„Pianistka” Elfriede Jelinek

Elfriede Jelienk pisząc „Pianistkę” postanowiła powbijać szpilki we wszystko i wszystkich. W męskość, kobiecość, w mit artysty, w kulturę, w patriarchat a przede wszystkim w czytelnika, który po spotkaniu z nią poczuje się solidnie podziurawiony. W dodatku wstrząśnięty i zmieszany.

Nie było lekko, nie było łatwo, a jednak mogę to powiedzieć z całym przekonaniem – „Pianistka” to powieść wybitna. Przejmująca, zimna, jadowicie złośliwa i dotykająca do głębi. Czytanie jej jest czynnością daleką od bezrefleksyjnej przyjemności. To doświadczenie lekko deprawujące, a jednak całkowicie absorbujące i dające dużą satysfakcję.

Czym wieczorami zajmuje się samotna nauczycielka gry na fortepianie? Nie, nie przygotowuje się do koncertów, nie uprawia sportów, ani nie opiekuje się swoją toksyczną mamusią. Pianistka woli inne rozrywki, kuszące tym co zakazane, pachnące tajemniczą rozkoszą. Może to być podglądanie spółkujących par w krzakach Prateru, może to być peep show w tureckiej dzielnicy. Pod płaszczykiem chłodu i dystansu, ta lękliwa egocentryczka Erika, ukrywa swoje ciemne pragnienia. Im bardziej je odpycha, tym bardziej się one narzucają. Podobnie, jak, pragnący ją uwieść, Walter – student z ambicjami, który chciałby wszystkiego w życiu spróbować.

Uwielbiam takie powieści – niejednoznaczne, bezkompromisowe, bogate w rozmaite odniesienia. Takie w których prawdziwe życie toczy się między wersami. Bo Jelienk nie dostarcza gotowców. Z pozycji maksymalnie zdystansowanego gadacza, beznamiętnie klepie (bo trudno to przyrównać do opowiadania w jakiejkolwiek formie) relację z tego co się dzieje przed nią – niczym na teatralnej scenie. Tok narracji „Pianistki” w jakimś stopniu przypomina tą z filmów Reinera Wernera Fassbindera. I tu i tam, ta beznamiętność jest najbardziej przejmująca, skrajnie antypsychologiczna a jednak dotykająca do żywego.

Jelniek kopie dołki pod skostniałą kulturą, pod mieszczańską moralnością, pod pozorami, którymi żywi się trójka bohaterów. Przy pomocy języka tyleż błyskotliwego, co ociekającego jadem, obala iluzję wielkiego mitu uświęconej kultury, która usprawiedliwia nikczemne postępki w imię podtrzymania społecznego ładu. Z determinacją (…) zdziera (…) wszystkie te jakże starannie ponakładane warstwy modnych, a czasem też staroświeckich przekonań i te utrzymywane słabowitą wolą formy powłoki i łupiny, te wszystkie barwne, kamuflujące strzępy i skórki (…). [s. 251]

Głęboko radykalna powieść, którą trzeba znać. Bezwzględnie i koniecznie!

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Europa, Feministyczne, Lekturki, Piękna i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „„Pianistka” Elfriede Jelinek

  1. matylda_ab POLAND pisze:

    Zgadzam się z obą w 100%. Dodam, że według mnie, Elfride Jelinek jak najbardziej zasłużyła na literackiego Nobla. Wspomniana przez Ciebie mieszczańska moralność i społeczny ład, to dla mnie maski, które należy zdzierać, niszczyć i palić. Świat i tak jest pełen obłudy i fałszu, więc takie osoby jak Jelinek są potrzebne. Bo jeśli nie ona i jej podobni, to ten świat zupełnie straci w moich oczach. Cieszę się, że „Pianistka” Ci się podobała. Jesli nie oglądałaś filmu, to teraz kolej na film.

  2. zosik POLAND pisze:

    Widziałam film. W ogóle tak sobie myślę, że studia mnie zdeprawowały, bo oglądałam go tuż przed ich początkiem i byłam nieco zniesmaczona ;) Zapamiętałam głównie genialną kreację Isabelle Huppert. Teraz chyba nadeszła pora, żeby powtórzyć całość. A powieść jest po prostu genialna :) Cieszę się,że odważyłam się po nią sięgnąć. Swoją drogą nagrodzenie Jelinek Noblem to odważna decyzja, ale faktycznie jak najbardziej zasłużona.
    Teraz to chyba nawet wrócę do „Wykluczonych” :)

  3. Kala UKRAINE pisze:

    Ja również czytałam Pianistkę i również uważam ją za wybitną i poruszającą do głębi książkę. Fajnie, że Ci się spodobała :) A film? Mnie też trochę zniesmaczył ale starałam się oceniać całość…

  4. zosik POLAND pisze:

    Kala film widziałam tuż przed studiami i czułam się trochę zniesmaczona (jest bardzo dosłowny). Muszę go teraz koniecznie sobie przypomnieć by na świeżo stwierdzić, jak teraz go odbiorę.

  5. nutta POLAND pisze:

    Za Pianistkę zabrałam się zaraz po otrzymaniu przez nią Nobla.W księgarniach książka szła jak świeże bułeczki, więc potzebny był dodruk.Czytałam z wypiekami na twarzy, zauroczona stylem, zadziwiona skandalizującymi treściami, ale zgadzająca się z banalnym może stwierdzeniem, że człowiek jest zagadką.

  6. zosik POLAND pisze:

    Nutta fakt, że „Pianistka” niełatwa, ale jaka fascynująca.

  7. chihiro UNITED KINGDOM pisze:

    Ogladalam film i wielkie wrazenie na mnie wywarl (tez bylam mloda panna), ale nie bylam zniesmaczona. W ogole lubie Haneke i jego sposob operowania obrazem i „kodem” (bo nie zawsze slowami).
    Musze wreszcie wziac sie za te powiesc, skoro taka wybitna, a nie poprzestac tylko na filmie…

  8. zosik POLAND pisze:

    Chihiro myślę, że warto :)

  9. Bruixa POLAND pisze:

    A mnie jakoś Jelinek odstręcza. Chyba film mnie tak zniechęcił. Jest paru pisarzy uznanych za wybitnych, po których książki boję się sięgnąć. Może jednak się przemogę, gdy będę w odpowiednim nastroju.

  10. zosik POLAND pisze:

    Bałam się Jelinek, ale moje obawy okazały się bezpodstawne :)

  11. vmr POLAND pisze:

    Coś jest w tej Jelinkowej, że ludzie się jej boją. ;) Ja też się obawiałam, a „Pianistka” mnie powaliła. Bardzo pozytywnie. Już na swoją kolej czeka „Pożądanie”.

  12. zosik POLAND pisze:

    Oj bo Jelinek tak strasznie pisze ;)

  13. ala08 POLAND pisze:

    Mnie Jelinek powaliła do reszty, nigdy nie spotkałam się z takim stylem i z takim nastaweiniem do rzeczywistości. Ona krytykuje po prostu wszsystko. Najmniejszy wstręt odczuwa się chyba do tych kopulujących par, które Jelinek podgląda. Straszne, straszne i jeszcze raz straszne! Straszny jest świat pokazany przez Jelinek. Dobrze, że jest ktoś kto nam wytyka błędy. Ale myślę, że ona przesadza. Nie ma aż takich ludzi jak Erika albo jej matka albo Walter. Każdy ma wady, ale chyba w rzyciu należy koncentrować się na pozytywnych jego stronach…

  14. Agussiek GERMANY pisze:

    „Pianistka” leży u mnie na półce już od ponad roku i jakoś nie mogłam się przełamać, aby po nią sięgnąć. Ale Twoja recenzja sprawiła, że chyba się przełamię i tak po „Greckim skarbie”, który czytam obecnie w kolejce czekają już dwie nobliski Jelinek i Lessing :))

  15. zosik POLAND pisze:

    Aggusiek nie ukrywam, że jestem ogromną entuzjastką „Pianistki” aczkolwiek wiem, że nie każdemu ostra proza Jelinek jest w smak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>