„Dom Augusty” Majgull Axelsson

Zupełnie inny niż słoneczne „Kolory miłości” (czyli „Beyond Indigo”), a jednak „Dom Augusty” Majgull Axelsson pod pewnymi względami stanowi uzupełnienie powieści Preethi Nair. Obie powieści skrajnie odmienne napisane, przeciwstawne sobie w ogólnej wymowie, a jednak czytane jedna po drugiej, stworzyły interesujący tematycznie zestaw. Obie bowiem opowiadają o starciu kobiet z nieszczęściem. Dla Niny z „Kolorów…” w ostatecznym rozrachunku było to doświadczenie budujące, dla trzech bohaterek „Domu Augusty” niekoniecznie.

Już dawno nie czytałam powieści tak przygnębiającej i zimnej. Do tego trudnej, ba wręcz szorstkiej w odbiorze, pisanej w irytującej manierze. O Majgull Axelsson można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że pisze potoczyście, ale w gruncie rzeczy, ta narzucona chropowatość wyszła na dobre „Domowi Augusty”, który drażni, smuci, złości, zmusza do myślenia. Jest jak jątrząca się rana, jak drzazga pod paznokciem. Axelsson nie pisze dla uciechy czytelnika, który w jej prozie nie znajdzie łatwej rozrywki i podanych na talerzu prostych rozwiązań.

Nagromadzone nieszczęścia i ludzkie tragedie są w „Domu Augusty” niemalże namacalne. Przemoc w rodzinie, upośledzenia, zdrady, niechciane ciąże, wzajemne antypatie przeradzające się lodowatą nienawiść. Nade wszystko zaś wstrząsające jest zobojętnienie, narastająca atrofia międzyludzkich relacji. Augusta, Alicja i Andżelika – trzy główne bohaterki, udręczone emocjonalne kaleki, które szukają swojego miejsca. Swojego małego prywatnego szczęścia. Bezkompromisowa Axelsson nie pozostawia żadnych złudzeń jaki finał będę mieć owe poszukiwania.

Smutna to książka, niepokojąca i zupełnie „niewakacyjna”.

Ocena: ★★★½☆☆

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Feministyczne, Lekturki, Piękna, Skandynawia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „„Dom Augusty” Majgull Axelsson

  1. jane POLAND pisze:

    ale niesłychanie dobra. i kto powiedział, że w wakacje się tylko wypoczywa? trochę trudności w lekturze nie zaszkodzi ;)

  2. zosik POLAND pisze:

    Nie przeczę, że nie zaszkodzi, ale jeśli ktoś nastawia się na relaks w towarzystwie pani Majgull, może się poczuć mocno rozczarowany :)

  3. litera POLAND pisze:

    Za takie nie-wakacyjne uważam książki autorów skandynawskich w ogóle. I choć uwielbiam, choć na półce od dobrych kilku tygodni leżą, a zakup ich okraszony był radością ogromną, to jednak czekają na sobie właściwy czas – pewnie na późną jesień [jesienią depresja mnie nie łapie, więc jej aura idealnie nadaje się na chłodne zazwyczaj, skandynawskie klimaty^^].

  4. Libreria POLAND pisze:

    Witaj Zosik

    na trochę zniknelam ale juz sie pojawilam znowu tym razem w nowej szacie zapraszam http://www.przestrzenkultury.blogspot.com

    Libreria

  5. matylda_ab POLAND pisze:

    Pożyczyłam „Dom Augusty” ostatnio bedąc w bibliotece. Znowu zadziałał czar okładki. Po twojej notce trochę się obawiam, czy uda mi się ją przeczytać. Choć takie depresyjne klimaty lubię. Zobaczę, spróbuję.

  6. zosik POLAND pisze:

    Litera: zgadzam się z Tobą w zupełności, choć literaturę skandynawską tak na dobrą sprawę dopiero odkrywam.
    Libreria: Cieszę się, że powracasz! Zaraz podmieniam link
    Matylda: Okładka fakt piękna, taka a’la Modigliani. Z zainteresowaniem będę czekać na Twoją recenzję.

  7. chihiro UNITED KINGDOM pisze:

    Ja przy tej ksiazce plakalam nie raz. A rzadko mi sie zdarza plakac przy lekturze (plakalam jeszcze przy „Chlopcu z latawcem” Hosseiniego i to wszystko, co mi teraz przychodzi do glowy na temat ksiazek i placzu). Bardzo mnie „Dom Augusty” poruszyl, to piekna i strasznie przygnebiajaca ksiazka, jak bardzo mozna krzywdzic i niszczyc drugiego czlowieka…

  8. zosik POLAND pisze:

    Trochę się boję kolejnych powieści Majgull Axelsson, na czas jakiś muszę odstawić te smuty, tym bardziej, że kolejna ma lekturka – „Listy do Trynidadu” jeszcze bardziej mnie zdołowała.

  9. nutta POLAND pisze:

    Książka „niewakacyjna”, a więc jest to pierwszy krok ku jesiennym smutom.Kolory już nie te…Ja jeszcze nie miałam przyjemności z tą panią, ale jej książki czekają. Pierwszą chyba będzie „Kwietniowa czarownica”.

  10. zosik POLAND pisze:

    Akurat „Kwietniowej czarownicy” nie mam, ale kto wie czy w jakiejś bibliotece jej nie znajdę ;)

  11. Inblanco POLAND pisze:

    Najnowszą Axelsson zostawiłam sobie właśnie na jesień (tak samo, jak Kradnąc konie), bo jak piszą dziewczyny ta pora roku jest doskonała na prozę Majgull. A „Dom Augusty” jest taki, jak piszesz: szorstki i zimny. I pewnie w tym tkwi siła tych książek.
    Nie lubię pytań o ulubionego pisarza (zbyt karkołomny wyczyn jak dla mnie: wybrać jednego. To se neda ;), ale gdybym została już zmuszona, to wskazałabym chyba właśnie Axelsson. Mówię chyba, bo to jednak zbyt duża odpowiedzialność… wskazać jednego… No way ;)

  12. zosik POLAND pisze:

    Fakt: to se neda ;) Mnie również nie pytaj o tego jednego ulubionego – ja mam takich przynajmniej kilkunastu :D Tak samo z filmami i muzyką. W tym przypadku powiedzonko kto kocha wielu nie kocha nikogo zupełnie się nie sprawdza :)

  13. Judytta POLAND pisze:

    Przeczytałam jej tylko „Kwietniową czarownicę”, z racji na dość depresyjne nastroje które są zawarte w jej pozycjach jakoś mnie nie ciągnie by przeczytać więcej , może dlatego że niektóre problemy widniały w moim życiu i szukam przyjaznych nastrojów.

    Mimo wszystko nie znaczy to że całkowicie się odcinam od trudnej literatury lecz trzeba mieć ku temu nastrój bądź chęć.

    Np. co do Mankella to nie mam żadnych oporów ale skandynawscy pisarze piszą na nutę: ciemną, pesymistyczną.

  14. zosik POLAND pisze:

    Trudno byłoby mi się z Tobą nie zgodzić Judytto. Mnie również podświadomie ciągnie ku takim mrocznym klimatom, zwłaszcza w zimne pory roku, a to, że akurat teraz czytałam Axelsson wynika wyłącznie z naglących terminów w bibliotece :)

  15. Judytta POLAND pisze:

    Wiem jak to jest z tymi terminami..
    Często w kilku naraz mam pożyczone i nieraz jest tak że akurat najlepiej czyta mi się książkki z najpóźniejszymi terminem do zwrotu i tak mam teraz ..
    zostało mi kilka dni do oddania i właśnie czytam „Świat kobiet mafii”-ale jest to pozycja którą i tak chciałam zacząć czytać.

    Natomiast w ostatni weekend który był, spędziłam razem 14 godzin pociągiem ( 7 h w jedną i w drugą stronę ), nawet nie myślałam że tak mnie weźmie na czytanie miałam ze sobą:
    „Wesele Anny”, „Potem”-Musso a także „Kobiety dyktatorów”- której przed wyjazdem przeczytałam w 1/3 i co ciekawe wszystkie te w podróży zostały przeczytane + czasopismo, prasa.

    Tzw. „Musso” kończyłam ostatnie strony już w domu bo w pewnym momencie przyszedł lekki przesyt i musiałam w tymże pociągu odpocząć od czytania.

    I tak ubiegły weekend tak mnie nakręcił na czytanie choć inaczej jest jak ma się różne zajęcia i nie jest to jazda np. pociągiem.

  16. zosik POLAND pisze:

    14 godzin w pociągu – nie zazdroszczę ;) Mi w pociągach czytanie nie zawsze dobrze wychodzi, prawdziwą sztuką jest dobranie odpowiedniej do podróży lektury, która w moim przypadku musi czymś wyjątkowo wciągającym, abym mogłam w się w niej zatracić ;) W czasie mojej ostatniej kolejowej podróży przeczytałam pół „Domu Augusty”, który zresztą w mym odczuciu nie nadaje się do czytania małym kawałeczkami, wciągał mnie dopiero po kilkudziesięciu stronach czytanych pod rząd.

  17. be.el. POLAND pisze:

    Od dawna poluję na nią w bibliotece- ale jakoś się mijamy- czytałam tak wiele dobrego i złego o tej książce, że chciałabym wyrobić sobie swoją opinię. Mam nadzieję, że mi się uda:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>