„Notatki przyszłej matki” Risa Green

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie wakacje w pełni :) Także w lekturkach o czym chyba najlepiej świadczy ich dobór. Chwilowo zarzuciłam wyzwaniową „Krakowską żałobę” (napoczętą w pociągu) i rzuciłam się na różowiutkie niczym fuksja „Notatki przyszłej matki”, które nabyłam za złotych dziewięć z groszami w tesco w nocy z piątku na sobotę. Wierzcie mi mili moi, powiastka Risy Green absolutnie więcej nie jest warta :)

Chciałam chick lita – mam chick lita i już wiem (po pierwsze) czemu od czasu do czasu muszę coś takiego poczytać i (po drugie) czemu robię to tylko od czasu do czasu, w otoczeniu wysoce sprzyjającym relaksowi. „Notatki przyszłej matki” to powiastka leciutka jak piórko. Taka, która przyjemnie i bezrefleksyjnie wchodzi jednym uchem i natychmiast wychodzi drugim. Ciekawa jestem czy autorka o przygotowaniach do narodzin dziecka pisała z własnej perspektywy czy stworzyła swoją bohaterkę od podstaw, bez autobiograficznego rysu. W każdym bądź razie Larra jest chodzącym dowodem na to, że wykształcenie nie musi iść w parze z mądrością życiową. Powiedzieć, że ma rozumek, jak Kubuś Puchatek, to obrazić Kubusia ;)

W „Notatkach…” najbardziej uderzyła mnie chłodna kalkulacja bohaterki, żyjącej dla ciuchów (na które lubi wydawać niebotyczne kwoty) i gimnastyki utrzymującej w ryzach jej tłuszczyk. Pod naciskiem zrzędzącego męża, Larra postanawia dać się zapłodnić i to akurat w takim terminie, aby urlop macierzyński połączył się z wakacyjną przerwą, co da jej 6 miesięcy wolnego, więc skoro dla (świętego spokoju), mają już mieć to dziecko, to niech lepiej nastąpi to teraz. Reszta książki to zapis zmagań z rozmaitymi aspektami ciąży, z którymi Larra będzie walczyć do upadłego, bo nic tak jej nie brzydzi, jak brzemienne niewiasty z brzuchami wielkości lekarskich piłek.

Pustak. Lekturka jednak nie do końca taka płonna, bo Risie Green udało się skłonić mnie ku pewnym refleksjom: wciąż bowiem nie umiem rozstrzygnąć co jest bardziej durne – książka czy jej różowa bohaterka?

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czytadło, Kobiece, Lekturki, USA i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „„Notatki przyszłej matki” Risa Green

  1. shalava POLAND pisze:

    Czytałam tę ksiązkę jakieś dwa lata temu i NIC, naprawdę NIC, z niej nie pamietam. No ale o to chyba w takich ksiązkach chodzi – mają przez chwilę zabawić, wyluzować, mózg przy nich odpoczywa, a potem się zapomina:)

  2. vmr POLAND pisze:

    Lubię czasami odmóżdżyć się przy takich lekturkach. I zwykle dobrze się bawię. Jednak jedna taka książka zamiast odmóżdżenia i relaksu przyniosła mi ogromne rozczarowanie i wściekłość. Nawet nie do końca wiem, skąd aż taka reakcja. Chodzi mi o „Blondynkę moralnego niepokoju”. Może moje zniesmaczenie wynika stąd, że autorka, absolwentka filozofii, PRÓBOWAŁA nachalnie przemycić jakieś wypowiedzi filozofów, co czyniła tak nieumiejętnie, że bardzo to raziło? A ja kocham filozofię. Grr…

    I ta książka leży u mnie w domu i mnie denerwuje. Oddałabym ją w… ręce. Niekoniecznie dobre – bo ich szkoda. ;)

  3. matylda_ab POLAND pisze:

    Ech. A ja bym po nią zupełnie nie sięgnęła. Nie żebym nie lubiła koloru różowego. Bo owszem lubię, w połączeniach z pewnymi kolorami daje bardzo ciekawy i intrygujący efekt. A że kokietować facetów lubię: to róż i dekolt czasem wskazany! ;)) To takie moje refleksje, letnie refleksje! ;))
    A poważnie, to wolę dla relaksu wziąść kryminał. To by było o książce. Natomiast czytając ostatnie zdanie Twojej notki myślałam, że zakończysz je wątpliwościami nautry macierzyńskiej, a Ty poddałaś się refleksji „co jest bardziej durne – książka czy jej różowa bohaterka” ;) . Pozdrawiam.

  4. zosik POLAND pisze:

    Shalava – wydaje mi się, że właśnie u ciebie czytałam o książce Green :)
    vmr: proponuję upłynnić na allegro :) Sama chętnie pozbywam się książek, których widok mnie złości. Ale fakt, czasem trzeba się odmóżdżyć. Ja to właśnie czynię ;)
    Matylda: kryminał też mam w zanadrzu. A różowym uwielbiam :) Tak samo, jak czarny :)

  5. kalio POLAND pisze:

    zgadza się , też to czytałam i potwierdzam:)))
    Ale ja tak samo, jak Ty, od czasu do czasu potrzebuję się odmóżdżyć i poczytać coś lekkiego:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>