Czyli, aby tych, którzy się wahają ostatecznie przekonać lub ostatecznie zniechęcić do zapoznania się z literackimi tworami Wiktora Olegowicza Pielewina, mały przegląd mych ulubionych wyimków:
Na początek perła w pielewinowskiej koronie – „Święta księga wilkołaka”:
Pytasz co tu słychać. Aby rzecz ująć jak najkrócej, nadzieja na to, że otaczające nas ze wszystkich stron brązowe morze składa się z czekolady, topnieje nawet u najzagorzalszych optymistów. Przy czym, jak dowcipnie zauważa reklama, topnieje nie w rękach, ale w ustach.
Wszystkie te francuskie papugi, które wynalazły dyskurs, ćpają amfę.
[I raz jeszcze w temacie francuskich filozofów] A co to jest fukuyama? Coś w rodzaju gejszy?
Pan pewnie nie jest na bieżąco, ale w języku rosyjskim „błękitny” oznacza homoseksualistę. Od dawna nurtuje mnie pytanie, dlaczego na wszystkich mapach sztabowych strzałki są zawsze niebieskie i czerwone. Jak gdyby główną treścią historii była walka pederastów z komunistami.
[uwaga będzie brzydkie słowo; młodzież poniżej 18 roku życia powinna teraz zamknąć oczy; rzecz dotyczy t-shirtu z hasłem: I fucked Andy Warhol]
- (…) więc nie noś takiej koszulki Michałycz, naprawdę. Ona cię pozycjonuje jako wirtualnego geja – nekrofila.
- Nie mogłabyś po rosyjsku?
- Mogłabym, pedryla trupojeba
[Młodzież może otworzyć oczy]
„Życie owadów”
(…) dwie najohydniejsze obelgi w języku starokoptyjskim, którymi masoni posługują się, by opluwać cudze świętości narodowe. W tym przypadku chodzi o wyrażenia „sigmund freud” oraz „eric bern”, oznaczające w przekładzie odpowiednio: „cuchnący cap” i „wilczy penis w zwodzie”.
- A postmodernizmu nie lubię. To sztuka sowieckich portierów.
- Dlaczego?
- Bo im się nudziło w robocie i wymyślili postmodernizm. Wsłuchaj się w samo słowo.
„Hełm grozy”
Zbuduję labirynt, żeby zgubić się z tym, kto zachce mnie znaleźć. [Mój ulubiony kawałek z Pielewina]
O matko. Jak słyszę słowo dyskurs, od razu łapię się za simulacrum.
(…) Miłej podróży. A jeśli przypadkiem spotkacie Minotaura, nigdy nie róbcie MUUUUUUU. Uchodzi to za wysoce obraźliwe.
I na koniec wisienka na torcie, czyli Rosja wg Pana P. w „Małym palcu Buddy”
Z Rosją tak zawsze – pomyślała Maria (…) – zachwycasz się do łez, a jak się bliżej przyjrzysz, zbiera ci się na wymioty.
Może Cię również zainteresuje:
- „Mały palec Buddy” Wiktor Pielewin 14/07/2008
- Czerepne ripadlo 12/08/2010










Wiesz, narobiłaś mi tymi fragmencikami niezłego apetytu. Uwielbiam taki krwisty-kwiecisty styl. To takie luzackie i cwaniakowate nastroje chwytające mą rogatą duszę. W sam raz dla mnie, dla niegrzecznej dziewczynki. ;-) Dowcip rewelacyjny, czuję, że pisarstwo W. Pielewina mi się spodoba, gdy po niego sięgnę,
Polecam :) I cieszę się niezmiernie Matyldo, że zainteresowała Cię pielewinowskim dorobkiem. On tak pięknie żongluje słowami :) Osobną kwestią są bardzo dobre przekłady. Coś czuję, że to może być początek pięknej przyjaźni ;)
Mnie też Zosiu przekonałas, zeby po niego sięgnąć:)
Shalava niezmiernie mnie to cieszy :)
Świetne! Mnie najbardziej podoba się ten fragment o postmodernizmie.Boskie, do zamlaskania :) Zaczynam przyczajkę na Pielewina.
I słusznie Inblanco :)