Articles Archive for Lipiec 2008
Stosiki »
Ale, jak na złość, ktoś mi go sprzątnął sprzed nosa. Na otarcie łez pozostało mi wypożyczyć sześć, równie smakowicie zapowiadających się, pozycji :) Stosik powiększam o kilka okazyjnych zdobyczy z ostatnich tygodni i oto pełen obraz mej literackiej rozwiązłości.
Tylko błagam, nie pytajcie kiedy ja to wszystko przeczytam ;)
Europa, Feministyczne, Lekturki, Piękna »
Elfriede Jelienk pisząc “Pianistkę” postanowiła powbijać szpilki we wszystko i wszystkich. W męskość, kobiecość, w mit artysty, w kulturę, w patriarchat a przede wszystkim w czytelnika, który po spotkaniu z nią poczuje się solidnie podziurawiony. W dodatku wstrząśnięty i zmieszany.
Nie było lekko, nie było łatwo, a jednak mogę to powiedzieć z całym przekonaniem – „Pianistka” to powieść wybitna. Przejmująca, zimna, jadowicie złośliwa i dotykająca do głębi. Czytanie jej jest czynnością daleką od bezrefleksyjnej przyjemności. To doświadczenie lekko deprawujące, a jednak całkowicie absorbujące i dające dużą satysfakcję.
Czym wieczorami zajmuje się …
Europa, Lekturki, Piękna »
U Amelie Nothomb najbardziej podoba mi się programowa lapidarność. Nie podoba natomiast programowa tendencyjność. Jej książeczki są, rzec by można, takie akuratne. Z reguły unikam króciutkich powieści, wolę pełnokrwiste grubasy, albo po prostu grubasy, w które można się porządnie wgryźć i rozsmakować, ale paradoksalnie mini-powieści Nothomb dostarczyły mi przeżyć wielokrotnie lepszych niż niejedno znaczenie obszerniejsze dzieło. Ot zagadka, jak ona to robi, że potrafi opowiadać historie w sposób kompletny, od a do zet, na tak niewielkiej powierzchni.
Trudno nie docenić u Amelie zręczności w formułowaniu wyrazistego przekazu. Jej powieści to …
Czytadło, Kobiece, Lekturki »
Podobało mi się, bo „Klejnot Wschodu. Pamiętnik” trafił na dobry moment. Od dłuższego czasu bowiem trapiła mnie chętka na lekturki o ciemiężonej po dalekowschodniemu kobiecości. Nie wiem czemu, ale musiały minąć dwa lata od kiedy przeczytałam (zresztą bez większych och i achów) „Wyznania gejszy” Arthura Goldena, bym nagle poczuła chęć przeczytania czegoś w podobnych klimatach. Padło na „Klejnot Wschodu”, który jest wprost wymarzoną lekturą na lato: bezpretensjonalną, lekką jak piórko i zupełnie nieangażującą umysłu. Ot kobiece czytadełko. Przeczytać i zapomnieć.
Winna jestem pewne sprostowanie, bowiem już w trakcie lektury przekonałam się, …
literacki off topic »
Biorę się za kolejne wyzwanie ;) Lista miała być krótka, wyszła najdłuższa z wszystkich dotychczasowych.
Wiedeń:“Pianistka” Elfriede Jelinek – na dobry początek, bo kończę czytać pełna zachwytu“Trzeci człowiek” Graham Greene – bo lektura, na którą mam ochotę od dawna, będzie świetnym pretekstem, aby przypomnieć sobie klasyczną adaptację Carola Reeda Sztokholm: “Doktor Glass” Hjalmara SoderbergaParyż:“Merde! Rok w Paryżu” Stephena Clarka – w ramach tradycyjnego czytania “półkowników”Berlin:“Niebo pod Berlinem” Jaroslava Rudisa (j.w.)Gdańsk:“Haneman” Stefana Chwina – w końcu dobry pretekst, by się za niego zabraćKraków:“Krakowska żałoba” Moniki Piątkowskiej – bo nie przypominam sobie, abym …
literacki off topic »
Zabrałam “Pianistkę” do pociągu ;)
Wczoraj na szybko przeczytałam kilka stron i odważnie spakowałam do torebki. Zobaczymy co z tego wyniknie, tym bardziej, że moje dotychczasowe starcia z panią Jelinek miały przebieg dość burzliwy i póki co zakończyły się remisem.
“Amatorkami” byłam zachwycona, ale przy “Wykluczonych” sama poczułam się wykluczona z hermetycznego świata Elfriede i spasowałam po kilkudziesięciu stronach. Teraz przyszła pora na ostateczny pojedynek. Dogrywkę. Tylko my dwie i “Pianistka”. Kto wygra? Kto tym razem zatriumfuje?
Gwoli ścisłości dla tych, którzy prozą Jelinek się jeszcze nie skalali: jej się nie czyta tak …
literacki off topic »
Od tygodnia powinnam siedzieć na Nowych Horyzontach, dokładnie tak jak przez ostatnie pięć lat. Ale nie siedzę, bo jestem “dorosła”, a dorosłość wymaga rezygnacji z pewnych przyjemności. Pocieszają mnie nieśmiało pobrzmiewające głosy, że to już nie są te same Nowe Horyzonty, że publiczność nie czuje tego klimatu, że się chamsko zachowuje, że to już nie święto kina tylko święto lansu. Taka była cena za przeniesienie imprezy z cudnego Cieszyna do Wrocławia.
W każdym bądź razie niemożność siedzenia na gutkowym festiwalu rekompensuje sobie dużo czytając. Wczoraj skończyłam “Klejnot Wschodu. Pamiętnik” Maureen Lindley …



