Czyli zaległy stosik :) a w tle mały bałaganik-na-biurkowy.

Gwoli ścisłości – to i tak jeszcze nie wszystkie książki, o które się wzbogaciłam ostatnimi czasy. Jeszcze kilka do mnie nie dotarło (pozdrawiam Pocztę Polską), ale nie mam ochoty dłużej odwlekać tego małego aktu chwalipieństwa jakiego niniejszym się dopuszczam.
Przyznaję się do całkowitego braku silnej woli. 23-ego, po pracy, w radosnych podskokach udałam się do Empiku zaopatrzona w ściągę z upatrzonymi pozycjami. W salonie numer jeden znalazłam aż jedną. Nie ze mną jednak te numery. Pobiegłam do kolejnego, w którym było już znacznej lepiej. Przechadzając się między regałami w poszukiwaniu kolejnych pozycji (którym najwyraźniej wyrosły nóżki i w tajemniczy sposób gdzieś się pochowały) co i rusz natrafiałam na jakieś nieplanowe cudeńka. Na przykład zafoliowane „No logo” Naomi Klein, które śniło mi się po nocach od dawna. Albo takie „Berlin – Moskwa” Wolfganga Buschera. Koniec końców wyszłam z 6 książkami (wśród których znalazła się również „Droga”, „Skradzione dziecko”, „Pandrioszka” oraz „Korporacja” Maxa Barry’ego, z której chyba cieszę się najbardziej), klnąc pod nosem na swą rozrzutność i jednocześnie się usprawiedliwiając, że Dzień Książki jest tylko raz do roku.
To jednak nie koniec… W domu zajrzałam na stronę empikową tylko sprawdzić ile po odjęciu 25% będzie kosztować „Tescopol” Andrew Simmsa. Kosztował kusząco, więc skoro już wrzuciłam go do koszyka, żeby mu smutno nie było, do towarzystwa dostał „Portier nosi garnitur od Gabbany” w nowej (miękkiej) edycji.
Pozostałe książki to zdobycze z: internetowej aukcji („Stasiland” Anny Funder), taniej książki („Regał ostatnich tchnień” Aglaji Veteranyi, której trochę się obawiam oraz „Złe wieści” Westlake’a, które już przeczytałam) oraz biblioteczki w pracy (Mankell; zgadnijcie czemu?).
Jak wynika z powyższego – maj rozpocznę czytająco ;) A jakie są wasze (literackie oczywiście) plany towarzysze?
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Możesz się usprawiedliwić że „delikatnie” naciągnąłem na zakupy w empik.com, żeby nie było żeś ty taka rozrzutna ;)
Dzięki kochanie ;) Fakt, że popchnęła mnie tam siła Twej sugestii :)
Ja mam 18 książek na półce do czytania. Mimo, że szybko czytam nie sądzę bym wyrobiła się podczas weekendu:)
Bardzo spodobało mi się shelfari, staram się na bieżąco uzupełniać, ale wadę to ma taką, że nie importuje się z komputera na półkę…
Dobrego weekendu:)
Ja chwaliłam się stosikami na moim blogu :) pod tym linkiem http://molksiazkowyy.blox.pl/2008/04/Ksiazkowo.html Jak masz ochotę to zajrzyj.
Twój stosik też okazały :) Pozdrawiam.
Mbmm, zazdroszczę. Ja mam ponad 50 i nie wiem, kiedy zdołam to wszystko przeczytać. ;)
Stosikiem świątecznym również się chwaliłam u siebie.
A na majówkę…? Jeszcze nie wiem, co wezmę. Wyjeżdżam jutro rano, więc trochę czasu do namysłu mi zostało. :)
MBMM: ja mam zamiar przeczytać najwyżej ze dwie książki. Gdzież mi w głowie czytać ten cały stos.
Kala: świetny kopczyk. Uwielbiam to małe chwalipieństwo, które uprawiamy na naszych blogach.
Ania: Oby decyzja była udana!
Pozdrawiam dziewczyny!!
Stosik jak szafa – książki na różne okazje. Przyjemnego czytania:)
Im większy stos książek, tym większy dylemat – „Od czego by tu zacząć”? :D
Żebyś wiedział :)
„No Logo”, własnie, od zawsze pamietam jako książkę którą mi „wypada” przeczytac. Eh, jaka szkoda, ze juz po promocji;)
Superowy jest stosik:))
Właśnie dziś miałam dylematy co wybrać do czytania a tego tak wiele mam.
Imponujący ten stosik Zosik, przeglądam go tak już wzdłuż i wszerz od kilkunastu minut:)) i Drogę nareszcie widzę… Pozdrawiam ciepło!:)
Foxinaa, tak… „Droga” obecna ;)
o widze No Logo mój k. właśnie ją czyta:-)