choćby w takim fragmencie: Chciałbym (…) poważnie przestrzec czytelników przed wielkim niebezpieczeństwem, jakie grozi gdy ktoś z przyjaciół żeni się lub staje się nadwornym wynalazcą. Jednego dnia jest się samowolną kompanią wagabundów, którzy ruszają w drogę, gdy robi się nudno, mogą robić co tylko chcą, cały świat staje przed nimi otworem – aż raptem obojętnieją na to wszystko, przestaje ich to obchodzić. Chcą, żeby im było ciepło. Boją się deszczu. Zaczynają zbierać duże rzeczy, na które nie ma miejsca w podróżnym tobołku. Mówią tylko o małych rzeczach. (…) Przedtem rozwijali żagle – teraz strugają półeczki na porcelanę. Taki mały troll, a może nie ma racji?









Na zawsze moją ukochaną częścią z cyklu o Muminkach pozostanie „Jesień w Dolinie Muminków”, bardzo melancholijna i piękna… ^^
A ja najbardziej lubię Zimę :)
A podobno te nowe wydania „Muminkow” maja bledy. Zdaje sie, ze cos zle skopiowali, albo sama nie wiem co, ale bledy sa i np. Muminek wyglasza kwestie, ktora tak naprawde mowil Ryjek itp.
Z Muminkami spedziłam nie tylko wieszkość dzieciństwa, ale i niemal kazdą sesję egzaminacyjną. W tak zwanym „miedzykuciu” zaczytywałam sie ich ciepełkiem i łagodną mądrością.Ale Muminki to temat nie tylko na osobną notkę-wrecz na cały blog:)
Muminki to bardzo mądra książka, którą czyta się dobrze w każdym wieku…pamiętam, że na jakimś forum gazetowym zastanawiano się, kto z piszących jest jaką muminkową postacią…
Ale, ale czy ta co nie umie pływac to na pewno buka? A nie przypadkiem Ciotka Paszczaka, która sobie przywłaszczyły Gryzilepki? I pokochały za gry edukacyjne?
Karolina błagam Cię Ty mnie tu nie strasz, bo ja bazuję na starych wydaniach, ale brakuje mi 3 części, które mam zamiar sobie dokupić. Czy info o tych bykach to nie jesteś jakieś „urban legend”? Strasznie mnie tym zmartwiłaś
Chiara: dokładnie. Są ponad czasowe i ponad wiekowe ;) Jak kiedyś się dorobię potomstwa to mam nadzieję, że uda mi się je zarazić miłością do Muminków
Peek: ale ty masz pamięć :) No więc ciotka Paszczaka też nie umie pływać, a motyw z grami edukacyjnymi uważam za jeden z najlepszych smaczków „Pamiętników…” (obok piszczeli haftowanych na poduszce). Buka też nie umiała pływać i dlatego udało się uratować ciotkę od gier.
Muminki to klasyka, to cykl, który cały czas jest aktualny, to filozofia i sposób życia :)
Teraz cała serię, po kolei, czytamy Brzuszkowi :)
Ten fragment jest rewelacyjny!! Szkoda, że nie znałam go wcześniej… Mogłabym go wówczas wpisać na karcie z życzeniami kilku parom wstępującym w związek małżeński… :)
Wstyd się przyznać ale nie czytałam Muminków. A przynajmniej tego nie pamiętam. Po tym co napisałaś i co przeczytałam w komentarzach innych Szanownych Blogerek, wiem już czym się ratować w razie pogłębienia się złego nastroju :)
A ja zostałam ochrzczona przez męża Małą Bo. Bo jak zrobię kucyka na czubku głowy, to wyglądam jak Mała Mi. A „Bo” to skrót od panieńskiego nazwiska ;-))
Patekku :) Mam nadzieję, że brzuszkowi się podoba
Pannakotta: Nic straconego, ja po Muminki sięgnęłam też dopiero w zeszłym roku. W dzieciństwie tylko oglądałam japońską wersję rysunkową.
Matylda: Dobre :) Ja mam humorki, jak Mała Mi
Muminki sa bardzo madre! Nie przeczytalam wszystkich czesci, w dziecinstwie nie lubilam Muminkow i poznaje je dopiero teraz, jako dorosla pannica. Poznaje wolno i z wielka radoscia, wrecz delektuje sie tymi trollami :)
PS. Strasznie mily wpis, Zosiku :)))
Och Chihiro ja mam dokładnie tak samo, jak Ty i im starsza jestem tym coraz większą pałam miłością do Muminków :)
Ciężko wyczuć, co brzuszkowi się podoba, a co nie – bo reakcja jest jedna na wszystko – kopniaki :D
Muminki lekiem na całe zło? :) Na to wygląda…
Zosik, tak na mnie wplynelas, ze wczoraj jednym ciagiem przeczytalam „Lato Muminkow” zamiast sie pakowac :))) Zdecydowanie masz na mnie zly wplyw (choc czytalo mi sie cudownie i nie zamienilabym tej przyjemnosci na pakowanie) :)
Strasznie się cieszę Chihiro, że mam na Ciebie zły wpływ :D
I pomyśleć, że do czerwca tego roku nie lubiłam Muminków, zapierałam się nogami i rękoma przed czytaniem książeczek, nie chciałam słuchać historii muminkowych…. aż mnie wzięło. Spróbowałam, ot tak. I wpadłam jak śliwka w kompot, poszukując nowych przygód małych trolli :)
„Pamiętniki” są fantastyczne. Normalnie ciepluchno mi się na serduchu zrobiło, jak przeczytałam u Ciebie wzmiankę o Tatusiowych wspomnieniach :)
Pasiakowa witaj w klubie :) Muminki rządzą :)
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki są też tu
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Loteria" Shirley Jackson
oraz
"Gypsy Masala" Preethi Nair
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Marzec: "Sztywniak" Mary Roach
Kwiecień: "Spokojne niedzielne popołudnie" Hanna Krall oraz "Podejrzenia pana Whichera" Kate Summerscale
Maj "Dowody na istnienie" Hanna Krall
Czerwiec "Zagubieni" Daniel Mendelsohn
Lipiec "Moje życie we Francji" Julia Child
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane