Ale, jak na złość, ktoś mi go sprzątnął sprzed nosa. Na otarcie łez pozostało mi wypożyczyć sześć, równie smakowicie zapowiadających się, pozycji :) Stosik powiększam o kilka okazyjnych zdobyczy z ostatnich tygodni i oto pełen obraz mej literackiej rozwiązłości.

Tylko błagam, nie pytajcie kiedy ja to wszystko przeczytam ;)
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Dam głowę, że stosik i tak się powiększy w najbliższych dniach – chyba że mocno postanowisz NIE odwiedzać biblioteki i księgarni. Pytanie tylko czy to możliwe w przypadku tak nałogowej czytelniczki? :-) Pozdrawiam serdecznie.
nie pytam więc:)
A ja zapytam ;) Kiedy Ty to wszystko przeczytasz? hahaha Ja też nazbierałam nowych książek, do bibliteki już nie chodzę.
Nie pytam, ale czekam;)
ostro :)) już nie mogę doczekać się recenzji; do przeczytania
Ha, właśnie się zastanawiałam, czy pokazać stosik, który wczoraj znowu przytargałam, czy to będzie już przesada;) Ośmieliłaś mnie:D A „Sprzysiężenie osłów” w tym samym wydaniu jest w mojej bibliotece za 3 zł do kupienia, właśnie się nad nim zastanawiałam…
Też nie pytam….czekam na recenzje. Ale jakim cudem macie tak dobrze zaopatrzone biblioteki?!Ja wchodziłam, przegladałam, nic nie ma(prócz romasideł i fantastyki- nie lubię), wychodziłam. Przestałam wiec chodzić i wydaję jeszcze więcej na ksiązki.
Mateusz: mam narzucone wewnętrzne embargo na biblioteki. Dopóki czegoś nie przeczytam nie mam się tam po co pokazywać :D Ale co do kupowania to już zupełnie inna śpiewka.
Chiara: Dzięki!! :)
Matylda: I ty Brutusie przeciw mnie ;)
Nutta, Basia: Postaram się abyście dziewczęta nie musiała czekać zbyt długo :) Właśnie zabrałam się za biografię Edith Piaf. Później chyba wezmę się za „Samo-loty”.
Padma: Chwal się :) Takie stosy to miód na oczy. „Sprzysiężenie osłów” to podobno książka z pazurem, trochę sobie poczytałam na jej temat i wydaje mi się, że mi podpasuje, bo lubię takie „nieuczesane” książki.
Szamanka: Zaopatrzone to one są raczej średnio, do zasobów Jagiellonki to im bardzo daleko, ale od czasu do czasu udaje się wyrwać jakiś rarytas. Przy czym wizyta po „Trzeciego człowieka” okazała się w tym względzie nadspodziewanie owocna. Zresztą ja uwielbiam spacerować między regałami i koniec końców zawsze znajduję więcej książek niż można wypożyczyć.
„Cześć, mam na imię Inblanco i jestem uzależniona od książek ” ;)))
Zosik, Ty nie ustawaj w tej rozwiązłości, ba! pozwól sobie na rozpasanie. Ileż przy tym my, czytacze, skorzystamy. Robisz to więc dla dobra ogółu a czy jest szlachetniejszy cel?
;)))
Tytuły interesujące, nie powiem.
Inblanco Ty mnie tu nie namawiaj do złego ;)))
Krakowską załobe mam rozpoczeta od 3 miesiecy-i nic. Jakos ja bez żalu porzuciłam. Za to na sprzysięzenie osłow mam ochote od dawna, i nie mam tu na myśli samej przynależnosci do… ;)
Wzięłam tą „Krakowską…” ze względu na Kraków, bo wychodzi na to, że nie czytałam żadnej powieści z akcją w nim osadzoną. A co do sprzysiężenia, czyżby czekało nas grupowe czytanie? ;)
Imponujący stosik jednym słowem wow!!
A dziękować, dziękować :)
Ależ Ci zazdroszczę przyjemności z czytania Krakowskiej Żałoby. To fantastyczna powieść, która niesamowicie wciąga. Gdybym była zwolenniczką czytania książek po kilka razy to ta byłaby na pierwszym miejscu listy powrotów :) Pozdrawiam :)
Solardew chyba lepszej rekomendacji nie mogłaś mi dać :)
spiralę śmierci widzę :) pozostałe tytuły oprócz Edith nie są mi znajome, bo jeśli chodzi o le mome piaf to jakże ambitnie widziałam film, skądinąd ładny. Dziękuję za komplement :) Sama ostatnio brnę przez tomy Moniki Szwai w ramach leczenia stanów niezbyt radosnych, bo nic tak nie buduje jak książki „łał cudownie brnę przez problemy do szczęśliwego happy endu”. Zaczęłam też czytać Fleszarową-Muskat „Wiatr od morza”, wciąga, ale nie rusza, czytam, bo być może będę statystką w filmie kręconym w moich okolicach na kanwie tejże książki.
Właśnie skończyłam Edith hehe i biorę się za Spiralę. Film o Edith też widziała, chaotyczny był, choć ukryć się nie da, że chwytający za serce :) Marion Cotillard wspaniała. Szwai to ja nigdy nie czytałam, mam jakąś książkę na półce i trzymam na czas jakiegoś kryzysu (swoją drogą jeśli trzeba ci Zosiu pociechy to ja proponuję Muminki :) A tym statystowaniem to mnie szczerze zainteresowałaś. Pozdrawiam!
Fiu fiu…najbardziej to zazdroszczę ‘Spirali śmierci” i ‘Doktora Glasa” Zosik. „Dom Augusty” również mam na półce jeszcze nieprzeczytane:)
Spirala śmierci jest boska, kończę czytać i juz kombinuję skąd wziąć „Kobietę ze śniegu”.