Bez przykrości przetrawiłam powieść, do przeczytania, której zainspirował mnie stosik znaleziony na blogu Foxiny. W „Emmie i ja”, Elizabeth Flock dotyka bolesnej tematyki przemocy rodzinnej, a czyni to w sposób tym bardziej dojmujący, bo z perspektywy dziecka – ofiary tej agresji.
Ośmioletnia Carrie wraz z młodszą siostrą – Emmą, nieczułą matką i ojczymem sadystą mieszka na amerykańskiej prowincji. Świat dziewczynki legł w gruzach w momencie śmierci ubóstwianego ojca. Matka również przez długi czas nie umiała sobie poradzić z tragedią, a z rychłych finansowych tarapatów wyciąga ją pospieszne małżeństwo z Richardem. Ten jednak z wybawiciela bardzo szybko zmienia się w tyrana, który z upodobaniem godnym psychopaty znęca się nad rodziną. Dziewczynki, nie mogąc liczyć na wsparcie ze strony matki, muszą sobie radzić same. Są z sobą niezwykle zżyte, a łącząca ich więź stanowi jedyne oparcie, gdy ojczym postanawia sobie na nich poużywać.
Powieść Flock jest przewidywalna w myśl zasady, że strzelba, powieszona na ścianie w pierwszym akcie, w trzecim musi wystrzelić (choć, co należy policzyć autorce na plus, była na tyle pomysłowa, aby zakończyć książkę odrobinę inaczej niż się tego spodziewałam). „Emmę i ja” czyta się błyskawicznie (głównie dzięki wyjątkowo przyjaznemu dla czytelnika wydaniu: duża czcionka, stosunkowo mała ilość druku na stronie i mięciutka okładka, z którą nie trzeba się siłować) i pewnie równie szybko o niej zapomina. Wszystkie postaci są czarnobiałe, nakreślone grubą kreską, Carrie nie jest ani szczególnie bystra, ani rezolutna, ani sympatyczna (co odróżnia ją choćby od Skaut z „Zabić drozda”). I choć autorka nie skąpi opisów różnych okrucieństw, nie byłam w stanie poważnie potraktować losu młodych bohaterek. Były mi obojętne.
Może Cię również zainteresuje:
- „Zabić drozda” Harper Lee 11/03/2008
- Romantyczność 28/05/2010
- „Dziewczynka, która za bardzo lubiła zapałki” Gaétan Soucy 01/11/2009
- „Stacja Cold Flat Junction” Martha Grimes 24/01/2010
- „Hotel Paradise” Martha Grimes 09/10/2007
- „Prochy Angeli” Frank McCourt 28/05/2008
- Bez zaangażowania. Bez zanurzenia 10/04/2010










jeszcze raz dziś melduję, że przejrzałam wszystkie podstrony i wszystko dobrze na nich funkcjonowało
A jeśli chodzi o książkę, to nie zainspirowała mnie Twoja recenzja, ale pewnie nie miała, prawda? Skoro powieść Cię nie zachwyciła, to trudno wymagać, żebyś namawiała do jej przeczytania:)
Muszę przyznać szczerze, że nie wszystkie książki z Twojej listy best of the best pokrywają się z moimi. Ale to po prostu urok życia- całe szczęście, że ludzie są tak różni, bo nudno byłoby na tym świecie.
Kalio zgadzam się z Tobą – każdy ma inne swoje ukochane książki :)
W takim razie muszę ją przeczytać. Jestem ciekawa czy mi się spodoba:)) Pozdrawiam
Foxinaa czytaj szybciutko i porównamy opinie :D
Czytałam i mam podobne odczucia.
Książka niby porusza dosyć poważne tematy, a jednak… nie wywarła na mnie /dobrego/ wrażenia. Przeczytałam, odłożyłam i zapomniałam.
Ale co prawda, to prawda – zakończenie mnie po części zaskoczyło.
Coś jest takiego w tej książce, że trudno przejąć się jej treścią, która z założenia ma po temu skłaniać.
Zaczęłam czytać tę książkę, ale jakoś po 50 stronach zaczęła mnie jakoś naudzić…nie mogłam jej przetrawic:) może kiedys:)
Pozdrawiam:)
O proszę, a mnie się ta książka naprawdę podobała i z pewnością losy dwóch siostrzyczek nie były mi obojętne. Co więcej – książka mną potrząsnęła. Doprawdy, to rzecz gustu ;)