Śniadanie w łóżku.

W sobotę odwiedziłam sklep z herbatami. Typowe. Miałam kupić jedną, wyszłam z dwiema.

W niedziele (czyli dziś) w końcu wyszło prawdziwie wiosenne słońce. Nad Wisłą było zupełnie tak, jak śpiewają Pink Floydzie: The grass was greener. The light was brighter.

Spacer skończyłam w Manggha. Obkulturalniłam się na wystawie japońskich drzeworytów: Aktorzy, gejsze, kurtyzany – postacie z „przemijającego świata”, a następnie opiłam się (a jakże!) zieloną herbatą, która w Mandze podawana jest w żeliwnych czajniczkach i czarkach.

Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Co sądzisz o „Cukiereczkach”? Widziałam ją w bibliotece i zastanawiałam się czy warto…
Czyli weekend idealny? Pyszne śniadanko! Aż mi zapachniało z monitora …
Jakie ladne zdjecia! Dla mnie samo slowo „weekend” jest magiczne, a jesli w dodatku spedzony jest tak przyjemnie jak Twoj, to juz bajka po prostu!
Mbmm: „Cukiereczki” (wciąż jestem jeszcze w trakcie czytania) to dość specyficzna książka w klimacie dziwkarsko-narkomańskim. Trochę takie „Dzieci z Dworca ZOO” Christiane F.
Inblanco: weekend nie do końca idealny, bo oddzielona od drugiej połowy byłam, więc sobie musiałam jakąś czekania na powrót Lubego zająć
Chihiro: Jak Hiszpania? A weekend, nie da się ukryć był uroczy. A zdjęcia robione przy pomocy telefonu, więc jakość jaka jest każdy widzi.
fantastyczne zdjęcia Zosik! Truskaweczki na śniadanie, mmmm przepysznie:) i czekam na receznję Emmy! Pozdrowiam ciepło!
Foxinaa recenzja będzie na pewno w tym tygodniu :) A truskawki tak pięknie pachniały, że po prostu nie mogłam sobie odmówić przyjemności schrupania ich.
Czyli poprzedni weekend miałaś cudowny:))