„Włóczędzy Dharmy” Jack Kerouac

Wciąż przecieram oczy ze zdumienia.

Ten przystojniak to Jack Kerouac – czołowy bitnik (nie mylić z bitkiem – takim kotletem ;) i przyczyna jednego z mych największych tegorocznych zaskoczeń w dziedzinie literatury. Bowiem zupełnie nie tego spodziewałam się po spotkaniu z kontestatorami z beat generation, ale po kolei.

O pokoleniu bitników wiedziałam tylko tyle, że byli. Kropka. Nieszczególnie interesowałam się ich pisarskimi dokonaniami, nie mniej jednak aura „kultowości”, która wokół nich się unosi zawsze trochę mnie onieśmielała i kusiła zarazem. Właśnie przez tą pobrzmiewającą tu i ówdzie legendę w duchu demonizowałam „Włóczęgów Dharmy”. Spodziewałam się prozy nieuczesanej i buntowniczej, pełnej sprzeciwu wobec zastanego świata i nade wszystko rozmaitych form wyrażania owego sprzeciwu. Krótko mówiąc nastawiłam się na sex, drugs and rock&roll, a dostałam literaturę kojącą, z której emanuje wszechogarniający spokój. Częściowo autobiograficzna powieść Kerouaca, owszem jest świadectwem kontestacji wobec nastawionego na konsumpcję amerykańskiego stylu życia, a i trochę seksu & drugów się w niej znajdzie, są też mocno zakrapiane imprezy, ale nie one stanowią główny wątek tej hipnotycznej prozy. „Włóczędzy Dharmy” bowiem to niezwykła powieść o wędrówce, która dla bitników stanowiła sens istnienia. Przy czym Kerouac napisał powieść skromną, wręcz eteryczną, przepełnioną drobnymi radościami życia takimi jak syte śniadanie, filiżanka herbaty pod rozgwieżdżonym niebem czy poranna toaleta w lodowatym strumieniu.

„Włóczędzy Dharmy” to urzekająca pochwała bycia dobrowolnym wyrzutkiem społecznym, którego nie uziemiają zbędne balasty, któremu kilka dolarów w kieszeni, garść rodzynek i własny śpiwór daje nieograniczoną wolność. U Kerouaca jest coś pięknego w tych niekończących się wędrówkach autostopem po Stanach, ale również w doświadczeniu samotności. Po prawdzie nie jest to książka bez wad, momentami ten spokój bywa nużący, a i sama akcja jest bardzo nierówna. Ma kilka spadków, ale są również wzloty w tym absolutnie czarujący opis miesięcy spędzonych w samotni na jednym ze szczytów kanadyjskich gór Kaskadowych.

Kerouac potrafi oddziaływać na zmysły. W jego prozie jest coś co uwodzi od pierwszych stron. Subtelnie pogrywa z emocjami. Hipnotyzuje powolnym rytmem i nade wszystko emanuje spokojem, który niepostrzeżenie udziela się również czytelnikowi. „Włóczęgom Dharmy” w tym roku stuknęła pięćdziesiątka, a czyta się „ich”, jak świeżynkę napisaną przed chwilą.

Na deser smakowity kawałek, pod którym podpisuję się obiema rękami (i dodatkowo nogą): Żałowałem głęboko, że cały świat nie zajmuje się z taką powagą zdrową żywnością, jak rakietami, karabinami i wybuchami nuklearnymi, wydając pieniądze, które mogliby spokojnie i smacznie przejeść, na to, ażeby posłać całą ludzkość do Bozi. [s. 272]

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lekturki, Piękna, USA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „„Włóczędzy Dharmy” Jack Kerouac

  1. karolina.ja POLAND pisze:

    Rzeczywiście, trudno się nie zgodzić z tym cytatem.

    A tak w ogóle – skoro wiedziałaś tylko, że bitnicy byli to i tak wiedziałaś więcej ode mnie. Teraz muszę poszperać i podowiadywać się czegoś o nich, żeby wiedzieć czy mogą mi się spodobać. Cieszę się, że o nich wspomniałaś.

  2. zosik POLAND pisze:

    Karolina do usług i polecam się na przyszłość :)

  3. peek-a-boo POLAND pisze:

    A u mnie na półce „w drodze” Kerouac’a stoi i stoi. caly czas czeka na odpowiedni moment – który jakoś nie może nadejść. inna rzecz, że po pobieżnym przeglądzie, wydaje mi sie bardziej „chropawa” od tej powieści, którą opisujesz.

  4. Witaj niesamowite, że ta ksiązka stoi u mnie na półce juz bardzo długo a ja jeszcze po nia nie sięgnęłam co dzięki Tobie zrobię oczywiście czym prędzej:-)
    podoba mi się u ciebie i pozwolisz, że zostanę targana dodatkowo ciekawościa ludzi, którzy czytają czytają i jeszcze raz czutają!

    Izabela – Libreria

  5. zosik POLAND pisze:

    Peek: Szczerze to wolałabym zacząć od „tej drogi” i uzupełnić ją „Włóczęgami…”, ale jak zwykle wyszło odwrotnie.
    Poza tym „Włóczędzy…” to książka przez którą cały czas przewija się buddyzm.
    Izabela: Witaj i rozgość się :)

  6. chihiro UNITED KINGDOM pisze:

    Ale ciekawe! Tez wiedzialam, ze bitnicy byli, Kerouaca „W drodze” nawet zamierzalam przeczytac w wieku 16-stu lat, ale cos mi przeszkodzilo. bardzo dziekuje za te recenzje, mysle ze na pewno siegne po „Wloczegow Dharmy” :)

  7. zosik POLAND pisze:

    Chihiro mam nadzieję, że Ci się spodoba :) I oczywiście czekam na Twoją recenzję :)

  8. Judytta POLAND pisze:

    Nie czytałam i nawet wcześniej o nim nie słyszałam!

    Ale może być ciekawa, zawsze coś nowego człowiek się dowie jak zajrzy na blogi książkowe:))

  9. padma POLAND pisze:

    No to faktycznie niespodzianka! Ja przymierzałam się kiedyś do „W drodze”, ale właśnie obawiałam się, że to zdecydowanie nie moje klimaty. Tymczasem książka, którą opisujesz, brzmi jak najbardziej po mojemu! Dziękuję, sięgnę po nią na pewno!

  10. zosik POLAND pisze:

    Judytta: Właśnie za to uwielbiam blogi książkowe ;)
    Padma: „W drodze” podobno jest bardziej buntownicze. Sprawdzę osobiście, jak tylko gdzieś dopadnę :)

  11. Asia POLAND pisze:

    Kocham bitników ! A Jack to mój ulubiony pisarz. Absolutny geniusz !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>