„Uwikłanie” Zygmunt Miłoszewski

Kolejny dobry kryminał za mną. Po prawdzie sam wątek kryminalny w „Uwikłaniu” średnio intrygujący (ale ja jestem bardzo wymagająca pod tym względem), ale fabularne niedogodności z nawiązką rekompensuje świetny drugi plan. Tak jak w poprzednim „Domofonie” (o którym o tutaj) tło społeczne – pierwsza klasa. Zygmunt Miłoszowski posiadł zmysł bystrej i wnikliwej obserwacji polskiej (warszawskiej) rzeczywistości, a dzięki temu, że na co dzień para się dziennikarstwem, potrafi zgrabnie połączyć to co realne z literacką fikcją.

Fabułę „Uwikłania” trudno zaliczyć do szczególnie wyszukanych, ale akurat w przypadku Miłoszowskiego ma to marginalne znaczenie, bo nie to w jego książkach jest najlepsze. Prokurator Teodor Szacki zostaje przydzielony do poprowadzenia śledztwa w sprawie morderstwa w klasztornych zabudowaniach przy Łazienkowskiej. Zbrodni (przy pomocy kuchennego rusztu) dokonano w trakcie terapii kontrowersyjną metodą ustawień Berta Hellingera, która będzie jednym z kluczy do rozwiązania zagadki. Zanim jednak znajdzie się odpowiedź na pytanie kto zabił – nieszczęsny Szacki będzie błądzić pośród ślepych uliczek śledztwa tudzież szarych warszawskich zaułków, hipermarketów i bibliotek. Będzie zmagał się z dość ponurą codziennością, narażonego zewsząd na pokusy (cielesne tudzież finansowe), pracownika budżetówki. Jest bowiem czerwiec roku 2005, a w Polsce dzieje się wiele, niekoniecznie śmiesznych, rzeczy: Warszawę paraliżuje fałszywe doniesienie o ataku terrorystycznym na metro, wielkimi krokami zbliżają się wybory prezydenckie, a co za tym idzie różne polityczne przepychanki. Z perspektywy sytego 2008 roku czytało mi się „Uwikłanie” z miniaturową nutką nostalgii (ale podkreślam – taką mini) i nie ukrywam, że Miłoszewski kupił mą sympatię właśnie dzięki temu realistycznemu zacięciu. Uwielbiam grę fikcji z rzeczywistością, ciągłe przeplatanie się jednego z drugim a autorowi trzeba oddać, że potrafi prowadzić akcję właśnie w tym duchu: wymyślone postaci (jednak tak zwyczajne, że aż wydają się być prawdziwe) przemieszczające się po zupełnie realnych miejscach: ulicach, urzędach, mieszkaniach.

Miłoszewski w szczególny sposób ulubił sobie liczne dygresje, które rozmywają wątek kryminalny. Przez 3/4 powieści prawdziwym bohaterem nie jest bowiem trup z klasztoru, a Szacki i nade wszystko jego miasto – Warszawa, portretowana i opisywana w niemal każdym aspekcie swego miejskiego jestestwa. Z pietyzmem i barokową szczegółowością. Przy takim natłoku lokalnych smaczków, siłą rzeczy musiał się gdzieś zagubić wątek kryminalny, który jednak pod koniec powraca na pierwszy plan. Finał był dla mnie sporym zaskoczeniem, a to w kryminałach rzecz niezwykłej wagi. Wolę jednak myśleć o „Uwikłaniu” jako o powieści współczesnej niż jako o kryminale.

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kryminalni, Lekturki, Polska i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „„Uwikłanie” Zygmunt Miłoszewski

  1. Mo POLAND pisze:

    O Miłoszewskim pisałam u siebie, bo też go polubiłam i czekam na kolejną powieść (choć nie wiem, czy planuje).
    Polubiłam też wydawane od pewnego czasu powieści kryminalne z miastem w tle. Niesamowitą przyjemność sprawia mi świadomość, że znam miejsca, o których pisze autor:)

  2. zosik POLAND pisze:

    Mam identyczne odczucia hihi :) Miłoszewski ma u mnie ogromny kredyt zaufania. Po prostu bardzo lubię jego książki. Niecierpliwie czekam aż zaproponuje coś nowego.

  3. Pasiakowa POLAND pisze:

    Hmm.. hmm.. chyba trzeba będzie się wybrać do księgarni :)
    Wygląda mi lekko jak uwspółcześniona opowieść o Eberhardzie Mock’u :)

    Pozdrawiam!

  4. zosik POLAND pisze:

    Oj chyba nie tak do końca, choć na pewno i Krajewski i Miłoszewski piszą „kryminały miejskie”, ale chyba wolę Szackiego ze współczesnej Warszawy niż flejtucha Mocka.

  5. shalava POLAND pisze:

    A ja jednak wolę flejtucha Mocka:) ale to pewnie ze względu na lokalny patriotyzm:)
    „Uwiłanych” jeszcze nie przetrawiłam,ale po przeczytaniu „Domofonu” slinka mi cieknie na samą mysl:)

  6. zosik POLAND pisze:

    Rację przyznać Ci muszę, że Krajewski cudnie odmalował przedwojenny Wrocław i ten lokalny klimacik (zwłaszcza dla Wrocławian) musi być bezcenny :)

  7. Pasiakowa POLAND pisze:

    Trzeba się będzie przekonać na własnej skórze i jednak przeczytać ;)

  8. Pingback: Lato z kryminałem 2009 « Me and my books UNITED STATES

  9. Margot POLAND pisze:

    Polecam Klejnockiego – przylądek pozerów

  10. bob UNITED KINGDOM pisze:

    Uwiklani jedna z lepszych ksiazek ktora czytalem film i scenariusz jedno slowko no moze dwa szkoda czasu nie wiem dlaczego autor tak swietnej powiesci zgodzil sie na taki film ktory mozna okreslic jednym slowem a w sumie lepsza liczba 0!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>