Mogłabym napisać o tym, jak dobrze mi się czytało „Prochy Angeli”.
Mogłabym pochwalić się moimi nowymi ślicznymi zakładkami.
Ale nie chce mi się, więc ograniczę się do perwersyjnie hedonistycznego wyznania pod tytułem: dobrze mi :)
Bo zaparzyłam sobie kubek pysznej herbaty.
Bo wyleguję się na najwygodniejszej sofie świata.
Bo pod ręką leży „Uwikłanie” Miłoszewskiego i „Auteczko” Hrabala.
Bo konwalie pachnął.
Dobrze mi (czasem).
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










I niech dobrze będzie Ci częściej ;)
Druga mediolanowa część zdjęć również zachęca do odwiedzenia miasta… Te odrapane mury też mają swój urok – skrywany pod warstwami kolorowych napisów :)
No i to tiramisu… mhhmm… :)
Pozdrawiam słonecznie!
Pasiakowa tobie również :)