„Złe wieści” Donald E. Westlake

Bardziej dla porządku, niż z jakiejkolwiek innej przyczyny, odnotowuję fakt przeczytania „Złych wieści” – leciutkiej powieści sensacyjno – komediowej (w sumie nawet nie wiem czy posługując się nomenklaturą filmową można mówić o literaturze, ale prawdę mówiąc, w chwili obecnej jest mi to zupełnie obojętne; opuściła mnie wena i łaknę tych czterech dni wolnego niczym kania dżdżu).
Książka Westlake’a to czytadło jak znalazł na majówkowe lenistwo (w plenerze lub łóżku). Nie wymaga zbyt wiele skupienia, czyta się ją błyskawicznie i gwarantuje sporo dobrej zabawy. Akcja – mało odkrywcza, ale za to inteligentnie spisana. Opowiada o trójce trochę niewydarzonych, nieco pechowych, ale za to bardzo sprytnych, drobnych rabusiach, którym nagle z nieba (a właściwie z Internetu) spada mała fucha, która (dzięki niespodziewanemu przebłyskowi bystrości intelektualnej u owych rzezimieszków) przeradza się w intratny biznes. Z nowojorskiego cmentarza przenoszą się do skutego lodem indiańskiego rezerwatu, gdzie przy pomocy niejakiej Małe Pióro Redcorn będą się ubiegać o… Przeczytajcie sobie sami zresztą, bo warto choćby dla różnych językowych smaczków, bo Donald E. Westlake pisze bardzo dowcipnie.
P.S. Wyjątkowo obrzydliwa okładka, ale nie szata zdobi człowieka (w tym przypadku książkę).

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czytadło, Lekturki, Literatura dowcipna, USA i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>