Articles Archive for Czerwiec 2008
Foto »
Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy towarzyszących obcowaniu z literaturą (zwłaszcza tą o zacięciu społeczno – obyczajowym) jest możliwość osobistej weryfikacji tego co „autor miał na myśli”. Bardzo lubię, gdy treść w jakiś sposób koresponduje z rzeczywistością, a opisane miejsca faktycznie funkcjonują w tak zwanym realu. Pod tym względem „Domofon” Zygmunta Miłoszewskiego bije niemal wszystkie moje lekturki na łeb (może poza „Przystankiem śmierć” Tomasza Konatkowskiego, który jest wprost idealnym przewodnikiem po różnych podłych i jeszcze podlejszych zakamarkach stolicy). Miłoszewski tak podziałał na moją wyobraźnię, że uznałam, że muszę bo się uduszę, jeśli …
Japonia, Lekturki, Piękna »
Szeregowiec Tamura uda się niezwłocznie do szpitala i, jeśli nie zostanie tam przyjęty, popełni samobójstwo. [s. 9] Mówiąc krótko: Witaj w Japonii. Kraju dziwnym, ale i fascynującym, zwłaszcza gdy da mu się szansę i trochę na temat jego (ekscentrycznej) obyczajowości poczyta.
„Ognie polne” to wyważona i mądra książka. Podobno jedna z najważniejszych w japońskiej powojennej literaturze i przypuszczam, że gdyby Polska była Drugą Japonią (jak chciał pewien były prezydent), Shohei Ooka wszedłby do kanonu literatury szkolnej. Chcący – niechcący bowiem wdepnęłam w powieść rozliczającą z okrucieństwem II wojny światowej, która …
Brytyjskie, Lekturki, Piękna »
Wszyscy ci, dla których literatura kobieca zaczyna się i kończy na twórczości Katarzyny Grocholi (tudzież innych jej podobnych) powinni pójść do kąta i przemyśleć swoje postępowanie, a następnie zabrać się za czytanie Angeli Carter (albo Margaret Atwood, o Elfride Jelinek już nie wspominając), aby zrozumieć swój błąd.
Gwoli ścisłości, nie mam zamiaru pisać hymnu pochwalnego ku czci którejś spośród wyżej wymienionych pań, ani tym bardziej hołdu dla kobiecego pisarstwa w ogóle, choć przyznaję, że taka możliwość jest kuszącą i być może kiedyś to uczynię. Będzie natomiast o „Mądrych dzieciach” – …
literacki off topic »
W niedzielę TVP1 wyemitowało „Kochanicę Francuza” Karela Reisza – genialną adaptację genialnej ksiązki mojego ulubionego Johna Fowlesa. „Pani z okienka” (ta instytucja ostała się już chyba tylko w telewizji publicznej) z wdziękiem i swadą zachęcała do obejrzenia filmu, opowiadając, jaka to wspaniała adaptacja (to akurat fakt, ale czemuż tu się dziwić skoro scenariusz napisał Harold Pinter?) z jakimi wspaniałymi aktorskimi kreacjami Ironsa i Streep (fakt numer dwa) i wszystko było pięknie, cacy i różowo aż do chwili, gdy urocza Pani (Paulina Chylewska, bo niby dlaczego ma być anonimowa?) postanowiła pochwalić …
(auto)biografie i wspomnienia, Antypody, Lekturki, Piękna »
Janet Frame z powodzeniem mogłaby pisać bloga. I bynajmniej nie chcę w jakikolwiek sposób umniejszać jej literackim zdolnościom. Odwrotnie, myślę, że ów blog potencjalnie mógłby cieszyć się dużą popularnością. W czasach, gdy pamiętniki zostały odtajnione i każdy może pisać o wszystkim, Frame, ze swoim niezwykle prostym stylem, czułaby się niczym ryba w wodzie, mogąc uświęcać po kawałeczku swoją codzienność na łamach wirtualnego dziennika. Pierwszy tom autobiografii nowozelandzkiej pisarki, po który sięgnęłam w ramach wyzwania 6 kontynentów, jest bowiem pięknym zapisem „nie-do-końca-pięknego” dzieciństwa pośród bujnej nowozelandzkiej przyrody, ale również, co …
Kryminalni, Lekturki, Skandynawia »
Czytanie próbnego egzemplarza „Zapory”, prócz nieodzownego w takim przypadku poczucia obcowania z zakazanym owocem, ściśle wiązało się również z pewnym zobowiązaniem. Otóż, jak zapewne Szanowi się domyślają, nie za ładne oczy go dostałam, a za recenzję. W tym miejscu przyznać się muszę do zawarcia (cytując moje ukochane, ostatnie, zdanie z Casablanki) pięknej przyjaźni z polską stroną internetową poświęconą mistrzowi kryminału ze Szwecji, której to zawdzięczam możność nacieszenia się „Zaporą” w białej okładce, i na łamach której, od teraz można przeczytać garść refleksji, które towarzyszyły mej lekturze. Dokładnie o tutaj.
A żeby …
Europa, Kobiece, Lekturki »
Nie wszystkie książki, które czytam podobają mi się i nie wszystkie, które mi się podobają – podobają mi się w równym stopniu. „Czas Czerwonych Gór” mnie zaskoczył pozytywnie, bo podobał mi się nawet troszkę ponad przeciętną, choć początki wcale tego nie zapowiadały.
Wszystko przez specyficzną formę, którą nadała swej debiutanckiej powieści Petra Hůlová z troski o jak najlepsze oddanie realiów. Opowieść o losach pięciu kobiet wychowanych pośród mongolskich stepów, autorka rozbiła na monologi poszczególnych bohaterek, które (co jest w sumie logiczne), jako osoby proste nie mogły się wyrażać …







