„Kwas siarkowy” Amelie Nothomb
U Amelie Nothomb najbardziej podoba mi się programowa lapidarność. Nie podoba natomiast programowa tendencyjność. Jej książeczki są, rzec by można, takie akuratne. Z reguły unikam króciutkich powieści, wolę pełnokrwiste grubasy, albo po prostu grubasy, w które można się porządnie wgryźć i rozsmakować, ale paradoksalnie mini-powieści Nothomb dostarczyły mi przeżyć wielokrotnie lepszych niż niejedno znaczenie obszerniejsze dzieło. Ot zagadka, jak ona to robi, że potrafi opowiadać historie w sposób kompletny, od a do zet, na tak niewielkiej powierzchni.
Trudno nie docenić u Amelie zręczności w formułowaniu wyrazistego przekazu. Jej powieści to maksymalnie zwięzłe i zarazem skończone całostki. Trzyma się konkretów. Bez cukierków, opisów przyrody i innych ornamentów. A sztuka to tym bardziej cenna, bo rzadko występująca w przyrodzie. Mało jest bowiem pisarzy, którzy potrafią odmówić sobie możliwości po upajanie się słowami.
Amelie chce wiedzieć świat czarno biały. Nie uznaje półcienia ani szarości. To trochę tak, jakby jej posłannictwem było przekazywanie w literackiej formie konkretnych społecznych tez. Bez stawiania pytań, podaje czytelnikom gotowe odpowiedzi. W „Kwasie siarkowym” grozi paluchem, pokazując do czego doprowadzić może społeczna obojętność w połączeniu z zachłanność mediów. Rzecz dzieje się w „nazistowskim big brotherze”, którego uczestnikami nie są spragnieni jedno sezonowej popularności celebryci, ale regularni więźniowie, którzy zamiast imion mają numery i bynajmniej w „Witajcie za drutami” nie siedzą ani dobrowolnie, ani dla przyjemności i ani tym bardziej dla sławy.
Chciałoby się wziąć taki “Kwas siarkowy” na ząb, wskoczyć w świat Amelie i szybko z niego wyskoczyć po skończeniu. A to się tak nie da. Mała rzecz, a daje dużo do myślenia. Polecam.









Ja trochę nie na temat książki:
;)
Co Wyście zrobili, że od niedzieli internet explorer nie otworzy Lekturek ? ;))
Przecież do tej pory działało sprawnie. A teraz masz ci los. Musiałam firefoxa zainstalować, specjalnie! ;))
Ja już wiem czemu! To przez update wordpressa. Po raz kolejny sprawdziła się stara dobra zasada, że jak coś dobrze działa to nie trzeba tego poprawiać ;)
No to super, że w końcu doszliśmy gdzie leży pies pogrzebany. ;-)
W domu też musiałam firefoxa zainstalować, no bo jak to tak, żebym nie mogła Cię czytać.
A da się przywrócić poprzedni stan rzeczy? aby przez internet explorer też móc otwierać Lekturki? ;-)
Pracujemy nad tym, ale coś krzaczy pod tym explorerem. Na razie udało się przywrócić jednego posta i za cholerę nie wiem czego jeszcze ten explorer chce ;)
hahaha ;-) ale najważniejsze, że problem został zlokalizowany ;-) Powodzenia ;-)
luby: Powinno byc teraz ok, wordpress 2.6 dodaje strasznie duzo niepotrzebnego kodu do postow, i poki nie naprawia edytora zostajemy przy starej wersji.
No! ;-)) Widzę, że udało się wrócić do poprzedniego stanu rzeczy. Cieszę się niezmiernie. Explorer tak jak poprzednio otwiera Lekturki bez problemu. Namotałam, nażaliłam się, ale wyszło na moje. Hura. ;-)) Pozdrawiam gorąco, bo u mnie sauna na całego, pomimo godzin przedwieczornych.
No nareszcie można Ciebie poczytać Zosik, już się niepokoiłam, teraz pędzę nadrabiać zaległości:)
Ja myślałam, że to tylko mój komputer…, a okazuje się, że całe grono czytelników było pozbawione możliwości czytania Twoich recenzji.
Dziewczyny :) Otóż wszystko przez wstrętną aktualizację wordpressa, która niestety nie jest kompatybilna z internet explorer. Ukłony w stronę Matyldy, że dała znać, że tak się dzieje i wspólnymi siłami udało się naprawić usterkę. A jeśli coś u Was nie będzie działać – nie krępujcie się pisać na mojego gazetowego maila.
I jam to nie chwaląc się uczyniła ;-) Polecam się na przyszłość ;-)
Dokładnie po przeczytaniu tej ksiązki nie można odrazu przestać myśleć o jej treści.
Jak to dobrze, że ktoś trzyma rękę na pulsie:) Recenzja sprawia, że już dziś mam ochotę skoczyć do księgarni. Te wszystkie recenzje doprowadzą mnie do ruiny finansowej! Pozdrawiam:)
Zachęciłas mnie chętnie sięgnę po tą książkę:-)
Zaulek, obawiam się, że nie Ciebie jedną, a przy takiej ilości blogowych inspiracji nie trudno o bankructwo ;)
Libreria – cieszę się bardzo i polecam na przyszłość.
Cześc,
poczytałem sobie twojego bloga. Gdzieniegdzie pozostawiałem ślad.
Fajnie, że czytasz muminki… dla mnie to bastion indywidualności i kultury nie popularnej. Takie bajki dla dzieci nocy ;)
pozdr
Witaj werth :)
Dla mnie Muminki do najlepszy odstresowywacz. Poza tym uwielbiam Bukę :)
Moje ulubione tomy, to własnie zima, listopad, opowiadania i morze…
chociaż Tatuś muminka i morze to jest już własciwie tak ciężki jak książka dla dorosłych
A ja uwielbiam Zimę, która jest tak rozbrajająco urocza, ciepła i zabawna. Nie mogę się doczekać nadejścia chłodów, aby ją sobie odświeżyć. Poza tym miło mi się kojarzy z ubiegłorocznym wypadem do Wiednia, gdzie dzielnie mi towarzyszyła. Lato też jest fajne, ma lekko surrealistyczny klimacik. Natomiast Pamiętniki są inne, brakuje mi w nich udziału Muminka i reszty wesołej gromadki, ale co tam. Muminy to muminy :)
Pozostaw swoj komentarz.
Lekturki są też tu
Lekturki na wynos
Rysunek © Zosia Frankowska
Tagi
W torebce
"Loteria" Shirley Jackson
oraz
"Gypsy Masala" Preethi Nair
Zajrzyj
Kategorie wpisów
Archiwum
Książka miesiąca
Luty: "Betonowy ogród" Ian McEwan
Marzec: "Sztywniak" Mary Roach
Kwiecień: "Spokojne niedzielne popołudnie" Hanna Krall oraz "Podejrzenia pana Whichera" Kate Summerscale
Maj "Dowody na istnienie" Hanna Krall
Czerwiec "Zagubieni" Daniel Mendelsohn
Lipiec "Moje życie we Francji" Julia Child
Ostatnie posty
Najnowsze komentarze
Najczęściej czytane