Mój ulubiony skandynawski pisarz, bo spokojnie takim mianem mogę określić Henninga Mankella (biorąc pod uwagę lekkiego fizia jakiego wykazuję na jego punkcie), potrafi na dzień dobry zaserwować czytelnikowi nieźle podkręconą piłeczkę. Piłeczka inaugurująca „Fałszywy trop” wprost wbiła mnie w fotel. W polu skańskiego rzepaku podpala się nastolatka. Nie wiadomo kim jest, ani dlaczego w tak okrutny sposób pozbawiła się życia. W tym samym czasie ktoś morduje byłego ministra sprawiedliwości – zamieszanego w różne cuchnące sprawki, zgorzkniałego starszego pana, który na emeryturze polubił perwersyjne zabawy w żeńskim towarzystwie. Nie on jedyny ginie z rąk wyrachowanego mordercy – kolekcjonera skalpów, a kolejne coraz drastyczniejsze mordy spędzą sen z powiek całej ekipie Ystadzkiej policji, na czas jakiś odwracając uwagę od samobójczyni z rzepaku.
Jak zwykle u Mankella pierwszorzędny kryminalny wątek przeplata się ze społecznym bagienkiem. Uwielbiam tą przewidywalność, bo choć cykl o Wallanderze napisany jest na jedno kopyto, to jednak z każdej kolejnej części tchnie świeżością. Zaskakuje nie forma czy oryginalne rozwiązania fabularne, ale pomysłowo poprowadzona kryminalna intryga, która wciąga i trzyma w napięciu do końca.
Świetna książka na niepogodę. Mankell wie, jak potrząsnąć czytelnikiem, wie też, jak skutecznie usadzić go w fotelu i zaabsorbować na wiele godzin. Jak zwykle polecam.
Ocena: 





Może Cię również zainteresuje:
- „Morderca bez twarzy” Henning Mankell 01/06/2009
- „Zapora” Henning Mankell 21/06/2008
- „O krok” Henning Mankell 28/04/2008
- „Psy z Rygi” Henning Mankell 20/06/2009
- „Biała lwica” Henning Mankell 08/05/2008
- O uprzedzeniach 14/01/2011
- Laurka dla Henryka 30/07/2010










ja też uważam, że to była jego świetna książka.
Ciekawe, chyba nie znam osoby, której by się jego proza nie podobała…
Coś mi w głowie świta, że bodaj Iceberg trochę była rozczarowana, którąś z części, ale poza tym to chyba same (zasłużone) superlatywy.
A mnie wstyd, bo Henning Mankell to autor, którego książki wciąż stoją na półce nieprzeczytane. Mam zamiar, tylko zawsze coś innego wezmę do ręki. Ale napewno przeczytam. Słowo daję! Ciągnie mnie ostatnio do kryminałów. A biorąc pod uwagę, że znów utknęłam w grubym tomisku, tym razem Orhana Pamuka „Nazywam się Czerwień” i zamiast kontynuować lekturę, zaczynam błędnym wzrokiem wodzić po półce…, to pewnie znów odskoczę. Odskoczyłam i wciągnął mnie Eliade, którego przeczytałam migiem, to może teraz będzie Mankell? ;)
Oj Matylda ja mam też syndrom maślanego wzroku na widok półki z książkami. Tyle pokus wokoło :P
No i udało Ci się! ;) Przy następnej wizycie w księgarnii na pewno coś kupię. Tak czytam i czytam o Mankellu… A z drugiej strony tak wiele mam książek do przeczytania, że zawsze rezygnowałam z zakupu. A może to będzie miłość mego życia? ;)
Oj tego VMR to ja nie wiem :( Mogę tylko mówić o sobie, a tak się składa, że go bardzo lubię nie wspominając już o tym, jak bardzo odpowiada mi styl w jakim pisze.
Zgazdzam się extra książka jak przystało na Mankella :))
Judytta :) Jeszcze cztery tytuły przede mną :)
Pingback: Wallander (2008, BBC) | Lekturki