„Dekorator” Boris Akunin

Z racji kompletnego (podkreślić po trzykroć) braku czasu tudzież tak zwanego młyna na każdej płaszczyźnie życia, nie mam czasu na porządne recenzowanie ani tym bardziej dogłębne analizowanie. Wybaczcie, mam nadzieję się wkrótce poprawić, a póki co ograniczam się do kilku zdań na temat „Dekoratora”, bo na szczęście w komunikacji miejskiej spędzam wciąż tak wiele czasu, że chociaż w czytaniu robię jakieś postępy.
Wrodzona zachłanność w połączeniu z wybuchem nagłej (acz niespodziewanej) miłości do kryminałów, kazała mi wynieść z pracowniczej biblioteczki „Dekoratora” Borisa Akunina, jak ten tylko pojawił się w niej z powrotem. To moje pierwsze literackie spotkanie z tym rosyjskim pisarzem i zapewne nie ostatnie, bo choć intryga nie zachwyca to czyta się ją arcyprzyjemnie.
Akunin skłonił mnie ku pewnej refleksji, która de facto nie będzie niczym odkrywczym. Na studiach w kółko trąbiono o kryzysie teorii filmu, że w tej tematyce powiedziano już wszystko i nic nowego, odkrywczego wymyślić się nie da. Mówiąc krótko wyczerpał się limit możliwych form teoretyzowania o X muzie. Czy w przypadku kryminału również możemy mówić o czymś w rodzaju kryzysu intrygi? Czy wszystko już zostało powiedziane? Oczywiście szybko się zreflektowałam, że (na szczęście) tak nie jest, o czym najlepiej świadczy pisarstwo Mankella (przygotujcie się na to, że teraz będzie w kółko o nim) albo Marthy Grimes, która pisze powieści sytuujące się na pograniczu kryminału i powieści obyczajowej. Nie mniej jednak „Dekorator” Borisa Akunina jest przykładem sprytnie i pomysłowo odgrzanego kotleta, jak dość nieładnie, ale za to bardzo obrazowo określa się tego typu „produkcje” wykorzystujące sprawdzone i przy okazji popularne motywy. Strategia mało oryginalna, ale skuteczna.
Kryminalna intryga „Dekoratora” jest osnuta na dość kuriozalnym pomyśle. Akunin sugeruje jakoby Kuba Rozpruwacz był Rosjaninem, który po serii krwawych mordów w londyńskich zaułkach, powraca do ojczyzny i, w przededniu Wielkanocy roku pańskiego 1889, zaczyna terroryzować Moskwę. Pomysł głupi, ale fajnie (w tym miejscu stosuje to słowo z premedytacją) ujęty. Faktycznie, tak jak przekonuje nas wydawca na okładce, „Dekorator” jest kryminałem retro, napisanym w kapitalnym stylu, pełnym językowych i stylistycznych smaczków. Intryga jest bardzo przeciętna, ale forma w jaką została ujęta nobilituje w mych oczach pisarstwo Borisa Akunina i pewnie jeszcze nie raz po niego sięgnę.

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bolszaja Rossija, Kryminalni, Lekturki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „„Dekorator” Boris Akunin

  1. shalava POLAND pisze:

    Zawsze chciałam przeczytaćcoś Akunina, ale jakoś nigdy mi nie wywchodziło, niestety. Teraz mam nadzieję nadrobię zaległości:)

  2. Libra POLAND pisze:

    Witaj,

    Zaglądam od pewnego czasu, bo takie książkowe blogi mają wielką siłę przyciągania, przynajmniej w moim przypadku. Tutaj jeszcze czytania mam mnóstwo (to prawie taka biblioteka-miasto, jakich nadejście prorokował Leibniz) Grzeczność jednak nakazuje mi się odezwać, a nie czytać ukradkiem, jak jakiś książkowy mól ;-)
    A piszę w tym miejscu, bo Akunin jest jednym z najbardziej cenionych przeze mnie i najbardziej… przecenionych pisarzy. Wypada żałować, że spotkanie z nim zaczęłaś od najsłabszej (to oczywiście moje zdanie) powieści z cyklu o Fandorinie. Warto byłoby może czytać go tutaj chronologicznie – zaczynając od „Azazela”, jeżeli oczywiście „Dekorator” Cię nie zniechęcił i dasz Akuninowi szansę ;-) Godny polecenia jest „Lewiatan”, świetnie i z humorem napisany jest „Walet Pikowy”, „Kochanek śmierci” przeniesie do moskiewskiego półświatka, niech Cię nie zrazi pretensjonalny tytuł! „Diamentowa karoca” to może najlepsza książka z serii, no wygląda na to, że wszystkie są lepsze od „Dekoratora” ;-)
    Bardzo polecam także serię trzech książek o zakonnicy Pelagii: epicki rozmach, literackie aluzje i „matiuszka Rossija” w całej krasie. („Biały buldog” zaczyna tę serię i tutaj też warto na pewno czytać „po oczieriedi”.
    Poznałam więc najpierw Akunina z tej strony i właśnie.. przeceniłam go. Ja rozumiem, że trzeba zarabiać na chleb, podziwiam bardzo sprawny warsztat, świetne pióro, ale co mam począć, jak już dalej „nie zachwyca”? ;-) Ani książki z serii o „magistrze” ani te naśladujące gatunki literackie, chociaż tu jeszcze „Książka dla dzieci” jest chwalebnym wyjątkiem, jakby pisał ją dawny Akunin.
    Strasznie się rozpisałam, je m’excuse :-)
    Pozdrawiam
    Libra

  3. zosik POLAND pisze:

    Libra witaj!
    Dziękuję za taaaaaak wyczerpujący komentarz na temat Akunina. Tutaj od razu chciałabym się wytłumaczyć, że sięgnęłam po „Dekoratora” bardziej przez przypadek i ciekawość niż z jakichkolwiek innych pobudek, i gdybym miała dostęp do kompletu to z przyjemnością czytałabym po bożemu (czyli w chronologicznej kolejności). Tak jednak nie jest, więc póki co musiałam zadowolić się wyrywkiem z twórczości, który choć fabularnie dość wtórny, napisany jest jednak w porywający sposób, dowcipny, pełen szyku i gracji, a ja bardzo lubię takie gładkie słówka i pełnokrwiste zdania. Tak więc obiecuję do Akunina się nie zrażać. Nawet gdyby przeszło mi to przez myśl (a nie przeszło), tchnęłaś we mnie świeże pokłady wiary w niego. Mam na półce jeszcze „Koronację”. Powiesz coś o niej?
    Pozdrawiam serdecznie :)

  4. Libra POLAND pisze:

    Bonsoir :-)

    Akunina zaczęłam czytać już jakiś czas temu, może przed czterema laty, właśnie w miarę ukazywania się tłumaczeń. A potem do niektórych powieści wracałam z przyjemnością drugi raz – do „Koronacji” akurat nie, niemniej jest to sprawnie napisana rzecz, którą czyta się przyjemnie i jeszcze jako bonus dla miłośników historii mamy tym razem wgląd w problemy domu panującego Rosji. Narracja, jeśli dobrze sobie przypominam, prowadzona z kilku punktów widzenia (m.in. spojrzenie dystyngowanego sługi, z wykorzystaniem całego humorystycznego potencjału takiego rozwiązania). Największe zalety powieści Akunina – świetny warsztat autora, klimat dziewiętnastowiecznej Rosji oddany niby to wiernie, a przecież z porozumiewawczym spojrzeniem. Autor wciąga czytelnika w swego rodzaju spisek, wymusza współudział, trzeba deszyfrować aluzje, odwołania. Wszystko z perspektywy ‘tu i teraz’ naszej – i autora – teraźniejszości. To oczywiście w tych najbardziej udanych książkach. „Koronacja” zdecydowanie już lepsza od „Dekoratora”, a dopiero czekają na Ciebie najlepsze powieści Akunina, czego wypada mi tylko zazdrościć.
    Miłej lektury :-)

  5. zosik POLAND pisze:

    Dzięki :)

  6. maja POLAND pisze:

    Nie wiem dlaczego, ale podejmowane przez mnie próby przeczytania czegokolwiek tego pisarza, kończyły się zawsze tym samym – odłożeniem książki na półkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>